21 sierpnia
wtorek
Joanny, Kazimiery, Piusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rosyjski chłodnik

Ocena: 0
1021

Okroszka to rodzaj chłodnika z mięsem, kiszonymi ogórkami i świeżą zieleniną.

fot. Sylwia Gawrysiak/Idziemy

– Okroszka to typowo letnie danie – zaznacza Eugenia Kłos, absolwentka filologii białoruskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Mówi o sobie „zawodowa wolontariuszka”. Pomaga w Stowarzyszeniu Interwencji Prawnej. Urodziła się w latach 80. w Pińsku. Wtedy był tam Związek Radziecki. Dziś jest Białoruś. Przed II wojną światową była Polska.

– To rodzaj chłodnika z mięsem, kiszonymi ogórkami i świeżą zieleniną – wyjaśnia Żenia. Bazą do zupy jest kwas chlebowy. Ale nie taki, jaki dostaniemy w polskich sklepach. Bo ten jest dosładzany. Prawdziwy jest naprawdę kwaśny. – Okroszka to danie typowo rosyjskie, ale u nas też się je jadało, bo babcia pochodziła z dalekiej północy Rosji – opowiada.

Z dzieciństwa pamięta też szaszłyki. – Marynatę do mięsa robiło się w zupełnie inny sposób niż w Polsce. Używaliśmy domowego wina jabłkowego, które zwykle przygotowywała prababcia. Żeby uzyskać podobny smak w tej chwili, muszę dodać octu jabłkowego – mówi.

– W każdym domu były też jabłka moczone, czyli kiszone w wodzie z zakwasem z mąki razowej – wspomina Eugenia. Kruche, słodko-kwaśne antonówki mają niepowtarzalny smak. I sprawdzają się dobrze jako dodatek do dań mięsnych.

A słodkości? – Powszechnie jadane było warenie, czyli domowe konfitury. Najczęściej jako dodatek do jasnego pieczywa albo jako coś słodkiego do herbaty. Każdy swoje konfitury robił troszeczkę inaczej, dodając różne przyprawy. Do białego chleba moja babcia przygotowywała też masło cytrynowe. Na większe uroczystości podawano bardzo słodkie torty z ciężkimi, maślanymi masami. Na przykład legendarny wielowarstwowy tort napoleon – wspomina.

Jeśli ktoś wybiera się na wschód – a pewnie w związku z mundialem będzie sporo podróżujących do Rosji kibiców – koniecznie powinien spróbować czekolady Alonka – radzi Żenia. Obowiązkowe są też zefiry, zwłaszcza te w czekoladzie. Na pierwszy rzut oka przypominają ptasie mleczko. Ale to tylko pozory, bo pianka wykonana jest z musu owocowego i białek. – Są strasznie słodkie, niektórzy nie są w stanie zjeść nawet jednego – ostrzega Żenia. Ciekawostką jest też pastyła – rodzaj wysuszonego musu owocowego. Tego też warto spróbować.

 

Idziemy nr 24 (662), 17 czerwca 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa, etnologii i teologii. Od 2012 roku związana z tygodnikiem „Idziemy”. Należy do Wspólnoty Sant’Egidio.



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI