16 maja
poniedziałek
Andrzeja, Jedrzeja, Szymona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Polska niech liczy na siebie

Ocena: 0
800

Twierdzenie, że Niemcy – czwarta gospodarka globu – mają być chronione przez USA, to szaleństwo. - mówi George Friedman, założyciel i dyrektor agencji Stratfor, w rozmowie z Agatonem Kozińskim

fot. Luc Van Braekel / Wikipedia

USA próbują tworzyć sojusz antychiński na Dalekim Wschodzie. A czy NATO, pakt łączący USA i Europę, ma jeszcze znaczenie dla Ameryki?

Tutaj trzeba postawić odwrotne pytanie: czy NATO ma jeszcze znaczenie dla Europy. Stary Kontynent powinien sobie odpowiedzieć na trzy kwestie. Po pierwsze, kto jest jego przeciwnikiem. Po drugie, jaka jest jego strategia. Po trzecie, gdzie są siły zdolne zapewnić mu bezpieczeństwo. To nie jest rok 1945. Europa to bogaty kontynent, który na pierwszym miejscu stawia dbałość o swoją gospodarkę, wychodząc z założenia, że to USA zadbają o stronę wojskową. Owszem, Amerykanie wyślą do Europy żołnierzy – ale do Polski i do Rumunii, bo uważają, że są tam potrzebni. Ale twierdzenie, że Niemcy – czwarta największa gospodarka globu – mają być chronione przez USA, to szaleństwo. Dlatego to właśnie Europa w pierwszej kolejności musi określić, do czego potrzebuje NATO. Jeśli ono ma służyć tylko temu, żeby Stany Zjednoczone rozkładały nad nią parasol ochronny, to Sojusz długo nie wytrzyma. Jeśli natomiast Europa chce być partnerem Ameryki, to należy się zastanowić, jak to może wyglądać w praktyce – na przykład jak wspólnie trzymać Rosję z dala od granic NATO.

 

Akurat tę granicę Kreml regularnie próbuje testować.

Niemcy powinny przyjąć strategię, w jaki sposób radzić sobie z tym problemem. Ale Berlin zamiast tego woli budować relacje specjalne z Moskwą. To najlepiej pokazuje, że rzeczywistość zimnej wojny – w której powstało NATO – jest dziś nieaktualna. Do 1989 r. było jasne, kto stoi po której stronie. Dziś te różnice się zatarły. Tymczasem Ameryka traktuje Rosję jako zagrożenie – i działamy zgodnie z zasadą, że jeśli Rosjanie zdecydują się zaatakować, to będą musieli zabijać amerykańskich żołnierzy.

 

Z tego powodu wojska USA zostały rozlokowane na wschodniej flance NATO, w tym w Polsce. Ale równocześnie Joe Biden znosi sankcje na Nord Stream 2, umożliwiając Rosji dokończenie tej inwestycji. Jak zrozumieć ten ruch ze strony Białego Domu?

Z amerykańskiego punktu widzenia ta kwestia jest mniej istotna. Niemcy, do których prowadzi Nord Stream 2, zajmują odległe miejsce w rankingu państw ważnych dla USA. Stosunki z Rosją są istotniejsze, bo to państwo ma potencjał, by stać się zagrożeniem. Ten kraj może stać się powodem, dla którego wejdziemy do wojny – a lepiej wejść do niej szybko niż późno. Z tego też powodu współpracujemy z Polską i Rumunią, które robią co do nich należy na wschodniej flance. Ale jednocześnie cały czas nie wiemy, co w danej chwili robią Niemcy czy Francja. Przynajmniej Wielka Brytania zachowuje się w sposób odpowiedni. Generalnie jednak z perspektywy USA trudno Europę zrozumieć – tym bardziej że ona sama nie umie się zdefiniować. Tu jest źródło problemu. Europa natychmiast powie, jakiego zaangażowania oczekuje od USA w ramach NATO. Natomiast w żaden sposób nie można doczekać się odpowiedzi na pytanie, jakie zaangażowanie wnosi do Sojuszu sama Europa. Kontynent nie jest bezpośrednio zagrożony, Rosja nie jest tak silna, jak sama się przedstawia – choć też prowadzi skuteczną grę, np. stosując hybrydowe działania wojenne. Nie należy się jednak spodziewać, by była w stanie podbić całą Europę.

 

Całej Europy nie podbije – ale kraje bałtyckie już jest w stanie. Podobnie jak może znowu rozpocząć działania wojenne na Ukrainie czy nawet zagrozić Polsce. Myśli Pan, że jest takie zagrożenie?

Rosja zachowuje się niezdarnie. Widać to choćby na przykładzie sytuacji na Białorusi po wyborach prezydenckich w 2020 r. Moskwa przygotowała wtedy grunt pod miękki przewrót na szczytach władzy – ale ostatecznie Łukaszenka zdołał się utrzymać. Podobnie wygląda sytuacja w Mołdawii. Widać, że Rosja stara się układać politykę w poszczególnych krajach po swojemu, ale nie za bardzo jej to wychodzi.

 

Trudno jednak zakładać, żeby z tego zrezygnowała w najbliższej przyszłości.

Rosja od XVIII w. buduje swoją strefę buforową. Teraz, po utracie Ukrainy, sytuacja wymyka się jej spod kontroli, bo dla rosyjskiej strefy buforowej Ukraina jest kluczowa. Kreml musi ją kontrolować, żeby czuć się bezpiecznie. Można więc zakładać, że będzie szukał sposobu, by w ten czy inny sposób podporządkować sobie Kijów – ale na razie pomysłu na to nie znalazł.

 

Jak stabilna jest współczesna Rosja? Na ile trwały jest system władzy stworzony przez Putina?

Rosja jest stabilna, kiedy ma sprawnie działające KGB i kontroluje Ukrainę. To wielki kraj – i jedyny skuteczny sposób jego kontroli to efektywne, silne służby specjalne. Po rozpadzie Związku Radzieckiego władza częściowo przesunęła się w ręce oligarchów. Putin po objęciu władzy szybko zrozumiał, że jeśli chce wprowadzić porządek w kraju, musi odzyskać kontrolę nad oligarchami. I to mu się udało. Teraz pytanie, czego się spodziewać po Putinie. Historia uczy, że dojdzie do czystki, w czasie której ukształtuje się nowa silna Czeka – i dopiero wtedy kraj zacznie sprawnie funkcjonować.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 maja

Poniedziałek, V Tydzień Wielkanocny
Święto św. Andrzeja Boboli, prezbitera i męczennika
...aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 17,20-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter