2 grudnia
piątek
Balbiny, Bibianny, Pauliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ostatni taki Senator

Ocena: 0
3426
Zbigniew Romaszewski był niezwykle wrażliwy na ludzką krzywdę, bez względu na to, kto był krzywdzony. Niezmiennie walczył o prawa człowieka i przestrzeganie praworządności. Tak było wówczas, gdy zaczynał swoją działalność opozycyjną, kiedy kierował Biurem Interwencyjnym Komitetu Obrony Robotników, Komisją Interwencji i Praworządności Regionu Mazowsze, a następnie komisją o tej samej nazwie już dla całego Związku. Tak było też i potem, gdy przez siedem kadencji wykonywał mandat senatora.

– To jeden z najuczciwszych ludzi, jakich znałam. Zawsze reagował, kiedy stykał się z fałszem, z jakąkolwiek próbą wykorzystania kogoś, zawsze był wrażliwy na problemy innych – mówi Ewa Tomaszewska, działaczka „Solidarności”, swego czasu współpracownica Komisji Interwencji i Praworządności Regionu Mazowsze.

I

W pewnym sensie wszystko się tak naprawdę zaczęło 8 grudnia 1956 roku na fali październikowych przemian. Tego dnia bowiem na zorganizowanym w Sali Kongresowej przez tygodnik „Po Prostu” Zjeździe Młodzieży Rewolucyjnej, który miał doprowadzić do wykrystalizowania form niezależnej działalności młodzieżowej, szesnastoletni Zbyszek Romaszewski poznał Zosię Płoską. Do nowej organizacji nie wstąpił, ale zapoczątkowana wtedy znajomość zaowocowała małżeństwem i ponad półwieczem wspólnego życia i wspólnej działalności.

W rozstawionym naprzeciw Pałacu Prezydenckiego namiocie Solidarnych 2010 tłumaczył kiedyś zebranym: – Bo kiedy mówię „ja”, to musicie Państwo wiedzieć to, że zawsze byłem ja z żoną, i zawsze żeśmy występowali razem. Razem żeśmy siedzieli, prowadzili biuro interwencyjne, decyzje były podejmowane zawsze przez nas wspólnie i zawsze żeśmy te inicjatywy wspólnie realizowali.

– To było małżeństwo będące instytucją zarazem. Wiadomo było, że się przychodzi do Romaszewskich. Jakby nazwa Komisja Interwencji była mniej ważna od ich nazwiska, które było szyldem dla tego rodzaju działalności – przypomina Ewa Tomaszewska.

II

Drugim przełomowym wydarzeniem w życiu Zbigniewa Romaszewskiego było podjęcie działalności pomocowej na rzecz represjonowanych uczestników czerwcowych protestów 1976 roku z Ursusa i Radomia. Zaczynał od zbierania pieniędzy dla prześladowanych, potem do nich jeździł. W ciągu trzech miesięcy był w Radomiu 43 razy.

– Moje życie w tym czasie – opowiadał Janinie Jankowskiej – wyglądało tak, że na godzinę 9 szedłem do Instytutu, pół godziny czy godzinę przed końcem pracy zrywałem się, pędziłem na szosę, łapałem samochód, dojeżdżałem do Radomia o 5, 6 po południu. Łaziłem po kolejnych adresach, które wyławiało się łańcuchowo, w każdym domu następny, i szło się dalej. Wracałem pociągiem o 11 wieczorem. W Warszawie byłem o 1 w nocy, szedłem spać, następnego dnia do Instytutu, po południu lekcje, bo jeszcze trzeba było z czegoś żyć (pensja instytutowa nie wystarczała i cały czas musiałem dorabiać). Następny dzień znów wyjazd. Z drogi pamiętam tyle, że jak tylko wsiadałem do tej „okazji”, to już przy Jankach spałem jak zabity.

To było wyjątkowe przeżycie. Z jednej strony doświadczanie rzeczywistości, zasadniczo różniącej się od warszawskiej, „potwornie biednego, zaszczutego miasta”. Z drugiej zaś narastające przeświadczenie, że się jest komuś potrzebnym. W tym samym wywiadzie mówił: – Moje życie między Instytutem Fizyki i gierkowską rzeczywistością było dosyć smętne, nudne, beznadziejne. Budziło opór. Można było odłożyć trochę pieniędzy i kupić sobie malucha albo pozbierać trochę pieniędzy i wyjechać do Jugosławii. Natomiast powódź fałszu, która nas otaczała, była tak obrzydliwa, że nie bardzo było widać, jaki sens może mieć życie w takiej rzeczywistości.

„Radomska” droga doprowadziła Zbigniewa Romaszewskiego do Komitetu Obrony Robotników, ten z kolei do „Solidarności”. Przynależność do KOR i wynikające z tego oddziaływanie „starszych państwa”, czyli członków Komitetu urodzonych jeszcze pod koniec XIX wieku wywarły, oprócz niepodległościowej pepeesowskiej tradycji rodzinnej żony, największy wpływ na jego ideowo-polityczną tożsamość.

III

W sierpniu 1980 roku Zbigniew Romaszewski został aresztowany wraz z innymi działaczami opozycyjnymi, a następnie zwolniony na mocy Porozumień Sierpniowych. We wrześniu i w październiku kończył opracowywanie liczącego kilkaset stron Raportu Madryckiego o przestrzeganiu w Polsce praw człowieka i obywatela. Później wrócił do bieżącej działalności w sferze praworządności. Był członkiem Komisji Krajowej oraz Prezydium Zarządu Regionu. W czasie kryzysu bydgoskiego opowiadał się za strajkiem generalnym. Krytykował odchodzenie od zasad demokracji wewnątrzzwiązkowej. Wytykał też kierowniczym gremiom „Solidarności”, że w rozmowach z władzami nie podejmują prób systemowego rozwiązania kwestii praworządności.

Po ogłoszeniu stanu wojennego Zofia i Zbigniew Romaszewscy podjęli działalność konspiracyjną. Ich najbardziej znaną akcją było zorganizowanie podziemnego Radia Solidarność, którego pierwsza audycja została wyemitowana 12 kwietnia 1982 roku. Później nastąpiło kolejne aresztowanie, procesy, wyrok 4,5 roku więzienia za radio Solidarność (Zofia Romaszewska „dostała” trzy lata), więzienie dla obojga i wyjście na mocy amnestii, a następnie powrót do działania Komisji Interwencji i Praworządności.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 grudnia

Piątek, I tydzień Adwentu - dzień powszedni
Oto nasz Pan przyjdzie z mocą
i oświeci oczy sług swoich.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mt 9, 27-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Aplikacja Rodzina Rodzin

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter