24 kwietnia
wtorek
Horacego, Feliksa, Grzegorza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Niewiasta dzielna

Ocena: 0
116

Wierność złożonej przysiędze małżeńskiej jest wielką wartością. I łaską

Mamy jedno dziecko. Związek z mężem jest dość trudny dla mnie, bo on dużo pracuje i ze względu na pracę jest obecny tylko dwa wieczory w domu na tydzień. Miało to być na kilka miesięcy, ale zamieniło się w kilka lat. Przyszło nam zapłacić cenę oddalenia, bo zakochałam się w innym mężczyźnie. Przy pomocy łaski Bożej udało się mi powstrzymać rozwój romansu, ale nie potrafię sobie poradzić z tym, że tęsknię teraz nie za mężem, ale za tamtym drugim człowiekiem. Spowiednik mówi, żeby całkowicie odciąć znajomość, ale to mi od wielu tygodni nie pomaga, bo dalej tęsknię. Czy mógłby mi Ksiądz coś poradzić w tej sytuacji, żeby bolało mniej?

Wspominałem już kiedyś, że zarówno myślenie o osobie kochanej, jak i zakazywanie sobie tego myślenia wzmacnia uczucie zakochania. Najsensowniej jest zająć głowę i serce czymś innym. Wielu kobietom, zwłaszcza na początku zakochania, udaje się zachować zdrowy osąd sytuacji. Pamiętają, że zakochanie z czasem przejdzie. Co wtedy zostanie? – pytają. Gruzy z małżeństwa i wrak drugiego związku?

Wierność złożonej przysiędze małżeńskiej jest wielką wartością. I, jak Pani zauważyła, łaską. Zachowujemy, ratujemy trzy dobra: dobro potomstwa, dobro człowieka, który nam kiedyś zaufał, i dobro sakramentu. Przy okazji nie robimy też krzywdy sobie, bo, jak uczy Pismo Święte, ostatecznie szczęście największe czeka nas z rąk „żony młodości”. Oczywiście w danej chwili wydaje się inaczej, ale z perspektywy czasu wiele osób przyznaje, że pierwszy mąż czy pierwsza żona nie byli pomyłką.

Uczciwie jest też uświadomić sobie, że jeśli kochamy tego innego człowieka, to musimy się liczyć z jego dobrem. Nie wolno drugiego człowieka wyjmować sobie „z szafy”, kiedy go potrzebujemy, a potem chować go z powrotem, gdy sobie poradzimy z naszą tęsknotą. Wyciągając rękę po drugiego człowieka, żeby go sobie wziąć, bo jest nam szalenie potrzebny, wypada mieć w sobie gotowość poniesienia konsekwencji. Co będzie, jeśli nie spełnię większości rozbudzonych w tym człowieku potrzeb? Czy jestem w stanie zapewnić mu życie godne jego piękna? Pamiętam z doświadczenia poradni rodzinnej mężczyzn, którzy rezygnowali z możliwości z ożenku z kobietą dla jej dobra. Poświęcali siebie: „Niech ona będzie szczęśliwa”. Bo jeśli zapraszamy do wspólnego związku drugą osobę, to chcemy dać jej szczęście. A szczęście na gruzach jest niełatwym szczęściem. Pani cierpienie jest więc bardzo szlachetne. Swoją dzielnością broni Pani dobra wielu osób.

Idziemy nr 49 (635), 3 grudnia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest proboszczem parafi i św. Patryka w Warszawie



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły