7 grudnia
sobota
Marcina, Ambrożego, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

NATO: jubileusz sojuszu w cieniu podziałów

Ocena: 0
47

Przywódcy 29 państw NATO spotykają się dziś i jutro w Londynie oraz podlondyńskim Watford, by uczcić 70. rocznicę powstania sojuszu. Obchody są raczej skromne.

fot. PAP/EPA/FACUNDO ARRIZABALAGA

Jak zauważają komentatorzy, świadczy o tym już sam fakt, że w oficjalnych dokumentach czy wypowiedziach nie pojawia się słowo "szczyt", lecz znacznie skromniejsze określenie "spotkanie przywódców". Na dodatek to spotkanie przywódców będzie raczej krótkie - zacznie się we dziś wieczorem uroczystą kolacją, którą wyda królowa Elżbieta II w Pałacu Buckingham, zaś następnego dnia przywódcy państw członkowskich będą przez trzy godziny obradować w Watford.

Malcom Chalmers z brytyjskiego think-tanku Royal United Services Institute mówi, że to celowy zabieg, by ograniczyć możliwość pojawienia się dzielących tematów.

W ocenie analityków, nie należy się też spodziewać przełomowych deklaracji. Przywódcy państw członkowskich mają potwierdzić zobowiązanie do kolektywnej obrony oraz zatwierdzą poczynione już uzgodnienia na temat nowego podziału obciążeń finansowych, tak aby USA płaciły trochę mniej, a europejscy członkowie trochę więcej. Być może będzie jakaś wzmianka o Rosji i o walce z terroryzmem, ale tak czy inaczej, jak na podsumowanie 70 lat istnienia, to niezbyt wiele.

"NATO rzeczywiście jest największym sojuszem, jaki świat kiedykolwiek widział. Ale dziś chociaż ma prawie trzydziestu członków, jest mniej niż w połowie tak silne, jak wtedy, gdy było o połowę mniejsze. NATO ma kłopoty, mimo że nadal ma wiele możliwości" - powiedział stacji BBC prof. Michael Clarke, analityk zajmujący się sprawami bezpieczeństwa.

Podstawową przyczyną niezbyt hucznych obchodów są mocno ostatnio widoczne rozbieżności co do tego, czym jest i czym ma być NATO. I nie chodzi już tylko o prezydenta USA Donalda Trumpa, który po objęciu władzy zaczął mówić o tym, że NATO jest przestarzałe, a w zeszłym roku nawet wspomniał o możliwości wystąpienia opuszczenia sojuszu przez USA . Własne zastrzeżenia co do Sojuszu mają także prezydenci: Francji - Emmanuel Macron i Turcji - Recep Tayyip Erdogan.

Zdaniem ekspertów, o ile Trump ma sporo racji mówiąc, iż niektóre europejskie państwa powinny przeznaczać na obronność znacznie więcej i faktycznie zmusił niektórych, by poważniej traktowali zobowiązania, to zarazem niektórymi swoimi działaniami osłabia spójność Sojuszu, np. gdy kilka tygodni temu, nie informując o tym sojuszników, wycofał amerykańskie oddziały z północnej Syrii.

Macron, który mówił o "śmierci mózgu" NATO, zwrócił uwagę na problem, którego istnienia trudno zaprzeczyć. Pytanie jednak, czy publiczne kwestionowanie wiarygodności NATO i stawianie pytań o trwałość sojuszniczych zobowiązań jest właściwym sposobem na wzmacnianie Sojuszu. Oraz czy celem Macrona jest wzmacnianie NATO, czy może tworzenie w długiej perspektywie równoległego europejskiego systemu bezpieczeństwa.

Turcja natomiast - jak zwracają uwagę analitycy - od dłuższego czasu nie tylko słowami, ale i czynami daje powody, by wątpić w tej przywiązanie do NATO - jak np. gdy wbrew ostrzeżeniom Waszyngtonu kupiła rosyjskie systemy obrony S-400, w Syrii bardziej koordynuje swoje działania z Rosją niż z Zachodem, a teraz według źródeł odmawia poparcia planu pomocy NATO dla Polski i krajów bałtyckich, jeśli Sojusz nie udzieli jej poparcia politycznego w walce z kurdyjskimi oddziałami w Syrii.

W piątek sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg ogłosił, że wydatki europejskich krajów NATO i Kanady na obronność zwiększą się w tym roku o 4,6 proc., a łącznie środki, jakie przeznaczą one na ten cel do 2024 r., będą wyższe o 400 mld dolarów w porównaniu z 2016 r.

NATO podkreśla także, że w ślad za rosnącymi wydatkami idą konkretne decyzje wojskowe, które zwiększają bezpieczeństwo. Od czasu rosyjskiej aneksji Krymu w 2014 r., na wschodniej flance - w Polsce, na Litwie, Łotwie i w Estonii rozlokowano ponad 4000 dodatkowych żołnierzy, którzy mają odstraszać prezydenta Rosji Władimira Putina przed powtórzeniem ukraińskiego scenariusza już na terenie NATO.

"Odstraszanie nie polega tylko na posiadanie bomb, kul, pocisków, samolotów czy w dzisiejszych czasach także cyberspecjalistów, których można użyć przeciwko przeciwnikowi. Odstraszanie polega również na komunikowaniu, że gdy mówimy, iż jesteśmy sojuszem 29 państw i jesteśmy gotowi zareagować jako +29+, gdy dzieje się coś złego, to naprawdę mamy to na myśli" - mówi Tomasz Valaszek z think-tanku Carnegie Europe. "Przywódcy państw są odpowiedzialni za to, by nie podważać zdolności odstraszania" - dodał.

To, że od samego zwiększania wydatków na obronę i dodatkowych wojsk NATO nie staje się silniejsze przyznał nawet poprzedni sekretarz generalny. "NATO jest militarnie silniejsze niż kiedykolwiek od czasu zimnej wojny, ale politycznie jest słabsze" - powiedział Anders Fogh Rasmussen.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 grudnia

Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie".
Dziś w Kościele:
+ czwartek, I tydzień Adwentu, wspomnienie św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 30,19-21.23-26; Ps 147,1-6; Mt 9,35-10,1.5.6-8
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -