Tusk rozmawiał z internautami
Ale nie wszystkimi. Część zaproszonych zbojkotowała debatę, zorganizowaną 6 lutego w Kancelarii Premiera. Przybyłym szef rządu oświadczył, że Polska nie wycofa się z ACTA. Zapowiedział też poszukiwania "nowego modelu w kilku obszarach prawa publicznego".
Debata rozpoczęła się o godz. 14. Poza Tuskiem uczestniczyli w niej również minister administracji i cyfryzacji Michał Boni oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski. Rząd zaprosił do rozmów ekspertów, przedstawicieli społeczeństwa informacyjnego i twórców.
Premier przeprosił za brak konsultacji w sprawie ACTA. - Rozumiem, że mamy do czynienia z kryzysem zaufania, jeśli chodzi o wolność w internecie - powiedział na początku spotkania. - Macie poczucie, że konsultacje społeczne, jeśli chodzi o ACTA, były niewystarczające. Padliśmy trochę ofiarą rutyny. Jest mi przykro, bo trochę czasu i dobrych chęci, energii włożyłem w to, żeby z przedstawicielami środowisk użytkowników internetu spotykać się i dość otwarcie rozmawiać.
- Ta debata nie może przypominać negocjacji handlowych - kto komu na ile ustąpi - zastrzegł premier. - Musimy znaleźć nowy model w co najmniej kilku obszarach prawa publicznego, szczególnie w odniesieniu do ochrony praw własności versus nowa rzeczywistość w Internecie - mówił. Chce, "by debata o wolnościach w internecie była debatą permanentną".
- Żyję w świadomości, że ACTA to nie jest przejaw agresji amerykańskich koncernów, ale próba budowy granic na rzecz szerszej wspólnoty wobec zjawiska piractwa. Skoro większość z was uważa, że jest inaczej, dlatego prowadzimy rozmowy - tłumaczył swoje stanowisko szef rządu.
Tusk: będzie jawnie, ale nie wycofamy się
Premier obiecał, że dopóki w sprawie ACTA będą istniały wątpliwości, Polska nie ratyfikuje porozumienia. - Nie będzie wycofania podpisu. Nie będzie wniosku o ratyfikację, tak długo, jak wątpliwości będą miały władze demokratyczne - powiedział. Wyraził nadzieję, że do czerwca, kiedy porozumieniem zajmie się Parlament Europejski, uda się wypracować spójne stanowisko.
- Jeśli mówimy o tym, że wstrzymujemy ratyfikację ACTA, to nie dlatego, że odbyło się kilkadziesiąt manifestacji, tylko dlatego, że odgłos społeczny, wskazuje, że nie wszyscy wszystko zrozumieliśmy - przekonywał premier. Dlaczego dopiero teraz uwzględnił te protesty? - Do momentu podpisania przez rząd decyzji o podpisaniu ACTA była cisza w eterze. Nie mogłem uznać, że na trzy dni przed podpisaniem trzeba zmienić decyzji, bo ktoś się budzi, dochodzi do protestów. Dopiero post factum zorientowałem się, że nie uwzględniano dialogu - bronił się Tusk. - Ważne jest jedno: polski rząd nie wycofa swojego podpisu z żadnego dokumentu, dlatego, że jakaś grupa tego żąda. Taki rząd powinien podać się do dymisji - stwierdził.
- Umowy międzynarodowe, handlowe, nie podlegają żadnemu trybowi konsultacji. To nie jest polska specyfika. Nie podpisalibyśmy żadnej umowy międzynarodowej, gdyby były konsultacje - mówił premier.
Tusk podkreślił, że polska strona domagała się maksymalnej jawności przy tworzeniu umowy. Jednak ciężar prac wzięła na siebie Komisja Europejska, rola Polski była pasywna. Zapewnił, że wszelkie możliwe do ujawnienia dokumenty dotyczące ACTA zostaną udostępnione do publicznej wiadomości, "abyście nie mieli poczucia, że ktokolwiek chce coś ukryć".
Po wypowiedzi premiera głos zabierali obecni na sali eksperci. Szef ZAIKS i publicysta Michał Komar mówił, że wolność w internecie nie może ograniczać własności. - Zastosujmy dyrektywę, która ma 6 tys. lat. Dyrektywę siódmą: "nie kradnij" - przekonywał, dodając, że płacić powinni ci, którzy zarabiają na ściąganiu z sieci własności intelektualnej i jej piraceniu.
- Jesteśmy przeciw ACTA. Przypomnę, że internet w latach 60. i 70. wyrósł z kręgów kontrkulturowych. Chodziło o to, by wyrwać monopol informatyczny z rąk korporacji i wojska. Naiwna idea, ale po tylu latach się udało. Powstała rzeczywista demokracja oddolna - mówił Marek Hołyński z Polskiego Towarzystwa Informatycznego. Stwierdził, że gdyby wówczas obowiązywała ACTA, internet by nie powstał.
Pytany o korzyści z podpisania ACTA minister Zdrojewski stwierdził, że na razie trudno oszacować szanse, jakie ACTA daje twórcom. Zaznaczył, że umowa nie będzie skutkowała koniecznością dokonywania jakichkolwiek zmian w przepisach prawa krajowego.
Nie wszyscy przyszli
Część internautów zbojkotowała spotkanie. Wśród nich znalazły się najważniejsze organizacji broniące wolności słowa w sieci: Fundacja Panoptykon, Helsińska Fundacji Praw Człowieka, Fundacja Nowoczesna Polska i Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania. Domagają się opublikowania dokumentów dotyczących ACTA i konkretnych działań ze strony rządu wskazujących, że odrzuca on to porozumienie. Wskazują także, że konsultacje społeczne powinny się odbywać również za pośrednictwem internetu.
Szef serwisu blogowego Salon24.pl Igor Janke napisał z kolei, że jego firma w ogóle nie otrzymała zaproszenia na debatę, choć widniała na oficjalnej liście gości, zamieszczonej na stronie ministerstwa administracji i cyfryzacji. - Panie Premierze, Panie Ministrze, Panie Rzeczniku: Nie kłamcie. Nikt nas nigdzie nie zapraszał. Spotkań z premierem zawsze nam odmawialiście. Łatwiej nam się spotkać z prezydentem USA, niż z premierem RP - skomentował Janke na swoim blogu.
Debata była transmitowana na żywo w internecie, m.in. za pośrednictwem Twittera. Minister Boni poinformował w jej trakcie, że transmisja jest zakłócana przez hakerów. Poprosił ich o zaprzestanie tych działań. - Sami podważamy wtedy sens całej tej otwartej debaty - ocenił minister.
20120206 19:15 mz
fot. PAP/Radek Pietruszka
Wstecz...
Premier przeprosił za brak konsultacji w sprawie ACTA. - Rozumiem, że mamy do czynienia z kryzysem zaufania, jeśli chodzi o wolność w internecie - powiedział na początku spotkania. - Macie poczucie, że konsultacje społeczne, jeśli chodzi o ACTA, były niewystarczające. Padliśmy trochę ofiarą rutyny. Jest mi przykro, bo trochę czasu i dobrych chęci, energii włożyłem w to, żeby z przedstawicielami środowisk użytkowników internetu spotykać się i dość otwarcie rozmawiać.
- Ta debata nie może przypominać negocjacji handlowych - kto komu na ile ustąpi - zastrzegł premier. - Musimy znaleźć nowy model w co najmniej kilku obszarach prawa publicznego, szczególnie w odniesieniu do ochrony praw własności versus nowa rzeczywistość w Internecie - mówił. Chce, "by debata o wolnościach w internecie była debatą permanentną".
- Żyję w świadomości, że ACTA to nie jest przejaw agresji amerykańskich koncernów, ale próba budowy granic na rzecz szerszej wspólnoty wobec zjawiska piractwa. Skoro większość z was uważa, że jest inaczej, dlatego prowadzimy rozmowy - tłumaczył swoje stanowisko szef rządu.
Tusk: będzie jawnie, ale nie wycofamy się
Premier obiecał, że dopóki w sprawie ACTA będą istniały wątpliwości, Polska nie ratyfikuje porozumienia. - Nie będzie wycofania podpisu. Nie będzie wniosku o ratyfikację, tak długo, jak wątpliwości będą miały władze demokratyczne - powiedział. Wyraził nadzieję, że do czerwca, kiedy porozumieniem zajmie się Parlament Europejski, uda się wypracować spójne stanowisko.
- Jeśli mówimy o tym, że wstrzymujemy ratyfikację ACTA, to nie dlatego, że odbyło się kilkadziesiąt manifestacji, tylko dlatego, że odgłos społeczny, wskazuje, że nie wszyscy wszystko zrozumieliśmy - przekonywał premier. Dlaczego dopiero teraz uwzględnił te protesty? - Do momentu podpisania przez rząd decyzji o podpisaniu ACTA była cisza w eterze. Nie mogłem uznać, że na trzy dni przed podpisaniem trzeba zmienić decyzji, bo ktoś się budzi, dochodzi do protestów. Dopiero post factum zorientowałem się, że nie uwzględniano dialogu - bronił się Tusk. - Ważne jest jedno: polski rząd nie wycofa swojego podpisu z żadnego dokumentu, dlatego, że jakaś grupa tego żąda. Taki rząd powinien podać się do dymisji - stwierdził.
- Umowy międzynarodowe, handlowe, nie podlegają żadnemu trybowi konsultacji. To nie jest polska specyfika. Nie podpisalibyśmy żadnej umowy międzynarodowej, gdyby były konsultacje - mówił premier.
Tusk podkreślił, że polska strona domagała się maksymalnej jawności przy tworzeniu umowy. Jednak ciężar prac wzięła na siebie Komisja Europejska, rola Polski była pasywna. Zapewnił, że wszelkie możliwe do ujawnienia dokumenty dotyczące ACTA zostaną udostępnione do publicznej wiadomości, "abyście nie mieli poczucia, że ktokolwiek chce coś ukryć".
Po wypowiedzi premiera głos zabierali obecni na sali eksperci. Szef ZAIKS i publicysta Michał Komar mówił, że wolność w internecie nie może ograniczać własności. - Zastosujmy dyrektywę, która ma 6 tys. lat. Dyrektywę siódmą: "nie kradnij" - przekonywał, dodając, że płacić powinni ci, którzy zarabiają na ściąganiu z sieci własności intelektualnej i jej piraceniu.
- Jesteśmy przeciw ACTA. Przypomnę, że internet w latach 60. i 70. wyrósł z kręgów kontrkulturowych. Chodziło o to, by wyrwać monopol informatyczny z rąk korporacji i wojska. Naiwna idea, ale po tylu latach się udało. Powstała rzeczywista demokracja oddolna - mówił Marek Hołyński z Polskiego Towarzystwa Informatycznego. Stwierdził, że gdyby wówczas obowiązywała ACTA, internet by nie powstał.
Pytany o korzyści z podpisania ACTA minister Zdrojewski stwierdził, że na razie trudno oszacować szanse, jakie ACTA daje twórcom. Zaznaczył, że umowa nie będzie skutkowała koniecznością dokonywania jakichkolwiek zmian w przepisach prawa krajowego.
Nie wszyscy przyszli
Część internautów zbojkotowała spotkanie. Wśród nich znalazły się najważniejsze organizacji broniące wolności słowa w sieci: Fundacja Panoptykon, Helsińska Fundacji Praw Człowieka, Fundacja Nowoczesna Polska i Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania. Domagają się opublikowania dokumentów dotyczących ACTA i konkretnych działań ze strony rządu wskazujących, że odrzuca on to porozumienie. Wskazują także, że konsultacje społeczne powinny się odbywać również za pośrednictwem internetu.
Szef serwisu blogowego Salon24.pl Igor Janke napisał z kolei, że jego firma w ogóle nie otrzymała zaproszenia na debatę, choć widniała na oficjalnej liście gości, zamieszczonej na stronie ministerstwa administracji i cyfryzacji. - Panie Premierze, Panie Ministrze, Panie Rzeczniku: Nie kłamcie. Nikt nas nigdzie nie zapraszał. Spotkań z premierem zawsze nam odmawialiście. Łatwiej nam się spotkać z prezydentem USA, niż z premierem RP - skomentował Janke na swoim blogu.
Debata była transmitowana na żywo w internecie, m.in. za pośrednictwem Twittera. Minister Boni poinformował w jej trakcie, że transmisja jest zakłócana przez hakerów. Poprosił ich o zaprzestanie tych działań. - Sami podważamy wtedy sens całej tej otwartej debaty - ocenił minister.
20120206 19:15 mz
fot. PAP/Radek Pietruszka
Wstecz...
wtorek, 22 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...



