23 lipca
poniedziałek
Stwosza, Bogny, Brygidy
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Masz zegarek?

Ocena: 0
678

W polszczyźnie wiele pośrednich aktów mowy to formuły grzecznościowe

Niedawno mój trzyletni syn rozpoczął swoją przygodę z edukacją przedszkolną. Nie pisałbym o tej prywatnej, rodzinnej sprawie w tej rubryce, gdyby nie pewna sytuacja, a zwłaszcza pewien dialog. Otóż pierwszego dnia pobytu w przedszkolu, po zajęciach plastycznych, pani opiekująca się najmłodszą grupą postanowiła zabrać dzieci na spacer. Przed wyjściem namawiała je do skorzystania z toalety. W pewnym momencie zwróciła się do mojego syna z pytaniem: „Franku, chcesz siku?”, na co on po dłuższej chwili namysłu odpowiedział: „Czasami chcę”…

A oto inny przykład w gruncie rzeczy podobnego zjawiska (o którym bliżej za chwilę), przywoływany niekiedy w nowszej literaturze przedmiotu, a pochodzący z artykułu Marii Peisert z 1992 r. Otóż kilka lat wcześniej prowadziła ona letnie kursy języka polskiego dla cudzoziemców. Na zakończenie lektorzy otrzymali od słuchaczy wiązanki kwiatów, ale bardzo specyficzne: były to mianowicie kwiaty ułożone na gałązkach drzew iglastych, przewiązane wstążką z napisem „Ostatnie pożegnanie”.

W obu przywołanych przypadkach doszło do nieporozumienia komunikacyjnego związanego z naruszeniem pewnych reguł językowych wynikającym z braku dostatecznej kompetencji w tym zakresie. Charakterystyczne, że nadawcami tych niefortunnych komunikatów byli obcokrajowcy oraz trzylatek, a więc początkujący użytkownicy polszczyzny. Osoby takie, nawet jeśli znają już pewien zasób słów oraz najważniejsze reguły ich używania i są w stanie zrozumieć oraz stworzyć proste komunikaty, nie mają świadomości istnienia wielu nieregularności i niuansów. To dlatego często mówią np. piesa zamiast psa czy człowieków zamiast ludzi, to dlatego nie rozumieją wielu związków frazeologicznych i szerzej niedosłownych użyć wyrazów. Często nie rozpoznają też tzw. pośrednich aktów mowy.

W językoznawstwie powszechnie używa się wyrażenia akt mowy na określenie wypowiedzenia skierowanego przez nadawcę do odbiorcy w celu przekazania określonego komunikatu. Twórca teorii aktów mowy, pochodzący z Wielkiej Brytanii językoznawca i filozof języka John Austin, wyodrębnił trzy aspekty aktów mowy. Po pierwsze, lokucję, czyli po prostu tworzenie i przekazywanie wypowiedzi; po drugie, illokucję, czyli zamierzoną przez nadawcę intencję tej wypowiedzi; po trzecie, perlokucję, czyli efekt wywołany u odbiorcy po odebraniu i zrozumieniu wypowiedzi. Wszystkie akty mowy dzieli się na dwie ogólne kategorie: bezpośrednie i pośrednie. Te pierwsze mają jasno, wprost wyrażoną intencję nadawcy, są jednoznaczne i niezależnie od kontekstu, od sytuacji komunikacyjnej. Te drugie na powierzchni niosą inną treść (wyrażają inną intencję) niż ta rzeczywiście zamierzona przez nadawcę.

W polszczyźnie wiele pośrednich aktów mowy to formuły grzecznościowe. Wiąże się to ze znaną cechą naszego języka: im mniej wprost formułuje się komunikaty, tym są grzeczniejsze. Wyraźna jest gradacja np. fraz: Otwórzże okno! – Otwórz okno. – Otwórz, proszę, okno. – Możesz otworzyć okno? – Czy mógłbyś otworzyć okno? – Czy zechciałbyś otworzyć okno? – Czy byłbyś tak dobry i zechciał otworzyć okno? Zauważmy, że wszystkie one wyrażają prośbę (pierwsze dwa mogą być uznane za rozkaz), ale tylko część z nich ma rzeczywiście charakter prośby. Zdanie Czy mógłbyś otworzyć okno? – jest typowym aktem mowy pośrednim. Większość z nas nie ma problemu z identyfikacją aspektu illokucyjnego takiego pytania i nie odpowiada na nie: Tak, mógłbym (podobnie jak na pytanie Czy masz zegarek? nie odpowiadamy: Mam), jednakże osoby o mniejszej kompetencji językowej (np. dzieci) niejednokrotnie tak właśnie robią, czego przykładem był pierwszy cytowany dialog.

Idziemy nr 50 (636), 10 grudnia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI