26 marca
wtorek
Larysy, Emanyela, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wolność a krzywda

Ocena: 0
761

Odpowiedzialność za krzywdzenie innych jest czymś poważnym i ciężkim jak kamień młyński.

Fot. Daniel Jolivet / flickr.com / CC BY 2.0 / Link

Jak przyjąć słabości w Kościele? Rozumowo pojmuję, że o wiele większa jest świętość Kościoła niż jego grzech. Kościół składa się ze słabych ludzi, i doprowadza ich do nieba. Aczkolwiek moje serce czuje opór wewnętrzny na te wszystkie doniesienia medialne.

Wolność, jaką daje Bóg, jest wolnością całkowitą. Bóg nie zabiera wolności, kiedy człowiek postępuje inaczej, niż Bóg chce. Nie ogranicza jej nawet wtedy, kiedy człowiek robi krzywdę sobie i innym. Posyła swojego Syna Jezusa Chrystusa z misją ratunkową. Nie odrzuca grzesznika, ale chce mu pomóc. Może upominać, pozwolić na konsekwencje grzechu czyli cierpienie. Ale nie ogranicza wolności.

Nie chcemy zauważać takiego podejścia Pana Boga, kiedy niewłaściwie z wolności korzysta osoba konsekrowana. Wszyscy ludzie są wolni i mogą odrzucić misję Najświętszego Apostoła, lecz wtedy nie mają parawanu dla swojego wyboru lub swojej złej woli. Ale kiedy posłaniec Boży – kapłan czy inna osoba duchowna – jest grzeszny, diabeł nie musi się wysilać. Ludzie wyczują każdą interesowność i fałsz osoby konsekrowanej. Mają argumenty na swoje odrzucenie Boga. Mówią: Ewangelia jest nieskuteczna.

Kościół i kapłani mają w ręku potężne moce Boże, sakramenty, władze nad duchami nieczystymi. Mogą przywracać zdrowie duszy i ciała. Kiedy jednak zamiast uwalniać ludzi od zła, wciągają w zło, jest to tragiczne. Rany zadane przez kapłana działają długotrwale. Diabeł dodatkowo i przewrotnie się stara, aby dotykały jak największej liczby aspektów życia człowieka zranionego.

Odpowiedzialność za krzywdzenie innych jest czymś poważnym i ciężkim jak kamień młyński oraz skomplikowanym, bo często krzywdziciele też są czyimiś ofiarami. Odpowiadają tu nie tylko kapłani. To sprawa nas wszystkich, że przez dwa tysiące lat chrześcijaństwa Bóg jest tak mało kochany i człowiek krzywdzony. W błysku drugiego przyjścia Chrystusa zobaczymy nasze winy.

Wiadomo, że ujawniane przypadki stanowią także część planu propagandowego wrogów Kościoła. Czasem w mediach widać, że się miesiącami i latami trzyma materiały na znane osoby – by je upublicznić we właściwym politycznie czasie. Nie zmienia to jednak faktu, że te osoby, które zostały skrzywdzone, cierpią. Tych krzywd nie wolno zlekceważyć. Mamy czasem do czynienia z dylematem, jak przy okazji bronić dobrego imienia Kościoła i okazać miłosierdzie, dać szansę krzywdzicielowi. Niestety, czasem nie da się tego zrealizować. Niekiedy wyrzucenie ze stanu kapłańskiego, ostre cięcia i bolesne restrykcje są konieczne, jeśli chodzi o bronienie osób „najmniejszych”. Pierwszorzędną rzeczą dla Kościoła jest stanąć po stronie osoby skrzywdzonej.

Idziemy nr 7 (696), 17 lutego 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest proboszczem parafi i św. Patryka w Warszawie

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -