20 września
czwartek
Filipiny, Eustachego, Euzebii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wracamy do normalności

Ocena: 4.85
2213

– Trzeba odtworzyć definicję małżeństwa i rodziny – mówi Lidia Sankowska-Grabczuk

fot. arch. Lidii Stankowskiej-Grabczuk

Z Lidią Sankowską-Grabczuk z Prawicy Rzeczypospolitej, żoną i mamą trojga dzieci, rozmawia Monika Odrobińska

 

Ciekawe, że w XXI w. musimy definiować małżeństwo, rodzinę, płeć, dobro dziecka czy przemoc. Po to jest potrzebna Konwencja Praw Rodziny?

Prawica Rzeczypospolitej z prawnikami Ordo Iuris napisali tę Konwencję, bo sytuacja rodziny w Europie nie jest najlepsza. To nasza odpowiedź na Konwencję Stambulską, która pod pozorem działań antyprzemocowych uderza w tradycyjny model rodziny. Definicję małżeństwa i rodziny trzeba odtworzyć, bo to fundament każdej społeczności, dziś niestety narażony na patologie i niebezpieczeństwa. Prawica RP, Narodowa Rada Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego wiele razy apelowały do rządu o wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej – bezskutecznie. Polska nie znalazła się wśród ośmiu krajów, które podpisania Konwencji Stambulskiej odmówiły, ale wciąż jest ostoją rodziny. Konwencja Praw Rodziny ma być powrotem do normalności – z przywróceniem rodzicom praw do wychowywania dzieci i bez ich demoralizowania.

Jak to zrobić, żeby ochrona życia nienarodzonych i niedopuszczalność dochodzenia roszczeń za szkody spowodowane poczęciem czy urodzeniem dziecka – o czym mówi Konwencja – stała się sprawą wewnętrznych przekonań, a nie z wymogów prawa?

Prawo jest kulturotwórcze. Do czasu tzw. kompromisu aborcyjnego większość społeczeństwa nie widziała nic złego w aborcji, zmiana prawa pociągnęła za sobą zmianę nastrojów społecznych.

To kwestia działań środowisk społecznych. W tej chwili krzykliwe są te, które narzucają ideologie neomarksistowskie. Trzeba dużo mówić o tym, co jest normalne, co wynika z natury, a co nie jest owocem ideologii. Trzeba od małego wpajać, że ludzi nie zabija się na żadnym etapie życia.

Zgodnie z Konwencją, dyskryminowanie ze względu na wykonywanie pracy niezarobkowej, czyli np. wychowywanie dzieci, jest zakazane. Jak to się przekłada na życie?

Trudno odpowiadać na takie pytania, bo wymaga udowadniania, że norma jest dobra. W latach 90. Nagroda Nobla trafiła do ekonomisty, który dowiódł, że 30 proc. amerykańskiego PKB pochodzi z niezarobkowej pracy kobiet. Feministki wciąż potrząsają kobiecymi mózgami, by zrównać je z mózgami męskimi. Chcą zmusić kobiety do pracy zarobkowej, nie zostawiając im wyboru. Według nich kobieta jest bowiem spełniona tylko wówczas, gdy pracuje zarobkowo. Tymczasem praca kobiet w domu przynosi ogromne acz trudno przeliczalne wartości – także materialne, jak udowodnił noblista.

Na naszych łamach nieraz piszemy o bezpodstawnym odbieraniu dzieci, o przemocy domowej. Jak przeciwstawiać się takim wypadkom?

Takim rodzinom należy się realna pomoc, a nie pacyfikacja. Konwencja Stambulska wychodzi z założenia, że rodzina to źródło wszelkiej przemocy. Owszem, może ona ulegać patologiom, mimo to należy zakładać, że jest dobra. Bez niej żadne społeczeństwo nie ma przed sobą przyszłości, bez niej nie ma gospodarki. Należy więc stwarzać narzędzia do jej rozwoju. Zabierając bezpodstawnie dzieci, państwo zabiera rodzicom podmiotowość. Państwo wychodzi z założenia, że wie lepiej, co dla dziecka dobre. Konwencja Praw Rodziny, przeciwnie, zakłada, że to rodzice są pierwszym i podstawowym opiekunem dziecka, ale temu dziecku chce zapewniać ochronę prawną w razie zagrożenia. Chce usunąć absurdalne przepisy, mówiące np. o tym, że dziecko musi być z rodziny odebrane, bo rodzina ma ciasne mieszkanie.

W Konwencji mowa jest o zakazach, „niedozwoleniach”. Czy to znaczy, że do tej pory ich nie było?

Konwencja pokazuje stan pierwotny rodziny – sprzed wypaczeń dokonanych pod wpływem różnych ideologii. Nie ma w niej nic nowego, wręcz przeciwnie: jest powrót do prawa naturalnego.

Projekt Konwencji mówi o „Państwach-Stronach”. Czy to znaczy, że dokument ma mieć rangę międzynarodową?

Tak. Przedstawimy go prezydentowi Andrzejowi Dudzie, w lipcu europoseł Marek Jurek zaprezentuje go na forum Parlamentu Europejskiego. To ma być alternatywa dla Konwencji Stambulskiej. Mamy nadzieję, że uruchomi ona międzynarodową współpracę na rzecz rodziny. Mamy w Europie sprzymierzeńców. Odradzają się w niej tendencje prawicowe – jak we Włoszech czy w Austrii. Niektóre społeczeństwa są tak zdegenerowane, że same krzyczą o powrót do normalności. W kwestiach rodziny wspierają nas Chorwaci, Węgrzy, Francuzi. Najważniejsze to rozpocząć na ten temat debatę publiczną. Czeka nas żmudna praca od podstaw, ale w imię powrotu do normalności – warto.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI