x

Trzymamy z Bogiem!

Tymi słowami kończy się kaszubski hymn wyrażający pragnienie trwania w wierze katolickiej i w polskości. Z Bogiem chciało także trzymać strajkujące Wybrzeże w niezapomnianym sierpniu 1980 roku.
Tłumy robotników oczekujących na swoją kolej
najpierw u spowiedzi, a potem u komunii – tak wyglądał
protest klasy robotniczej w komunistycznym kraju

Delegacje robotników szły do hierarchów i zwykłych księży prosić o odprawienie Mszy Świętej w protestujących zakładach. Strajkujący żądali uszanowania przez komunistyczne władze praw ludzi wierzących oraz wolności religijnych. Samorzutnie organizowali modlitwy, stawiali krzyże i wieszali święte obrazy oraz portrety papieża-Polaka.

Ojczyzna „papieża z dalekiego kraju” była na ustach wszystkich. Cały świat obiegały zdjęcia i filmy przedstawiające dotąd nieznane formy pracowniczego protestu. Umajone bramy stoczni z wizerunkami Matki Bożej, Msze polowe, tłumy robotników oczekujących na swoją kolej najpierw u spowiedzi, a potem u komunii – tak wyglądał protest klasy robotniczej w komunistycznym kraju. To, co działo się wtedy w Polsce, nijak nie mieściło w utartych schematach ideowych i politycznych podziałów.

MY CHCEMY BOGA

Na pomysł Mszy Świętej w protestujących zakładach wpadł Bogdan Borusewicz, dzisiejszy marszałek Senatu, ówczesny działacz Wolnych Związków Zawodowych (WZZ) i pomysłodawca strajku w Stoczni Gdańskiej. Załatwienia sprawy podjęli się w sobotę 16 sierpnia Anna Walentynowicz i Tadeusz Szczudłowski, budowniczy krzyża na upamiętnienie nadchodzącej rocznicy Grudnia ’70. Rzecz wydawała się prosta, ale szybko okazało się, że tak nie jest. Proboszcz pobliskiej parafii św. Brygidy ksiądz Henryk Jankowski, powołując się na przepisy świeckie i kościelne, uzależnił swoją posługę duszpasterską od zgody władz administracyjnych oraz swojego biskupa. Rozpoczęło się żmudne załatwianie pozwolenia, utrudnione przez szerzące się pogłoski o zakończeniu strajku.

– W nocy z 16 na 17 sierpnia przyjechała do mnie delegacja ze stoczni – wspomina Tadeusz Fiszbach, ówczesny pierwszy sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Wciąż pamięta rozmowę z Anną Walentynowicz. – Panie sekretarzu, przyszliśmy, żeby pan wyraził zgodę na Mszę Świętą – powiedziała swoim energicznym głosem. – A czy byliście u księdza Jankowskiego? – pytam. – Odesłał nas do biskupa Kaczmarka. – A biskup? – Odesłał nas do pana. – A ja się zgadzam. – Niemożliwe, nie wierzę. Muszę to mieć na piśmie! – Ale to jest decyzja polityczna. Proszę się udać do urzędu wojewódzkiego, do pana Jerzego Kołodziejskiego i będzie decyzja na piśmie.

– Zadzwoniłem zaraz do niego, żeby uruchomił urząd ds. wyznań i żeby taka zgoda była na piśmie – wspomina Fiszbach, który w tamtych dniach zyskał opinię współtwórcy sierpniowego porozumienia.

Pytany, dlaczego się zgodził, odpowiada: – Bałem się, że ludzie wyjdą na ulicę i będzie jak w Grudniu’70. Wiedziałem, że Msza czyni zgromadzenie dostojnym, poważnym, skupionym, że zmienia podejście.

W grudniu 1970 r. Fiszbach był pierwszym sekretarzem PZPR w Tczewie i tam po kilku godzinach rozmów z ludźmi – dwa tysiące na bramie – uspokoił nastroje.

– Nigdy nie miałem takiego podejścia, że Kościół jest naszym wrogiem. W 1960 roku brałem ślub w kościele w Kartuzach i tam obchodziliśmy złotą rocznicę. Byłem wychowany w wierze katolickiej, z poczuciem, że „tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem…”. Kiedy byłem na funkcji, to tego nie mówiłem – ale te standardy we mnie były. Teraz jestem normalnym parafianinem, a moja parafia Zmartwychwstania Pańskiego przyjęła mnie bardzo serdecznie i naturalnie – tłumaczy. Nie bez satysfakcji podkreśla, że kiedy w Sejmie został przedstawiony Janowi Pawłowi II, to Ojciec Święty wyraził mu uznanie mu za postawę w Sierpniu ’80.


U LENINA I W KOMUNIE

W niedzielę o godzinie 9 rozpoczęła się Msza pod bramą nr 2. To była szczęśliwa lokalizacja. – Dzięki temu – wspomina Krzysztof Wyszkowski, jeden z założycieli WZZ – przestrzeń została uwspólnotowiona. Ludzie z obu stron bramy stali się jednością, nastąpiło symboliczne zjednoczenie strajkujących ze społeczeństwem.

– Trzeba powiedzieć – podkreśla ksiądz infułat Stanisław Bogdanowicz, proboszcz Bazyliki Mariackiej w Gdańsku – że Msza Święta stała się w oczach komunistów legalna, dlatego że Gdańsk miał to szczęście, iż był w nim niekonwencjonalny I sekretarz KW PZPR Tadeusz Fiszbach. Ksiądz biskup Kaczmarek omówił z śp. prałatem Henrykiem Jankowskim szczegóły oraz co powinien powiedzieć robotnikom.

Wstecz...
czwartek, 31 lipca 2014

KOMENTARZE

Trzeba pamiętać

Może to heroizm warszawskich powstańców sprawił, że nie staliśmy się nigdy siedemnastą republiką ZSRR?
Więcej...

Czujnością i pracą

Opozycja nie ma innej drogi niż wytrwała praca i niemal rewolucyjna czujność
Więcej...

Czas wkurzenia

Wkurzał się także Pan Jezus – bez ogródek mówił swoim oponentom, że są obłudnikami, kłamcami, a nawet synami diabła
Więcej...

Trzeźwość w cenie

Najczęstszą przyczyną wakacyjnych tragedii jest alkohol
Więcej...

Bojkot?

Te same środowiska, które dziś promują bojkot Korwin-Mikkego, wczoraj jeszcze gorszyły się moim apelem o usunięcie Palikota z Rady Bezpieczeństwa Narodowego
Więcej...

U nas też się dzieje

Po co szukać relaksu w jodze, uzdrowienia u bioenergoterapeuty czy sił płynących z różnych talizmanów, amuletów i pierścieni, skoro katolicy mają świętą Hildegardę z Bingen!
Więcej...

CO? Gdzie? Kiedy?

Facebook

Modlitwa w drodze

PORADY

Winny w imię prawdy

Inkwizycja do dziś oburza. W imieniu Kościoła usiłowano sprawować kontrolę nad ludzkimi sumieniami bez uznania ludzkiej wolności, którą szanuje sam Bóg.
Więcej...

Domowy catering

Jedzenie w słoikach może być dobrym rozwiązaniem nie tylko dla młodych wyjeżdżających na studia z rodzinnego domu.
Więcej...

Świadczenia urlopowe w 2014 roku

Sezon urlopowy w pełni. Często właśnie w okresie wakacyjnym pracownicy chcą skorzystać z dłuższego urlopu. Część zakładów pracy zdecydowało o utworzeniu zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, inni wypłacają świadczenia urlopowe.
Więcej...