21 stycznia
poniedziałek
Agnieszki, Jarosława
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Prawda o majątku Kościoła

Ocena: 0
6646
Nieopublikowany „raport zamknięcia” Funduszu Kościelnego pokazuje, że współodpowiedzialność za mity o pazerności Kościoła ponoszą niekompetentni urzędnicy.
Kamienica przy ul. Grochowskiej w Warszawie,
gdzie mieści się redakcja „Idziemy”,
została zwrócona Kościołowi w opłakanym stanie

„Jaka powinna być rola Kościoła katolickiego w czasie debatowania nad projektem ustawy o anulowaniu Funduszu Kościelnego? Wydaje się, że powinna ona sprowadzać się do przedstawienia weryfikowalnych danych dotyczących mienia przejętego przez państwo ustawą z 1950 r. w celu wykazania, że nadal – jak twierdzą przedstawiciele Kościoła – część mienia pozostaje w zarządzie państwa. Jeżeli Kościół wykaże, że taka sytuacja występuje, mienie powinno być zwrócone”. Czyje to słowa?

Nie, nie żadnego biskupa albo kościelnego eksperta. To opinia działacza SLD Czesława Janika, przedstawiona w pisemnej ekspertyzie z 2004 roku do powstałego w kręgach lewicowych projektu ustawy likwidującej Fundusz Kościelny. Przedstawiony wówczas w senacie projekt upadł, ale myśl sporządzenia rzetelnego raportu odżyła – a może powstała niezależnie od tamtej – w ubiegłym roku. Towarzyszyła ona rozpoczęciu rządowo-kościelnych rozmów o zastąpieniu Funduszu Kościelnego dobrowolnym odpisem od podatku. Decyzja o wprowadzeniu 0,5 proc. odpisu w zamian za likwidację Funduszu została ogłoszona już ponad dwa miesiące temu. Ale jest coraz mniej prawdopodobne, że zmiana wejdzie w życie od 1 stycznia 2014 roku. Prace nad projektem ustawy, która wprowadzi tę zmianę, posuwają się powoli, o ile w ogóle trwają. Oprócz przyjęcia głównej ustawy potrzebne są inne działania: wymiana druków PIT, wprowadzenie zmian w systemie ZUS itp. W dotrzymanie terminu 1 stycznia 2014 roku wątpi też sekretarz episkopatu bp Wojciech Polak, o czym mówił na ostatnim spotkaniu biskupów na Jasnej Górze.


Z dokumentu przygotowanego w MON wynika,
że z zasobów wojskowych Kościół uzyskał
71 366 hektarów ziemi.
W istocie było to 7,1366 hektara.
A zatem 10 000 razy mniej.


Gotowy jest natomiast, i to od ponad dwóch miesięcy, 450-stronicowy „raport zamknięcia” przygotowany przez prawnika, ks. prof. Dariusza Walencika z Uniwersytetu Opolskiego. Niestety raport, z którego pochodzi fragment wypowiedzi Czesława Janika, przyjęty jest, jak na razie, tylko przez stronę kościelną. Szkoda, że jak dotąd nie jest upubliczniony, choć krąży w licznych odpisach, gdyż jest to dokument niezwykle interesujący. I to może jest odpowiedź na pytanie, dlaczego nie został jeszcze ogłoszony.


RAPORT BEZ PRECEDENSU

Bilans sporządzony przez ks. prof. Walencika na zamówienie obu stron: kościelnej i rządowej nosi tytuł „Nieruchomości Kościoła katolickiego w Polsce w latach 1918-2012. Regulacje prawne – nacjonalizacja – rewindykacja”. Raport jest pierwszym całościowym opracowaniem historii nacjonalizacji i rewindykacji mienia Kościoła w Polsce. Omawia nie tylko to, co działo się z majątkiem kościelnym w PRL, ale także w II Rzeczpospolitej. Autor podaje i analizuje wyłącznie fakty: liczby, daty, tabelki, wykresy, akty prawne. Te informacje wnoszą dużo wiedzy o państwie i o Kościele, o historii wzajemnych relacji i o niespłaconych rachunkach. Dokument odpowiada na dwa podstawowe pytania: ile Kościół utracił nieruchomości w wyniku działania ustawy z 1950 roku o przejęciu dóbr martwej ręki i innych aktów nacjonalizacyjnych mienie kościelne oraz ile odzyskał w wyniku rewindykacji po 1989 roku. W ten sposób odpowiada też na pytanie postawione przed laty przez działacza SLD: ile nieruchomości Kościoła nadal pozostaje w ręku państwa. A idąc dalej tym tropem – na pytanie: z ilu kościelnych nieruchomości państwo wciąż czerpie korzyści. Czesław Janik sugerował we wspomnianej opinii z 2004 roku, że jeżeli Kościół wykaże, iż państwo nadal użytkuje nieruchomości kościelne, przed likwidacją Funduszu należy Kościołowi wszystkie je oddać. Janik mówił to w przekonaniu, że państwo nie tylko mienia kościelnego już nie posiada, ale że nieruchomości oddało za dużo. Ks. prof. Walencik nie tylko wykazuje, że jest odwrotnie, ale wylicza dokładnie, ile kościelnych nieruchomości jest wciąż w posiadaniu państwa. Odzyskanie ich jest dziś niemożliwe. I Kościół tego się nie domaga (w sądach są sprawy tylko o te nieruchomości, które zostały zabrane z pogwałceniem peerelowskiego prawa). Mówi jedynie, że zastąpienie Funduszu odpisem od podatku ma w Polsce szczególnie mocne uzasadnienie. Ale to może być tylko jedną z przyczyn opóźniania ogłoszenia „raportu zamknięcia”. Inną, poważniejszą, może być to, że dokument przedstawia fakty, które obnażają niekompetencję niektórych państwowych urzędników. Ich błędy przyczyniły się do powstania mitów o rzekomej pazerności Kościoła.


MIT PIERWSZY: PAZERNOŚĆ KOŚCIOŁA

Ile razy słyszeliśmy z mediów i z ust polityków hasło: „Kościół więcej odzyskał, niż stracił”. Działo się to głównie na ostatnim etapie prac Komisji Majątkowej, która jakoby miała grabić majątek państwowy. Działacze Ruchu Palikota, którym wtórowali inni lewicowi politycy, mówili o przekrętach, o największej aferze gospodarczej III RP. Widzieliśmy posła Sławomira Kopycińskiego z Ruchu Palikota, jak w świetle jupiterów i kamer telewizyjnych składał do prokuratury zawiadomienia w sprawach orzekanych w Komisji Majątkowej. Słyszeliśmy wielokrotnie, że do prokuratury wpłynęło około 30 zawiadomień. Znacznie rzadziej, że stanowiło to 1 (jeden) proc. wszystkich spraw, jakie wpłynęły do Komisji, a było ich dokładnie 3063.

Gotowy jest 450-stronicowy „raport zamknięcia”
na temat mienia zrabowanego Kościołowi
i skali zadośćuczynienia,
przygotowany przez prawnika,
ks. prof. Dariusza Walencika z Uniwersytetu Opolskiego.
Dotąd nie jest upubliczniony


Ciekawe, do ilu osób dotarła informacja, że tylko dwie sprawy – tak: dwie – ze zgłoszonych do prokuratury wpłynęły do sądu. Reszta została oddalona. Mała liczba spraw w sądzie nie jest, oczywiście, usprawiedliwieniem jakichkolwiek nieprawidłowości w działaniu Komisji. Poza odpowiedzialnością karną jest także moralna, a ta w moim przekonaniu dotyczy tych podmiotów kościelnych, które angażowały jako swojego przedstawiciela przed Komisją Marka P., dawnego esbeka. Chodzi jednak o zachowanie proporcji w ocenie, czego zabrakło wszystkim ferującym wyroki niemające uzasadnienia w faktach. Nota bene szkoda, że strona kościelna nie poinformowała o tym na tyle głośno, aby dotarło do tych, którzy uwierzyli nachalnej propagandzie.

Gorzej, że współodpowiedzialnymi powstania mitów o pazernym Kościele są urzędnicy państwa. Pokazuje to wyraźnie – odnosząc się tylko do faktów – „bilans zamknięcia”.

Hasło „Kościół więcej odzyskał, niż stracił” zaczęło karierę już w połowie ubiegłej dekady za sprawą działaczy SLD: wymienionego już Czesława Janika i Małgorzaty Kossakowskiej-Winiarczyk. Z ustaleń ks. prof. Dariusza Walencika wynika jednak, że byli oni właściwie ofiarami urzędniczej niekompetencji.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -