24 października
środa
Rafala, Marcina, Antoniego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ojczyzna polszczyzna?

Ocena: 0
1162

W ostatnich latach wyraźny jest powrót do terytorialnych odmian polszczyzny.

fot. Pixabay, CC0

Wakacje to czas wypoczynku, a więc i wyjazdów w różne rejony Polski i całego świata. Kiedy przebywamy w okolicy nam obcej, a przy tym odległej geograficznie od naszych rodzinnych stron, zwykle od razu zauważamy (a konkretnie: słyszymy) pewne różnice językowe. Niektóre z nich są bardzo wyraziste, inne znacznie subtelniejsze, ale praktycznie w każdym zakątku Polski spotkać się można z jakimiś odmiennościami od tzw. języka ogólnego, polszczyzna ma bowiem liczne odmiany regionalne, czyli dialekty, i gwarowe.

Przez pewien czas w PRL-u takie warianty polszczyzny (zwłaszcza gwary) były piętnowane, wyśmiewane, walczono z nimi w szkołach, były traktowane jako oznaka niższego statusu społecznego. Nakładała się na to powszechna edukacja, w czasie której dzieci – także te, dla których naturalnym, domowym językiem była któraś z gwar – uczyły się tzw. polszczyzny literackiej. Bardzo silny był także wpływ mediów, w których posługiwano się językiem ogólnym. Ogromne znaczenie miała też powojenna migracja, kiedy to tysiące osób zmieniały miejsce zamieszkania – nie zawsze zresztą dobrowolnie; dość przypomnieć choćby przesiedlenia związane z tzw. korektą granic z 1951 r. czy też wcześniejsze wysiedlenia Łemków w ramach akcji „Wisła”. Wszystko to spowodowało, że wiele cech gwarowych i regionalnych albo całkowicie zanikło, albo też zachowało się jedynie w mowie najstarszych użytkowników, a na niektórych terenach Polski nie sposób mówić o istnieniu jednolitych dialektów (oprócz tradycyjnych dialektów wyróżnia się więc tzw. nowe dialekty mieszane). Mimo to niektóre swoiste cechy językowe pozostawały na tyle silne, że były zauważalne także u osób starannie wykształconych. Dotyczy to zwłaszcza zjawisk fonetycznych, ponieważ nad tą sferą komunikacji najtrudniej zapanować. Do dziś pamiętam swoje ogromne zdziwienie, a nawet swego rodzaju oburzenie, kiedy jako nieopierzony, bardzo przejęty student pierwszego roku polonistyki usłyszałem na żywo wykład znakomitego profesora. Otóż profesor ten – dodam, że był to bardzo znany językoznawca – mówił: „siedzo”, „biegajo”, „czytajo”…

W ostatnich latach wyraźny jest powrót do terytorialnych odmian polszczyzny. Powstają liczne opracowania naukowe na ten temat, wydaje się różnego rodzaju teksty źródłowe (autentyczne, dawne, przechowywane w tradycji ustnej lub też obecnie tworzone), powstają audycje radiowe i programy telewizyjne, a także strony internetowe albo w jakiejś gwarze, albo też jej poświęcone. Co ważniejsze, niejednokrotnie lokalne społeczności kultywują swoje językowe odrębności. Dochodzi niekiedy do ciekawych sytuacji, gdy gwarą posługują się jedynie najstarsi mieszkańcy jakiegoś obszaru, dla których jeszcze była ona językiem prymarnym w dzieciństwie i nadal pozostaje językiem naturalnej komunikacji w najbliższym środowisku, oraz najmłodsi, którzy celowo się jej uczą – niemal jak języka obcego. Mówiąc obrazowo: w gwarze mogą porozumieć się jedynie dziadkowie i wnukowie, ponieważ pokolenie rodziców jej nie zna lub zna bardzo słabo i zazwyczaj tylko biernie.

Rzecz jasna, proces, o którym wyżej mowa, nie dotyczy wszystkich regionów i wszystkich odmian polszczyzny, jest on jednak w skali całego kraju wyraźny i wiąże się z ogólną tendencją do budowania czy odbudowywania lokalnych tożsamości. „Małe ojczyzny” nierozerwalnie wiążą się przecież także z językiem, a hasło „ojczyzna polszczyzna” wcale nie jest takie jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać…

Idziemy nr 29 (667), 22 lipca 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane komentarze

 

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -