18 września
wtorek
Irmy, Stanislawa, Ireny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ponad podziałami

Ocena: 0
387

– Podziały często są pełne nienawiści. To zniechęca ludzi do angażowania się w sprawy publiczne – mówi abp Józef Michalik

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Z abp. Józefem Michalikiem rozmawia ks. Henryk Zieliński

 

Jak Ksiądz Arcybiskup patrzy na podziały, które ujawniają się ostatnio w Polsce?

Patrzę z niepokojem. Rozumiem, że może być różnorodność i bogactwo propozycji rozwiązań tego, co ważne, ale to wszystko nie może przekraczać pewnych granic. Na pewno nie powinno się przekraczać granic prawdy, a dzisiaj często depcze się prawdę. Kiedy słyszę rzeczniczkę prasową, która wieczorem mówi co innego, niż mówiła rano, i zaprzecza sama sobie, to myślę, że zatraciła poczucie wstydu. Taka postawa niestety udziela się innym, staje się stylem, który wychodzi w świat. Patrzę na to z niesmakiem i niepokojem, ponieważ cały wysiłek w polityce powinien być konstruktywny, iść w stronę budowania. Tymczasem dzisiejsza opozycja stała się destruktywna. Zresztą nie tylko dzisiejsza, poprzednie były podobne. To się powtarza, pogłębia i utrwala.

 

Jest coraz gorzej?

Przykre jest, że te podziały często są pełne nienawiści. To zniechęca ludzi do angażowania się w sprawy publiczne. Myślę, że powinniśmy umieć na to właściwie patrzeć i mówić jasno, że nie jest to styl, który odpowiada naszym oczekiwaniom i nie służy przyszłości Polski. Przypomina raczej sytuację sprzed upadku I Rzeczypospolitej, kiedy kwitła prywata i stawianie własnych interesów ponad dobrem Ojczyzny, czego wymownym symbolem była Targowica. Przed skutkami takich postaw przestrzegał ks. Piotr Skarga i wielu innych ówczesnych proroków. Dzisiaj jest trochę podobnie. I podobnie jak w tamtych czasach musimy wziąć pod uwagę także szerszą rzeczywistość, w której żyjemy, jak choćby politykę wobec naszych sąsiadów, bo także wszystko wokół nas staje się coraz bardziej pogmatwane. Nie chodzi o to, żeby 98 proc. Polaków popierało jedną partię i jednego przywódcę, bo tak jest tylko w systemach totalitarnych, ale o jakąś odpowiedzialność za to, co najważniejsze, mimo różnicy poglądów i interesów partyjnych.

 

Gdzie powinna być granica między zabieganiem o interesy swojej partii a antagonizowaniem społeczeństwa w ramach cementowania własnego elektoratu?

Pierwszą granicą, której nie wolno przekroczyć, jest granica prawdy. Trzeba się zawsze opierać na prawdzie. Następnie, niedopuszczalne jest wzbudzanie nienawiści do drugiego człowieka czy chęć skompromitowania go za wszelką cenę. Dotyczy to nie tylko polityków, ale także niektórych dziennikarzy, którzy sięgają po takie niedozwolone praktyki i jeszcze cieszą się w swoich środowiskach estymą. Nie wolno przekraczać granic, które wynikają z dobrego wychowania. Jeśli bowiem odejdzie się od tych kryteriów, od poczucia przyzwoitości i wstydu, to co nam zostanie? Prócz celów politycznych trzeba także pamiętać o poczuciu godności i o zaufaniu, które społeczeństwo okazało osobom publicznym. Z tego zaufania trzeba się wywiązać. Budujące jest, że na szczęście mamy i takich ludzi, również w obecnym rządzie i poza jego szeregami, którzy umieli poświęcić własną karierę finansową dla służby Rzeczypospolitej. Trzeba ich za to szanować, jak również za to, co prezentują w wymiarze moralnym, że nie przekraczają wspomnianych barier. Wokół tych ludzi tworzy się pozytywne środowisko.

 

A jak Ksiądz Arcybiskup patrzy na podnoszoną ostatnio kwestię reparacji wojennych od Niemiec czy dekomunizacji przestrzeni publicznej, co Moskwa nazywa rusofobią?

Jest pewna luka, która istnieje nie tylko w świadomości Polaków. Proszę zwrócić uwagę, jak próbuje się pomijać lub nawet wyśmiewać czarne księgi komunizmu, które przecież opisują fakty. Sądzę, że komunizm jeszcze w pełni nie umarł, skoro dotąd nie nazwano po imieniu komunistycznych zbrodni. Pewne komunistyczne instytucje tylko zmieniły nazwy. Oczyszczenie z komunizmu nie dokonało się także w świecie zachodnim, zwłaszcza wśród tzw. elit – ludzi, którzy często byli mocno zaplątani w komunizm. Skutki tego trwają do dziś. Potępienie komunizmu nie jest tak oczywiste, jak potępienie nazizmu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI