21 sierpnia
wtorek
Joanny, Kazimiery, Piusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Uwaga, trolle atakują!

Ocena: 4.97143
2156

Według różnych szacunków, Moskwa wydaje na działania informacyjne w świecie równowartość co najmniej 10 miliardów złotych rocznie. Dlaczego więc w Polsce niespecjalnie przejmujemy się rosyjską propagandą?

fot. PAP/EPA/ANATOLY MALTSEV

Najbardziej aktywna Moskwa jest w byłych republikach ZSRR, ale obwinia się ją też np. o mieszanie się w wewnętrzne sprawy państw zachodnich, ostatnio m.in. o ingerencję w wybory amerykańskie.

– Rosyjska propaganda stanowi duże zagrożenie, i to nie tylko dla krajów b. ZSRR, ale i dla Europy Zachodniej. Mamy złudne poczucie immunitetu, że nas ta sprawa nie dotyczy, bo nie jesteśmy rosyjskojęzyczni, tymczasem jest inaczej: zza wschodniej granicy sączy się destrukcja – powiedziała tygodnikowi „Idziemy” Agnieszka Romaszewska, dyrektor TV Biełsat.

Jej zdaniem, w przypadku Rosji mamy do czynienia z agresją informacyjną. – To nie jest propaganda w tradycyjnym rozumieniu. Propaganda służy zwykle do przekonywania, że my jesteśmy świetni, a nasi wrogowie są źli – komentuje Agnieszka Romaszewska. – Tymczasem Rosjanie wcale nas nie usiłują przekonać, że Rosja i Putin są znakomici. Wprowadzają chaos informacyjny utrudniający rozróżnienie prawdy i fałszu, budując przekaz, że wszędzie jest źle, wręcz ogłupiając i demoralizując.

 

Od AIDS po pizzagate

Na stronie internetowej Russian Media Monitor prezentowane są rozmaite działania rosyjskie. Oto kilka przykładów.

Rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa obrony Maria Zacharowa dowodziła w październiku 2017 r., że Stany Zjednoczone wspierały w przeszłości afgańskich islamistów, talibów, na dowód pokazując zdjęcie prezydenta Ronalda Reagana z ich delegacją, w której miał rzekomo znaleźć się sam Osama bin Laden. Tymczasem zdjęcie pochodzi z 1983 r., kiedy talibowie jeszcze nie istnieli, a w delegacji na pewno nie było bin Ladena.

W listopadzie rosyjskie ministerstwo obrony zademonstrowało zdjęcia dowodzące, że Amerykanie wspierają tzw. Państwo Islamskie. Tymczasem rzekomy amerykański konwój okazał się połączeniem autentycznych zdjęć z Iraku z ujęciami z gry wideo „AC-130 Gunship Simulator”. Potem Moskwa dowodziła, że zaszła pomyłka.

Wcześniej rosyjska telewizja pokazała duży materiał, że Stany Zjednoczone postanowiły zaanektować „pozostałości Ukrainy”, uzasadniając to faktem, że sekretarz obrony USA James Mattis nazwał Ukrainę „naszym krajem”. Tymczasem Mattis mówił jedynie, iż Waszyngton wspomoże Ukraińców w obronie „ich kraju”.

Według „New York Timesa”, dzisiejsze działania Moskwy wywodzą się jeszcze z czasów ZSRR. KGB i współpracujące z nimi służby specjalne NRD, Stasi, zorganizowały w latach 80. kampanię informacyjną dowodzącą, że wirus AIDS to w rzeczywistości amerykańska broń biologiczna. Spowodowały, że artykuły na ten temat ukazały się w indyjskiej prasie, cytowanej potem przez sowiecką „Litieraturną Gazietę”, a następnie przez media na całym świecie. A współcześnie, jak pisze „New York Times”, to właśnie rosyjskie media rozkręciły aferę wokół teorii, że Barack Obama nie urodził się w USA (a tylko obywatel amerykański może zostać prezydentem tego kraju), szef zaś sztabu wyborczego Hillary Clinton molestował dzieci w pizzerii, co nazwano „pizzagate”…

 

U nas spokojnie?

– W Polsce jawnie prorosyjskie postawy zdarzają się rzadko, a najważniejsze rosyjskie media nadające dla zagranicy, jak Russia Today czy Sputnik, nie są specjalnie chętnie oglądane ani słuchane – mówi naszemu tygodnikowi Marcin Rey, twórca facebookowej strony „Rosyjska V Kolumna w Polsce”. – Problem polega na tym, że są Polacy, którzy ulegają wpływowi docierającej do nas różnymi drogami propagandy rosyjskiej i sami powtarzają jej przekaz. Mogą to być np. niechętni Rosji polscy nacjonaliści, którzy są nastawieni antyukraińsko i chętnie przyjmują rosyjską, antyukraińską propagandę – dodaje.

Do jawnie prorosyjskich należy partia Zmiana kierowana przez Mateusza Piskorskiego, zatrzymanego przez ABW w 2016 r. i obwinionego o szpiegostwo na rzecz Rosji. Sam Piskorski nazywany jest na stronie internetowej Zmiany – „więźniem politycznym PiS”. Ostatnio działacze Zmiany po wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa skierowali do prokuratury oskarżenie wobec posłów PiS o… zdradę dyplomatyczną. Te ich działania są nagłaśniane przez rosyjskie media jako „prawdziwy głos społeczeństwa polskiego”.

To jednak margines; prawdziwy problem leży gdzie indziej, w działaniach o wiele trudniejszych do dostrzeżenia. – W polskim internecie działają setki rosyjskich trolli – podkreśla Marcin Rey – bo rosyjska propaganda działa przede wszystkim przez internet.

Trolle zaczęły zalewać polski internet w II połowie 2013 r. Pojawiło się wówczas wiele kont na Facebooku; zakładający je mieli wielu znajomych, ale zazwyczaj spoza Polski, zamieszczali nieistotne zdjęcia czy informacje, po prostu po to, by ich konta „żyły”. W miarę upływu czasu konta te były zagospodarowywane staranniej – pojawiały się na nich polskie flagi albo zdjęcia żołnierzy wyklętych.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI