22 października
poniedziałek
Halki, Filipa, Salomei
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Bobasy lubią wybór

Ocena: 0
2046

Ostatnio coraz większą popularność zyskuje metoda BLW, 

fot. Hanna Michniewicz/Idziemy

Każda młoda mama, która zaczyna wprowadzać do diety niemowlęcia pokarmy inne niż mleko, staje przed dylematem: co podać najpierw? Kupować gotowe posiłki w słoiczkach czy przyrządzać zupki w domu? Karmić łyżeczką czy może pozwolić dziecku jeść samodzielnie?

Ostatnio coraz większą popularność zyskuje metoda BLW (ang. baby led weaning; polska nazwa to „bobas lubi wybór”), która polega na tym, że dziecko nie jest karmione papkami, tylko samo wkłada kawałki jedzenia do buzi. Jej zwolennicy przekonują, że w ten sposób dziecko czerpie większą przyjemność z posiłków, a także uczy się przeżuwać i radzić sobie z różnymi konsystencjami pokarmów. Maluch wybiera to, na co ma ochotę, nie czuje się zmuszany. Zaleca się, żeby siadać do stołu razem z dzieckiem, aby obserwowało i naśladowało starszych. Przy odrobinie kreatywności da się tak ułożyć jadłospis, żeby najmłodsi jedli prawie to samo co dorośli. Oczywiście w diecie niemowlęcia nie powinno być soli, cukru ani ostrych przypraw, ale reszta rodziny może doprawić sobie danie już na talerzu. Dziecku można podać warzywa pokrojone w słupki, owoce, pieczywo, placuszki, makaron, kulki z kaszy, przetwory mleczne, jajka, klopsiki, rybę. Zupę najwygodniej nalać do specjalnego kubeczka, jeśli maluch nauczy się z niego korzystać. Do każdego posiłku proponuje się też wodę.

W naszym domu zaczęliśmy stosować BLW trochę z konieczności, ponieważ nasz synek w wieku 6-7 miesięcy nie chciał zjeść z łyżeczki niczego – wszystko wypluwał. Położyłam więc przed nim gotowaną marchewkę, ziemniak, potem jabłko, kawałki chleba i inne produkty. Oczywiście na początku jedzenie służyło głównie do zabawy i w efekcie lądowało na podłodze, ale z biegiem czasu coraz większe ilości trafiały do buzi. Szybko okazało się, że małemu najbardziej smakuje to, co słodkie, czyli głównie owoce. Niestety, wciąż zjada za mało warzyw, dlatego szukam wszelkich sposobów, żeby przemycić je w różnych potrawach. Najlepiej sprawdzają się tu placki, pieczone kotleciki albo muffinki. Jedną z ulubionych potraw rocznego synka są placki z buraka i gruszki – mają piękny kolor, są słodkie i zdrowe, a w dodatku smakują też dorosłym członkom rodziny. Podobne placki robię też z dodatkiem cukinii, dyni, marchewki albo pietruszki.

 

Placki buraczkowo-gruszkowe

Składniki: 1 duży burak, 1 gruszka, 1 jajko, 2 łyżki mąki, 1 łyżka kaszy manny, 1 łyżeczka oliwy, 1 łyżeczka soku z cytryny, cynamon

Sposób przygotowania: Burak gotować przez godzinę na małym ogniu pod przykryciem. Gruszkę i ugotowany burak obrać i zetrzeć na tarce. Wymieszać z resztą składników. Smażyć na dobrej patelni bez tłuszczu. Przed podaniem udekorować kawałkami gruszki. W wersji dla dorosłych można dodać szczyptę soli, a po usmażeniu posypać cukrem pudrem.

 

Idziemy nr 23 (661), 10 czerwca 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa na Wydziale Teologicznym UKSW. Z "Idziemy" współpracuje od drugiego roku studiów. Prywatnie żona i matka, miłośniczka gotowania.



Najczęściej czytane komentarze



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -