21 lipca
niedziela
Daniela, Diany, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Trudna droga do pokoju

Ocena: 0
316

Obradująca w Szwajcarii konferencja pokojowa w sprawie Ukrainy nie przyniosła żadnego rozstrzygnięcia, bo było to po prostu niemożliwe.

fot. PAP/EPA/MICHAEL BUHOLZER / POOL

W istocie rzeczy jej cel był inny: wywarcie presji na Rosję, by zgodziła się na rozmowy pokojowe, rezygnując z żądań nie do przyjęcia dla Ukrainy. Sukcesem było to, że w obradach uczestniczyło blisko sto delegacji, w tym ok. 60 szefów państw i rządów.

Tak naprawdę wszyscy chcą pokoju. Ukraina – bo brakuje jej ludzi, by odpierali rosyjską agresję. Rosja – bo nie ma wystarczającej ilości broni i sprzętu wojskowego, a kraj ponosi wymierne straty finansowe każdego dnia. Zachód – bo możliwości dozbrajania Ukrainy powoli się kończą. Chiny i Trzeci Świat – bo długotrwała wojna w Europie jest niekorzystna także dla nich.

 


GIGANTYCZNE STRATY

Wojna jest dramatycznie kosztowna dla obu walczących stron. Chodzi zarówno o ofiary w ludziach, jak i problemy gospodarcze.

Jeśli chodzi o wojsko, ukraińskie straty są trudne do oszacowania. Według rosyjskiego ministerstwa obrony od początku agresji w lutym 2022 r. do końca 2023 r. zginęło 444 tys. żołnierzy, w tym około 6 tys. zagranicznych ochotników. Ale strona UA Losses (Straty UA) podaje, że do 17 kwietnia br. zginęło 46,5 tys. żołnierzy, czyli dziesięć razy mniej. Rosyjskie dane są na pewno zawyżone. Oczywiście śmierć ponoszą i cywile – to kilkanaście tysięcy ludzi.

Z kolei źródła ukraińskie twierdzą, że do połowy czerwca br. zginęło ok. 520 tys. Rosjan. Brytyjczycy podają podobną liczbę: pół miliona, a Francuzi – jedynie 150 tys. NATO i Amerykanie mówią o ponad 300 tys. ludzi. Jedno jest pewne: w każdej wojnie straty atakujących są znacząco – zwykle co najmniej trzykrotnie – wyższe od liczby ofiar wśród broniących się.

Straty gospodarcze obu krajów są ogromne. W przypadku Ukrainy to spadek PKB aż o 30 proc. Paradoksalnie w 2024 r. spodziewano się jednak 4–5 proc. wzrostu. W najlepszym scenariuszu ukraińska gospodarka odrodzi się dopiero w 2030 r. Koszt odbudowy kraju może wynieść 500 mld euro. A obecnie aż 60 proc. wydatków budżetowych idzie na cele wojenne.

Rosja pozornie jest w lepszej sytuacji, ale i tak konsekwencje wojny są dla niej ogromne. Została wykluczona ze światowego rynku finansowego, a ok. 260 mld euro aktywów jej banku centralnego jest zamrożonych. Rosyjska przestrzeń powietrzna pozostaje zamknięta dla większości zachodnich samolotów, a zachodnie porty są zamknięte dla rosyjskich statków. Nałożono formalny limit na zakup lub przetwarzanie rosyjskiej ropy, sprzedawanej za ponad 60 dolarów za baryłkę (ceny światowe wahają się między 80 a 100 dolarów). Formalnie nielegalna jest sprzedaż Rosji czegokolwiek, co mogłoby zostać wykorzystane przez wojsko. Sankcje przyniosły efekt: PKB Rosji jest o mniej więcej 7 proc. niższy, niż prognozowano przed wojną. Ale gospodarka się nie załamała, a firmy obchodzą sankcje, korzystając z usług pośredników, w tym Serbii, Chin i Turcji.

Długofalowo problem leży gdzie indziej. Szacuje się, że ok. 40 proc. rosyjskiego budżetu wydawane jest na cele wojenne. W 2023 r. wydatki na zbrojenia pochłonęły równowartość 10 proc. rosyjskiego PKB. Tak naprawdę to wojna napędza gospodarkę tego kraju – ale w ten sposób trudno funkcjonować przez wiele lat.

 


ROZBIEŻNE PROPOZYCJE

Niestety, nie ma jednego planu pokojowego do przyjęcia przez obie strony. Rosja – tak przynajmniej mówią przedstawiciele jej najwyższych władz – chciałaby powrócić do propozycji pokojowych przedstawionych podczas rozmów prowadzonych przez Turcję w Stambule w 2022 r. Nieznane są szczegóły ówczesnych żądań Rosjan. Nieoficjalnie – domagali się, by Ukraina oficjalnie przyjęła status państwa neutralnego, rezygnując zwłaszcza z wejścia do NATO. Kijów miałby też zredukować swoje siły zbrojne. Ponadto język rosyjski zostałby zrównany z ukraińskim, wprowadzono by też „denazyfikację”, a więc ustawowy zakaz działalności osób i organizacji, które Rosja uważa za wrogie. Ukraina uzyskałaby rosyjskie gwarancje bezpieczeństwa, ale musiałaby uznać zajęcie Krymu oraz obwodu donieckiego i ługańskiego przez Rosję. To wszystko oznaczałoby, że Ukraina faktycznie utraciła suwerenność i możliwość obrony przed wrogą agresją. Jak jednak niedawno powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, ewentualne rozmowy pokojowe będą musiały uwzględniać „nowe realia”. Paradoksalnie, może to oznaczać nowe rosyjskie żądania.

Z kolei Wołodymyr Zełenski podkreślał wielokrotnie, że wszelkie rozmowy pokojowe muszą opierać się na planie ukraińskim, zakładającym wycofanie wojsk rosyjskich, przywrócenie granic Ukrainy z 1991 r. oraz powstanie trybunału do osądzenia winnych rosyjskich zbrodni wojennych. Ponadto Kijów żąda uwolnienia wszystkich jeńców i osób cywilnych (w tym dzieci).

Interesująca jest propozycja chińska, pozytywnie przyjęta przez Putina i Zełenskiego (choć ten ostatni wykazuje zdecydowanie mniejszy entuzjazm). Chiny w 2023 r. ogłosiły dwanaście punktów, z których najważniejsze to: poszanowanie suwerenności wszystkich krajów – a więc i Ukrainy; porzucenie mentalności zimnowojennej – bezpieczeństwo kraju nie powinno być realizowane kosztem innych, w tym poprzez wzmacnianie lub rozszerzanie bloków wojskowych (a więc Ukraina nie powinna znaleźć się w NATO); zaprzestanie działań wojennych – tu konkretnie „deeskalacja i kompleksowe zawieszenie broni” między Rosją i Ukrainą; wznowienie rozmów pokojowych; ochrona ludności cywilnej i jeńców wojennych; zapewnienie bezpieczeństwa elektrowni jądrowych (to ważne ze względu na groźby i działania rosyjskie); zmniejszanie ryzyka strategicznego – absolutny zakaz użycia broni jądrowej (punkt trudny dla Rosji); ułatwianie eksportu zboża – zwłaszcza przez Morze Czarne (co byłoby korzystne dla Ukrainy); zaniechanie jednostronnych sankcji (czego domaga się Rosja).

Plan chiński nie rozstrzyga spraw najważniejszych – co z rosyjskimi żądaniami terytorialnymi? – może jednak stanowić podstawę do dalszych rozmów.

 


DLACZEGO NIE DOTARLI

Dla Ukrainy najważniejsze było to, ile delegacji dotrze na szwajcarską konferencję. Wśród tych, które zapowiedziały, że nie wezmą w niej udziału, były Brazylia, Pakistan, Arabia Saudyjska i przede wszystkim Chiny. Indie zapowiedziały wysłanie obserwatora. W przypadku Pakistanu oficjalnym wytłumaczeniem była chęć zachowania pełnej neutralności kraju. Faktycznie powodem była zapewne nieobecność Rosji na konferencji oraz zapowiedź Chin, że ich delegacja nie dotrze do Szwajcarii. Brazylijczycy tłumaczyli, że nie ma sensu udział w spotkaniu, w którym nie biorą udziału obie zwaśnione strony.

Tymczasem dla Ukrainy kluczowa była obecność właśnie krajów Globalnego Południa. A więc tych, które nie wspierają Kijowa w wojnie z Rosją – raczej nie dlatego, że czują niechęć do Ukrainy lub sympatyzują z Moskwą, ale przez wrogość wobec Stanów Zjednoczonych. O ile dla Polski USA to sojusznik, o tyle dla wielu krajów Trzeciego Świata – od Ameryki Południowej, przez Afrykę, po Azję – są one państwem usiłującym narzucić swój porządek całemu światu. W efekcie do Brazylijczyków czy Hindusów dużo łatwiej dociera narracja rosyjska, głosząca, że to zły Zachód walczy z broniącą się Rosją, a Ukraina jest tylko jego narzędziem.

W każdym razie wśród niecałej setki uczestników obrad z pewnością przeważał pogląd, że trzeba zrobić wszystko, aby wojnę zakończyć. Chodziło więc o wywarcie presji na Rosję, by chciała siąść do stołu rokowań i zgodzić się na jakieś kompromisowe rozwiązanie. Ale i Ukraina musi na to przystać. Na razie nie widać żadnego sensownego planu, ale powoli wszystkim kończy się czas, kiedy można było zakładać, że wojna może trwać bez końca. Sęk w tym, że Ukraina nie może przegrać, bo byłby to jej koniec. A Rosja nie może nie wygrać, bo byłby to koniec Władimira Putina.

Wobec zbliżających się amerykańskich wyborów prezydenckich rola USA w tej wojnie może osłabnąć. W tej sytuacji wzmacniają się Chiny. I być może to one będą w dalszej perspektywie sprzyjać dojściu do porozumienia pokojowego. Zwłaszcza że Putin posłucha tylko Pekinu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, analityk spraw międzynarodowych, doktor nauk społecznych, adiunkt na uczelni Vistula w  Warszawie


redakcja@idziemy.com.pl

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 21 lipca

XVI Niedziela zwykła
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego) 
+ Komentarz „Idziemy” - Stwórz się na nowo
Nowenna do św. Anny 17-25 lipca
+ Nowenna do św. Szarbela 19-27 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter