5 grudnia
poniedziałek
Sabiny, Krystyny, Edyty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rakieta w Przewodowie

Ocena: 0
441

To był prawdziwy szok: na liczącą ledwie pięciuset mieszkańców wieś spadła rakieta, zabijając dwie osoby.

fot. PAP/Wojtek Jargiło

Jednak za naszą wschodnią granicą od dziewięciu miesięcy trwa wojna i musimy się cieszyć, że do takiego incydentu doszło dopiero teraz – i że ofiar było tak niewiele…

Gdy ten numer tygodnika „Idziemy” oddawaliśmy do druku, wydawało się pewne, że była to ukraińska rakieta S-300 produkcji radzieckiej, która nie trafiła w pocisk rosyjski i zmieniła kurs. Mamy więc do czynienia z przypadkiem, jednostkowym incydentem. Ale to oczywiste, że na wschodzie Polski ludzie poczuli się zagrożeni, a w całym kraju padały pytania: czy jesteśmy wystarczająco chronieni przed ewentualnym atakiem?

 


NIE POMOŻE NAWET „KOPUŁA”

Żadne państwo nie dysponuje obroną przeciwlotniczą mogącą skutecznie chronić cały kraj. Za najskuteczniejszą uważa się „Żelazną Kopułę” w Izraelu. Ma bronić ten kraj przed rakietami wysyłanymi przez Palestyńczyków ze Strefy Gazy, ewentualnie z południowego Libanu. Szacuje się, że przechwytuje ponad 90 proc. rakiet, a nawet aż 97 proc. W maju 2022 r. Hamas i Islamski Dżihad wystrzeliły 2400 pocisków – w cele na ziemi trafiło około dwustu, a śmierć poniosło zaledwie kilkunastu Izraelczyków.

Ale też „Żelazna Kopuła” nie jest tania. Zestrzelenie jednej palestyńskiej rakiety typu Qassam czy Grad kosztuje równowartość 450–600 tys. zł! Palestyńczycy stosują też różne metody, by ominąć izraelską obronę – wysyłają duże „chmary” rakiet albo próbują zakłócić działalność radarów przeciwnika. Zazwyczaj jednak nieskutecznie.

My takiej „Kopuły” nie mamy i mieć nie będziemy – po prostu nas na nią nie stać. Mamy mieć Wisłę i Narew. Ta pierwsza zakłada pozyskanie od USA ośmiu baterii systemu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego średniego zasięgu Patriot. Drugi program dotyczy dostarczenia przez polski przemysł (a konkretnie konsorcjum PGZ Narew) dwudziestu trzech przeciwlotniczych zestawów rakietowych krótkiego zasięgu. Patrioty są bardzo skuteczne, ale mają zasięg 70 lub 160 km (w zależności od rodzaju). Osiem baterii nie zapewni ochrony każdego zakątka Polski. Z kolei Narew ma korzystać z brytyjskich wyrzutni iLauncher oraz brytyjskich pocisków CAMM o zasięgu do 25 km (lub CAMM-ER o zasięgu 45 km). Tu również nie ma szans na obronę każdej polskiej wioski. Jak bowiem napisał na Twitterze znany ekspert Jarosław Wolski: „OPL [obrona przeciwlotnicza] chroni tylko cele krytyczne dla funkcjonowania państwa”.

 


RAKIETA ZOSTAŁA WYKRYTA

Na szczęście wiemy jedno: to, co się stało, nie jest porażką NATO. Sojusz Północnoatlantycki zadziałał w sposób jak najbardziej prawidłowy. Natowskie samoloty AWACS – czyli znane doskonale odrzutowce typu Boeing 707, tylko z okrągłym radarem na „grzbiecie” – regularnie latają wzdłuż naszej wschodniej granicy. I wiemy, że te samoloty wykryły rakietę lecącą w kierunku polskiej granicy. Ale mamy oczywiście i własne radary. W pobliżu Zamościa znajduje się stacja radiolokacyjna wyposażona w tzw. trójwspółrzędny radar dalekiego zasięgu typu Backbone – i też wykryła lecący pocisk. Polska jest członkiem NATO, otrzymujemy więc dane od naszych sojuszników i przekazujemy im swoje.

Tylko że nie było szans na jakiekolwiek przeciwdziałanie. Przede wszystkim zabrakło czasu. Rakieta S-300 może lecieć z prędkością 900–2000 m/s. Od granicy ukraińskiej do Przewodowa jest 7 km.

Można więc przyjąć, że rakieta leciała nad polskim terytorium około czterech sekund. No, może pięć… Pocisk uderzył w ziemię, zanim ktokolwiek zdołałby uruchomić systemy rakietowe i próbować go zestrzelić. Tym bardziej zabrakło czasu na poderwanie samolotów.

Niestety, tak wygląda dzisiejsza wojna. W roku 1939 nie mieliśmy radarów, a obserwację nieba prowadziła sieć placówek. W razie dostrzeżenia samolotów przeciwnika informowały o tym centralę – a ta powiadamiała dowództwo lotnictwa. I w kierunku wroga wysyłane były samoloty, przynajmniej przez pierwsze dni września. Z lotnisk w Prusach Wschodnich do Warszawy było 200 km, a niemieckie bombowce pokonywały tę trasę w pół godziny. Mimo to polskie samoloty potrafiły wystartować i „przywitać” nadlatujących Niemców.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 5 grudnia

Poniedziałek, II tydzień Adwentu - dzień powszedni
Oto przyjdzie Król, Pan ziemi,
i zdejmie z nas jarzmo niewoli.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Łk 5,17-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Aplikacja Rodzina Rodzin

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter