x

System potrzebuje zmian

Mam nadzieję, że rząd będzie tak samo skuteczny w przypadku prawdziwych reform, jak był w poprzednich latach w działaniach z obszaru PR i kreatywnego budżetowania – mówi prof. Krzysztof Rybiński w rozmowie z Zuzanną Smoleńską.
Choć OFE jeszcze istnieją, a emerycka przyszłość wielu z nas wciąż nie zależy tylko od ZUS, nawet najmłodsi pracownicy obawiają się biedowania na starość. A przecież już pierwsi emeryci z drugim filarem mieli mieć szanse na „wakacje na wyspach”, w odróżnieniu od tych, którzy zależą tylko od ZUS. Co się stało, że nie wyszło?

„Wakacje na wyspie” to był chwyt marketingowy, stosowany w kampaniach promocyjnych funduszy emerytalnych. Tak naprawdę już w momencie projektowania systemu emerytalnego było wiadomo, że tzw. stopa zastąpienia, czyli relacja przyszłej emerytury do ostatniego wynagrodzenia, będzie silnie spadać. Bez tego spadku finanse państwa by zbankrutowały.

Trzeba też pamiętać, że dziura w systemie emerytalnym jest wybijana przede wszystkim przez przywileje grupowe – takie jak służb mundurowych – i właśnie dlatego w 2011 r. miał miejsce pierwszy akt demontażu OFE. Kolejne nastąpią.


Utrzymanie przywilejów przez likwidowanie funduszy, do których większość „uprzywilejowanych” nie należy, to nie jedyna niesprawiedliwość. Wielu z nich emerytura może być wypłacana już po 15 latach służby, podczas gdy większość z nas na mniejsze pieniądze pracować musi przeszło dwa razy dłużej. Jak przywrócić równowagę?

Emerytury powinny być naliczane tak samo dla wszystkich. Jeżeli ktoś wykonuje szczególnie niebezpieczny zawód, jak górnik przodkowy lub policjant ścigający przestępców, to powinien po prostu odpowiednio dużo zarabiać, żeby mu rekompensować ryzyko. Ale urzędnik w mundurze powinien mieć taką emeryturę jak urzędnik bez munduru, czyli naliczoną z odprowadzonych składek.


Rząd twierdzi, że już niebawem przywileje ukróci, ale zapowiada też ogólną reformę systemu emerytalnego. Czy jest ona zasadna?


Żyjemy coraz dłużej, ale nie pracujemy dłużej. Można nawet powiedzieć, że krócej, bo coraz więcej młodych ludzi idzie na studia i zaczyna zarabiać później, w wieku 24-25 lat. A teraz okazało się, że tytuł magistra wcale nie daje większej pensji. Składek płacimy więc mniej, a żyjemy na emeryturze dłużej. To oznacza, że aby emerytury nie były głodowe, musimy pracować dłużej albo pracować w taki sposób, żeby więcej zarabiać. I wtedy można przejść na emeryturę wcześniej.


Mimo wcześniejszych deklaracji ministra Rostowskiego, że ,,nie ma potrzeby podnoszenia wieku emerytalnego”, rząd stawia właśnie na to. Proponuje obowiązek pracy do 67. roku życia, jak w Niemczech czy w Danii. Ale tam żyje się średnio o cztery lata dłużej niż w Polsce. Czy jest to więc dobre rozwiązanie na nasze warunki?

Efektywny wiek przejścia w Polsce na emeryturę – około 60 lat – jest zaniżany przez prawa do wcześniejszej emerytury uprzywilejowanych grup zawodowych. Mówienie, że przeciętny Polak przeżyje na emeryturze osiem lat, nie ma sensu, bo za 30-40 lat żyć będziemy coraz dłużej, a poza tym to jest średnia liczona wraz ze zgonami z tytułu wypadków etc. Jak już ktoś uniknie tragicznych sytuacji, to średnio będzie żył dłużej na emeryturze i albo będzie głodował, albo będzie dłużej pracował.


Ale czy dotyczy to także zmian w systemie emerytalnym? Kiedy bronił Pan OFE przed „pierwszym aktem demontażu” i chciał doprowadzić do referendum, rząd zmniejszył składkę nie tylko bez referendum, ale i niemal bez rzeczywistej dyskusji.

Do tej pory dialog z rządem w sprawie systemu emerytalnego był fasadowy. Albo rząd zmieniał coś przymuszony orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego – jak w przypadku KRUS – albo był to typowy skok na kasę w celu bieżącego księgowego obniżenia deficytu budżetowego kosztem przyszłych emerytów. Teraz rząd Tuska rozpoczął prawdziwe, trudne reformy, takie jak reforma „mundurówek” i podniesienie wieku emerytalnego. To są niepopularne decyzje, wymagające determinacji i zdolności przekonania społeczeństwa do swoich racji. Mam nadzieję, że rząd będzie tak samo skuteczny w przypadku prawdziwych reform, jak był w poprzednich latach w działaniach z obszaru PR i kreatywnego budżetowania. Bez reform Polska w ciągu tej dekady podąży śladami Grecji.


*prof. Krzysztof Rybiński - ekonomista, w latach 2004-2008 wiceprezes NBP


rozmawiała Zuzanna Smoleńska
Idziemy nr 8 (337), 19 lutego 2012 r.
fot. archiwum prywatne Krzysztofa Rybińskiego
Wstecz...
wtorek, 22 maja 2012

KOMENTARZE

Podzwonne dla Europy?

Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...

Wobec chrystianofobii

Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...

Czeka nas nowe rozdanie?

Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...

Świat pana Stefana

Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...

Patronka Bawarii

Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...

PORADY

Nasze zmartwychwstanie

Na ziemi człowiek ma inne ciało jako dziecko, inne jako dorosły, inne jeszcze na starość – a jednak ciągle pozostaje tą samą osobą. Bóg kocha nas z duszą i ciałem i po śmierci nie zmienia nas w kogoś innego - o zmartwychwstaniu ciała pisze ks. Marek Kruszewski.
Więcej...

Wizyta Gabriela

Po Niepokalanym Poczęciu drugim doniosłym wydarzeniem w życiu Maryi jest zwiastowanie. To trochę archaiczne słowo oznacza ogłoszenie, poinformowanie.
Więcej...

Niepokojące powiększenie

Węzły chłonne stanowią część układu limfatycznego. Ich rola polega na wytwarzaniu przeciwciał oraz na zatrzymywaniu komórek układu zapalnego biorącego udział w walce z zakażeniem.
Więcej...

Facebook