21 września
sobota
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kto za to zapłaci?

Ocena: 0
4217
– Ewa Kopacz konsekwentnie przesuwa Platformę Obywatelską na lewą stronę sceny politycznej, próbując pozyskać kolejną grupę wyborców – rządowe plany dotyczące ustawy o in vitro komentuje autor jej projektu sprzed kilku lat, Jarosław Gowin
Z posłem Jarosławem Gowinem (Sprawiedliwa Polska), byłym ministrem sprawiedliwości, rozmawia Irena Świerdzewska


Rząd rekomendował niedawno przyjęcie nowego projektu ustawy o in vitro. Jak Pan ocenia założenia tego kolejnego już projektu?


Intencje, by ustawowo uregulować to, co dotyczy in vitro, są słuszne, bo od 26 lat mamy w tej kwestii lukę prawną. Natomiast proponowany projekt jest, moim zdaniem, nie do przyjęcia. Przede wszystkim ze względu na to, że dopuszcza tworzenie zarodków nadliczbowych, co w mojej ocenie sprzeczne jest nie tylko z wartościami chrześcijańskimi, ale także z naszą ustawą zasadniczą. W świetle Konstytucji RP zarodek jest istotą ludzką i nie wolno go traktować instrumentalnie.

Kolejną niedopuszczalną sprawą jest założenie, że zarodki niezdolne do prawidłowego rozwoju będą mogły być niszczone. Oznacza to nic innego jak eugenikę, bo tak należy traktować odmowę prawa do istnienia osobom niepełnosprawnym.

Osobną kwestią jest sprawa istniejących zarodków. Nawet przy zakazie niszczenia zarodków nadliczbowych mogą zdarzyć się takie sytuacje, w których już po stworzeniu zarodka matka ulega wypadkowi albo jej stan zdrowia gwałtownie się pogarsza. W takiej sytuacji należałoby przewidzieć możliwość adopcji zarodka. Procedura adopcyjna powinna być identyczna jak w przypadku dzieci już urodzonych. Tego nie ma w nowym projekcie.


Kwalifikacja do in vitro ma być przyspieszona. Czy Pana zdaniem rzeczywiście chodzi tu o szybką pomoc osobom mającym problemy z płodnością?


In vitro to metoda o bardzo małej skuteczności, tylko około 5 proc. wytworzonych zarodków implantuje się do łona matki. Z drugiej strony ta metoda rodzi mnóstwo wątpliwości moralnych i medycznych. Trudne do przewidzenia są dalekosiężne konsekwencje stosowania in vitro ze względu na bezpieczeństwo gatunku ludzkiego. Może się okazać, że na dłuższą metę metoda będzie skutkowała powstaniem nowych nieuleczalnych chorób.

Ewa Kopacz konsekwentnie przesuwa Platformę Obywatelską na lewą stronę sceny politycznej, próbując pozyskać kolejną grupę wyborców
Dlatego uważam, że obecny projekt jest ogromnym zwycięstwem grupy interesów, którą tworzą kliniki in vitro. Liczne przykłady potwierdziły, że często do procedury in vitro kwalifikowane są kobiety lub pary, które mogłyby mieć dzieci poczęte metodą naturalną. Zamiast na leczenie niepłodności gigantyczne pieniądze popłyną do klinik in vitro i koncernów farmaceutycznych, które czerpią z tej procedury ogromne zyski. Nowy projekt otwiera szerokie pole do nadużyć. Moim zdaniem minimalny okres leczenia niezbędny do tego, żeby kwalifikować pary do procedury in vitro, to dwa lata. Widać, że autorzy obecnego projektu wsłuchiwali się nie w argumentację autorytetów medycznych, ale w głosy pseudobiznesmenów z klinik in vitro.


Żaden z wcześniejszych projektów nie otwierał ścieżki do in vitro parom pozamałżeńskim. Jak ma się ten zapis do polskiego prawodawstwa?

Dyskusyjnym pomysłem jest przyznanie prawa do przystąpienia do zabiegu in vitro wszystkim parom. Na szczęście na razie heteroseksualnym, bo nie ma w projekcie zapisu o osobach samotnych czy homoseksualnych. Jeżeli w ogóle zakładamy dopuszczalność in vitro, to powinno być ono dostępne wyłącznie dla małżeństw. Przemawiają za tym dwa argumenty. Po pierwsze, konstytucyjny, bo małżeństwo jest wartością szczególnie chronioną przez polską konstytucję. Drugi argument jest moralny i społeczny – bo to małżeństwo stwarza najlepsze warunki do narodzenia i wychowania dziecka.


Czy nie jest to już próba otwierania furtki dla legalizacji in vitro dla par homoseksualnych?

Na razie jeszcze nie ma o tym mowy, ale nie mam złudzeń, że środowiska homoseksualne i lewicowo-liberalne będą dążyć do złamania kolejnych tabu. Czyli najpierw do instytucjonalizacji „małżeństw homoseksualnych”, przyznania im prawa do adopcji dzieci, a potem także dostępu do procedury in vitro. Te środowiska w Europie od dawna stosują metodę małych kroków. Zaczynają od postulatów niekontrowersyjnych, odwołują się do egzystencjalnych problemów par homoseksualnych, na przykład prawa do zasięgnięcia informacji o zdrowiu partnera przebywającego w szpitalu. Zaraz potem, po osiągnięciu pierwszego celu, natychmiast pojawia się cel następny.


Mamy już 67-letnią Hiszpankę, która urodziła dziecko z in vitro. Jak skomentuje Pan propozycję zniesienia ograniczeń wiekowych w nowym polskim projekcie?


To kolejny słaby punkt tego projektu. Przecież wiadomo, że zdolność organizmu kobiety do urodzenia zdrowego dziecka jest ograniczona. Wiadomo, że zaawansowany wiek rodziców jest czynnikiem niekorzystnym dla poczęcia i zdrowia poczętego dziecka. W moim projekcie przewidywałem dopuszczenie do procedury in vitro kobiet do czterdziestego roku życia.
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 września

"Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobywaj życie wieczne: do niego zostałeś powołany"

Dziś w Kościele: piątek, XXIV tydzień zwykły
+ wspomnienia świętych męczenników Andrzeja Kim Taegon, prezbitera, Pawła Chong Hasang i Towarzyszy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1 Tm 6,2c-12, Ps 49. Łk 8,1-3
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Jeszcze przez kilka dni zapraszamy do oglądania filmów prezentowanych w ramach Lata z SalveNet - wspólnego projektu SalveNet i portalu idziemy.pl.

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -