14 listopada
środa
Rogera, Serafina, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Szczyt w Singapurze a sprawa polska

Ocena: 0
1130

Spotkanie Donalda Trumpa z Kim Dzong Unem jest bez wątpienia najważniejszym wedarzeniem obecnej amerykańskiej prezydentury. Zagraniczni i krajowi obserwatorzy prześcigają się w dokonywaniu ocen, któróra strona wygrała..

fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS

Moim skromnym zdaniem takie rozważania są jałowe, ponieważ ów szczyt stanowi zaledwie początek długiego i skomplikowanego procesu, który być może zakończy się czyimś sukcesem. Pozostawmy innym prowadzenie rozważań na te tematy, natomiast my zajmijmy się analizą wniosków, które z tego szczytu płyną dla… Polski. Wbrew pozorom, rzecz nie należy do kategorii rozważań „słoń a sprawa polska”.

 

Cztery wnioski

Pierwszą wielką nauką, jaką należy wyciągnąć z tego wydarzenia, jest to, że w świecie liczą się mocni, do „mocnych” zaś zalicza się te kraje, które posiadają broń atomową i środki jej przenoszenia. Trudno wyobrazić sobie kraj i system bardziej obcy i wrogi wolnemu światu niż komunistyczna, i to w stalinowskim wydaniu, Korea Północna. Niemniej, tak jak uprzednio z sowieckimi gensekami, tak i dziś przywódca demokratycznego świata spotyka się i negocjuje z koreańskim dyktatorem.

Druga niezwykle ważna lekcja płynie stąd, że w świecie polityki realnej wartości mają znaczenie tylko w sferze retoryki, natomiast naprawdę liczy się interes narodowy. Jedną z naczelnych zasad amerykańskiej racji stanu jest zapewnienie obywatelom poczucia bezpieczeństwa – i z tego względu unicestwienie albo przynajmniej ograniczenie zagrożenia atomowego ze strony Korei Północnej wymaga rozmów na najwyższym szczeblu i ustępstw. Potrzeby nawet najbardziej demokratycznego i praworządnego kraju nie zdobędą takiej wagi i zrozumienia w USA, jakimi zawsze będą się cieszyć wymogi uzbrojonego w broń nuklearną brutalnego reżimu komunistycznego.

Trzecim bezcennym wnioskiem jest to, że u podstaw szczytu Trump-Kim leży zdolność do czynienia ustępstw i zawierania kompromisu zgodnego z interesem narodowym strony przeciwnej. Amerykanie uznali naczelny cel Kima i jego otoczenia, jakim jest zachowanie władzy i pożytków z niej płynących, i dlatego końcowy komunikat zawiera tak istotne dla Północy stwierdzenie o zawieszeniu wspólnych amerykańsko-południowokoreańskich manewrów wojskowych. Była to niejako odpowiedź na uprzednio ogłoszone przez komunistów zawieszenie prób z bronią atomową i rakietami balistycznymi, co wychodziło naprzeciw amerykańskim oczekiwaniom. Jednym słowem, obie strony poszły na ustępstwa w sprawach newralgicznych dla przeciwnika.

Czwartą sprawą, której nie sposób pominąć w naszych rozważaniach, jest niewiarygodne tempo, w jakim mogą następować kluczowe zmiany w polityce USA. Niecały rok temu napięcie pomiędzy USA i Koreą Północną osiągnęło taki poziom, że czołowy amerykański trust mózgów Council on Foreign Relations oceniał prawdopodobieństwo wybuchu wojny pomiędzy tymi krajami na 50 proc. Co więcej, przywódcy obu państw, mówiąc wprost, obrzucali się wyzwiskami. Jeszcze w styczniowym orędziu o stanie państwa prezydent Trump szeroko i dramatycznie omawiał łamanie podstawowych praw ludzkich w komunistycznej Korei. Przypominał sprawę Ottona Warmbiera, amerykańskiego studenta, który najprawdopodobniej zmarł w wyniku tortur zadanych mu w północnokoreańskim więzieniu. Jego rodzice przybyli do sali Kongresu na osobiste zaproszenie prezydenta i siedzieli na honorowym miejscu. Także na honorowym miejscu siedział Ji Seong-ho, bohaterski uciekinier z Korei Północnej, więzień obozów pracy, który – pomimo utraty nogi – o kulach przedostał się do Chin, a potem do Korei Południowej. Ich historie obrazowały brutalność komunistycznego reżimu.

 

America First

Kolejną doniosłą konkluzją jest to, że w amerykańskiej polityce międzynarodowej całkowicie króluje doktryna „Ameryka na pierwszym miejscu” (America First) – w istocie rzeczy sprawy zawsze tak się miały, tyle że nie mówiono tego wprost. Tak ważny sojusznik USA, jakim na tamtym teatrze jest Japonia, wcale nie był konsultowany: o tym, że ma dojść do spotkania Trump-Kim premier Japonii Shinz? Abe dowiedział się z telewizji. Także prezydent Korei Południowej dopiero po fakcie usłyszał, że końcowy komunikat zawiera deklarację o zawieszeniu amerykańsko-południowokoreańskich manewrów wojskowych. A przecież kwestia Korei Północnej jest dla obu tych krajów istotniejsza, niż dla Stanów Zjednoczonych.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -