29 stycznia
środa
Zdzisława, Franciszka, Józefa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wspólny problem kataloński

Ocena: 0
674

Ignorowana latami przez władze Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, a później Unii Europejskiej kwestia katalońskiego separatyzmu przestała być wewnętrznym problemem Hiszpanii. Psuje nie tylko sytuację w kraju, ale rozbija też relacje między Madrytem a innymi członkami UE.

fot. PAP/EPA/Quique Garcia

Szef autonomicznego rządu Katalonii Quim Torra (z prawej) i premier Flandrii Jan Jambon

Władze hiszpańskich związków zawodowych policjantów przyznają, że wraz z zaognieniem sytuacji w Katalonii po przeprowadzonym tam referendum niepodległościowym 1 października 2017 r. liczba osób zainteresowanych służbą w tym północno-wschodnim regionie kraju systematycznie maleje. Głównym powodem jest utrzymujący się konflikt polityczny przejawiający się masowymi blokadami dróg i tras kolejowych, a także zamieszkami w największych miastach. Tylko w drugiej połowie października biezącego roku w efekcie dwutygodniowych starć separatystów ze stróżami prawa rannych zostało w Katalonii ponad 220 policjantów i żandarmów. Łączna liczba poszkodowanych przekroczyła 650 osób.

 


RADY, BLOKADY I CÓRKA PREMIERA

Głównym powodem zamieszek w Katalonii był wydany 14 października br. przez hiszpański Sąd Najwyższy werdykt skazujący dziewięciu separatystów na 9-13 lat więzienia za organizację nielegalnego plebiscytu w 2017 r. Krótko po orzeczeniu na ulice największych miast regionu wyległy tysiące osób, protestując przeciwko orzeczeniu. Jednym z pierwszych miejsc protestu było międzynarodowe lotnisko El Prat w Barcelonie, które zwolennikom secesji udało się zablokować na kilkadziesiąt godzin. W kolejnych dniach doszło do paraliżu kilkuset tras szybkiego ruchu i autostrad, a także niektórych linii kolejowych przecinających Katalonię wzdłuż i wszerz. Niebawem do udziału w chaosie komunikacyjnym przyznała się mało znana organizacja Tsunami Democratic, która według policji powiązana jest z jedną z separatystycznych partii obecnych w regionalnym parlamencie bądź z autonomicznym rządem Katalonii Quima Torry. Premier regionu wprawdzie odżegnuje się od popierania przemocy podczas manifestacji, ale dotychczas nie potępił uczestników zamieszek, należących w szczególności do radykalnych Rad Obrony Republiki (CDR), opowiadających się za natychmiastowym odłączeniem Katalonii od Królestwa Hiszpanii. Na niekorzyść Torry przemawia też fakt, że w połowie listopada inspektorzy ujawnili zdjęcia potwierdzające, iż w blokadach separatystycznych radykałów biorą udział nie tylko dwaj bratankowie katalońskiego premiera, a także jedna z jego córek.

 


BILANS ZYSKÓW I STRAT

Przedsiębiorcy branży turystycznej i restauratorzy z sąsiadującej z Katalonią od południa wspólnoty autonomicznej Walencji przyznają, że wraz z konfliktem separatystycznym wzrasta grono napływających do nich turystów, a przez to również zyski lokalnego biznesu. – Od kiedy zwolennicy secesji zaczęli blokować Katalonię, w moich lokalach systematycznie przybywa zagranicznych urlopowiczów, a obroty zwiększyły się czterokrotnie – zdradza nam Guillermo Munoz, właściciel kilku restauracji.

Wraz z zapoczątkowanym w październiku 2017 r. kryzysem z Katalonii wyprowadziło swoje siedziby ponad 4 tys. spółek. Stracili na tym zarówno ich pracownicy, jak i kooperanci. Joana Sola, właścicielka jednego z barcelońskich sklepów z odzieżą, wskazuje też na utrzymującą się atmosferę niepewności i lęku. – Takie uczucia nie pomagają w biznesie. Psują natomiast klimat do inwestowania. Trudno coś zaplanować i przewidzieć – dodaje.

Negatywne skutki paraliżu komunikacyjnego w Katalonii odczuwają również biznesmeni z sąsiedniej Andory. Przyznają, że częste blokady drogi prowadzącej z Hiszpanii do maleńkiego księstwa doprowadziły ich do prawie pięćdziesięcioprocentowych strat. Kolejnych należy się spodziewać wraz z umacnianiem się na świecie stereotypu, że „Katalonia jest niebezpieczna”.

Wprawdzie przed hiszpańskimi wyborami parlamentarnymi z 10 listopada sytuacja w regionie nieco się uspokoiła, ale już nazajutrz separatyści rozpoczęli 36-godzinną blokadę autostrady AP-7 w miejscowości La Jonquera, na granicy z Francją. W trakcie paraliżu tłumaczyli mediom, że bardzo im zależy, aby nagłośnić i „umiędzynarodowić” konflikt kataloński. Chociaż ostatecznie we współpracy z francuską żandarmerią udało się usunąć protestujących z autostrady, to separatyści wznowili protest, blokując przez kolejne kilkadziesiąt godzin AP-7 w okolicach Tarragony i Gerony.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 stycznia

Zasiani na ziemię żyzną są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc.
Dziś w Kościele: środa, III tydzień zwykły
Czytania liturgiczne (rok A, II): 2Sm 7,4-17; Ps 89(88),4-5.27-28.29-30; Mk 4,1-20
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -