28 lutego
niedziela
Romana, Ludomira, Lecha
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Prywatyzacja państwa

Ocena: 0
1850

Burza w szklance wody, czyli dyskusja o zarobkach w NBP. Nie jest to temat błahy, jednak kłopot w tym, że obserwatorzy cały czas mówią o skutkach (płacach), a nie dotykają przyczyny, czyli prywatyzacji sfery publicznej.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Sytuacja w NBP jest doskonałym przykładem zawłaszczania przestrzeni publicznej przez rządzące elity – na mocy wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 września 2006 r. NBP jest zupełnie niezależny i sejm, czyli wybrani w wolnych wyborach przedstawiciele społeczeństwa, nie ma nad nim żadnej kontroli. W Polsce fakt ten jest powszechnie przyjmowany jako coś oczywistego i zgodnego z normami obowiązującymi na całym świecie. Nic bardziej błędnego.

 

Folwark NBP

Przypomnijmy, cytuję owo orzeczenie TK, że „24 marca 2006 r., w atmosferze sporów politycznych, Sejm powołał komisję śledczą »do zbadania rozstrzygnięć dotyczących przekształceń kapitałowych i własnościowych w sektorze bankowym oraz działań organów nadzoru bankowego w okresie od 4 czerwca 1989 r. do 19 marca 2006 r.«”. Chodziło zatem o możliwe, powiedzmy oględnie, „nieprawidłowości” w prywatyzacji przytłaczającej większości polskiego sektora bankowego, dokonane w okresie, gdy nasze banki był pod kontrolą NBP, któremu szefowali najpierw Hanna Gronkiewicz-Waltz, a potem Leszek Balcerowicz. Zatem rzecz nie miała nic wspólnego z „normalną” działalnością banku centralnego, którą jest prowadzenie polityki pieniężnej – w grę wchodziło posądzenie o łapówkarstwo.

Otóż w cywilizowanym świecie bankierzy centralni nie cieszą się nietykalnością w takim zakresie. Wyrok TK postawił poza prawem ludzi, którzy spełniają nadzwyczaj istotną rolę publiczną, i tym samym w Polsce nie tylko prokuratura, ale nawet i sejm nie może sprawować nad nimi żadnego nadzoru. Publiczny NBP jest w istocie instytucją prywatną, w której absolutną władzę sprawuje jej prezes. Nic zatem dziwnego, że płace w nim obowiązujące zapierają dech w piersiach, nie tylko w Polsce, ale i za oceanem – bo prezes amerykańskiego odpowiednika NBP, Systemu Rezerwy Federalnej (Fed), zarabia 200 tys. dolarów rocznie. Ale w USA bank centralny podlega nadzorowi parlamentu i to właśnie Kongres ustala uposażenie jego szefa.

W Polsce prywatyzacja zysków banku centralnego jest zagwarantowana nie tylko w wyniku mętnego określenia statusu NBP w konstytucji i wykorzystującego tę niejasność orzeczenia TK, ale także na skutek prac sejmu. Ustawa o NBP (art. 66 ust. 1) głosi, że płace w tej instytucji mają być ustalane „z uwzględnieniem poziomu płac w sektorze bankowym”. W USA uważa się, że pracownicy banku narodowego, włącznie z prezesem, są po prostu urzędnikami sektora publicznego i w związku z tym uposażenie musi być takie, jakie i w reszcie tego działu gospodarki. W Polsce zaś ustawodawca wręcz zachęca do prywatyzacji publicznych pieniędzy. Albowiem, wbrew temu, co twierdzi prezes Adam Glapiński, pracownicy NBP są opłacani z pieniędzy podatnika. Owszem, NBP wytwarza dochód i nie czerpie pieniędzy z budżetu państwa, ale jest to instytucja publiczna i z tego względu cały jej dochód należy właśnie do społeczeństwa, czyli podatnika. Rozdęty fundusz płac powoduje sztuczne zaniżenie zysku NBP i tym samym obniżenie poziomu środków, które mogą być odprowadzone do budżetu państwa. Dodajmy, że na mocy prawa, czyli z nadania wyborcy, NBP jest monopolistą i ciąży na nim obowiązek efektywnego działania.

 

Sektor publiczny w USA

Sytuacja z NBP doskonale obrazuje radykalnie odmienne podejście do sektora publicznego w USA i w Polsce. W Stanach Zjednoczonych przyjmuje się, że praca w instytucji publicznej jest wyjątkowa nie tylko z powodu nadzwyczaj wysokiej stabilności zatrudnienia, ale także jest zaszczytną służbą dla dobra kraju. Uposażenie prezesa Fed jest niskie nie tylko w porównaniu z dochodami prezesa wielkiego banku komercyjnego – tu płace mogą wynosić nawet kilkadziesiąt milionów rocznie – ale także wybitnych ekonomistów pracujących w czołowych amerykańskich uniwersytetach. Niemniej przewodzenie Fed jest tak wielkim zaszczytem, że znakomitych kandydatów nie brakuje. Natomiast w Polsce rządzące elity postrzegają zatrudnienie w NBP, i nie tylko, jako okazję do „nachapania się”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 28 lutego

Niedziela, II Tydzień Wielkiego Postu
«To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!»
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mk 9,2-10
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ W górach (komentarz tygodnika Idziemy)
+ Wielkopostne kościoły stacyjne (diec. warszawskie): 21 lutego - Bazylika Archikatedralna św. Jana Chrzciciela (ul. Świętojańska 8, AW)


ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko Nas (bieżące informacje)
+ Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego
+ Transmisje Mszy świętych w TV, internecie i radiu
+ Wyślij intencję modlitewną do sióstr karmelitanek bosych na czas epidemii
+ Informacje o odpustach



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter