x

Słowo Boże

Liturgia na 19 lutego 2012
Komentarz do Ewangelii

CYTAT TYGODNIA

Bulwersuje decyzja KRRiT, która Telewizji Trwam odmówiła koncesji na nadawanie programów w ramach naziemnej platformy cyfrowej. Pytamy z goryczą, czy właśnie tak– na zasadzie wykluczenia – ma być konstruowany ład medialny w demokratycznym państwie? Czy deklarowana wielokrotnie zasada ideowego pluralizmu w mediach ma polegać na tym, że ogranicza się możliwości oddziaływania właśnie takiej stacji nadawczej, która ma skrystalizowane, jednoznaczne, akceptowane przez wielomilionową rzeszę odbiorców ideowe, katolickie oblicze?


abp Sławoj Leszek Głódź,
metropolita gdański

Podaruj kroplę miłości!


Pomóż "Śpiącej Królewnie"


Tron dla Chrystusa?

– Ci, którzy korzystają z posługi duszpasterskiej ks. Natanka, promują rozłam w Kościele i utwierdzają tego biednego kapłana w błędzie. Przez to grzeszą – o ruchu intronizacji Chrystusa, o dialogu z niewierzącymi i o nowym parlamencie mówi przewodniczący KEP abp Józef Michalik w rozmowie z ks. Henrykiem Zielińskim.
Dlaczego episkopat dystansuje się od pomysłu ogłoszenia Chrystusa królem Polski?

Ponieważ pamięta przestrogę samego Pana Jezusa, który mówił: „Królestwo moje nie jest z tego świata” (J 18, 36), albo kiedy stwierdzał, że „Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie… ono pośród was jest” (Łk 17, 20n). Promowana zaś przez jakąś grupę ludzi idea zbyt mocno została upolityczniona. Ponadto od dawna promujemy ideę wewnętrznego poświęcenia się Sercu Jezusowemu i Chrystusowi Panu, aby pogłębiać wiarę związaną z życiem, koncepcja zaś intronizacji Chrystusa, w zaproponowanej przez wspomniane środowisko wersji, spłyca głębię teologii o królowaniu Chrystusa na ziemi.

W dzisiejszym odbiorze społecznym ogłoszenie, że Chrystus jest królem Polski, mogłoby sugerować, iż w ten sposób rozwiązaliśmy wszystkie problemy społeczne. Jest to próba sprowadzenia idei odkupienia i panowania Boga na ziemi do sensu literalnego. Tymczasem powinno nam chodzić o panowanie Chrystusa w ludzkich sercach i o realizowanie tego panowania na ziemi za naszym, ludzkim pośrednictwem. Przecież corocznie odnawiamy akt oddania się Chrystusowi Królowi. Ci, którzy dzisiaj głoszą ideę intronizacji Chrystusa, przez wiele lat pewnie nie brali na serio aktu poświęcenia Chrystusowi Królowi Wszechświata albo nie zwracali uwagi, że to się już dzieje w Kościele. Dzisiaj chcą wszystko sprowadzić do pokazania innym, że to my jesteśmy prawowierni, zatroskani o Chrystusa, to my jesteśmy wiarygodni, bo myśmy już to wszystko zrealizowali.

To niebezpieczna droga. Nie można pójść na skróty. Trzeba postępować zgodnie z tym, co Chrystus powiedział: „gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, żebym nie został wydany Żydom”. Naszym zadaniem jest ukoronować Chrystusa w sobie, w swoim sumieniu i życiu i wydobywać z siebie Chrystusowe spojrzenie na świat. Mamy naśladować Jego miłość i przebaczenie, nie potępiać nikogo, nikogo nie wykluczać z nadziei zbawienia. Tymczasem w pismach, które otrzymujemy w sprawie intronizacji Chrystusa jako Króla, ciągle powtarza się tendencja, aby niektórych ludzi wykląć, wyłączyć. Jest w tym jakaś duchowa i intelektualna agresja. To jest niebezpieczne i może prowadzić także do różnych form zewnętrznej agresji.


Od ponad 450 lat czcimy Matkę Bożą jako Królową Polski. Dlaczego więc nie mielibyśmy czcić Chrystusa jako króla?

Zacznijmy od tego, że Chrystus jest Królem także Polski, skoro jest Królem Wszechświata. Podobnie Matka Boża też jest Królową Polski, bo jest matką Króla Chrystusa i Królową Świata. Akt ogłoszenia Ją Królową Polski był aktem pokory króla Jana Kazimierza, którego opuścili ludzie, a nie zawiódł go tylko Bóg i Matka Najświętsza; był i jest aktem ufności sługi Bożego Stefana kardynała Wyszyńskiego i naszej wobec Maryi, która nas i dziś przeprowadzi przez wszelkie trudności. Jednak podkreślam, że w obecnej sytuacji duszpasterskiej i społecznej nie potrzeba sztucznego aktu monarchizacji, bo Chrystus wewnętrznie, w nas, za słabo króluje. A nam nie wolno zapominać o przesłaniu Ewangelii, domagającej się wewnętrznego nawrócenia i czynów codziennych zrodzonych z wiary. Zewnętrzne deklaracje niekiedy dla niektórych ludzi bywają usypiające i szkodliwe dla Kościoła. Wszyscy katolicy uznają, że Chrystus jest naszym Królem i wszyscy ten akt odmówimy w najbliższą uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, bo nie godzi się przekreślać już istniejących praktyk pod pozorem, że to dopiero teraz uznamy Chrystusa Królem serc naszych. Wszystkich serc, niezależnie od narodów, a zatem: polskich, rosyjskich, niemieckich, hiszpańskich i innych.


Czy zetknął się Ksiądz Arcybiskup z innymi niż tylko na piśmie formami wyrażania żądań przez zwolenników intronizacji Chrystusa?


Są takie grupy, które manifestują swoją obecność przez specjalne stroje, jakieś czerwone płaszcze… Oczywiście, każdy może się ubierać, jak chce, i nie można mu tego zabronić. Ale poza liturgią nierzadko ci, skądinąd dobrzy i gorliwi ludzie, są bardzo agresywni. To zaś, co jest nasycone kontradykcją, niechęcią i agresją, nie jest chrześcijańskie. Trzeba się przed tym chronić. I trzeba pokazywać, że ludzie, którzy za tym stoją – nierzadko znane postaci życia publicznego – nie są godni zaufania. Agresja nie jest znakiem rozwoju człowieczeństwa. Przeciwnie, jest jego zacieśnieniem, redukcją i cofnięciem się do barbarzyństwa.


Jak wobec tych inicjatyw powinni zachować się wierni i duchowni?

Uważam, że jedni i drudzy powinni wykazać się roztropnością i zachować lojalność wobec Kościoła. Doszło do takich sytuacji, że biskup musiał zabronić swemu księdzu promować tę linię. Powinniśmy docenić troskę biskupa i solidaryzować się z kościelnym przełożonym zbaczającego z drogi księdza, bo widać, jak bardzo niebezpieczne i fałszywe jest współczucie temu księdzu i tym ludziom. Oni potrzebują prawdy, a zostali wprowadzeni w błąd, i to przez kogo? Przecież nie przez biskupa ani przez prawdziwego przełożonego. Raczej przez kogoś innego, przez zarozumiałość i brak konfrontowania swojej wiary z nauką Kościoła. Doszło do paradoksalnej sytuacji, że to oni ogłaszają dzisiaj potępienia. Wiedzą nawet konkretnie, kto jest w piekle! Tego nawet Pan Jezus nie chciał nikomu powiedzieć do dnia sądu ostatecznego. To pokazuje, jak niebezpieczne są takie indywidualne formy „pobożności”, które chcą uchodzić za doskonalsze niż istniejący Kościół – dzieło Boże.


Czym ryzykują wierni, którzy korzystają w posługi duszpasterskiej suspendowanych księży, szczególnie zaś ks. Piotra Natanka?

Zaznaczę na początek, że ksiądz suspendowany to nie to samo, co ekskomunikowany. Czyli on sam może i powinien podtrzymywać związek z Kościołem, chodzić do spowiedzi, korzystać z łaski. Nie wolno mu jednak spełniać żadnej z funkcji kapłańskich, ponieważ jest niebezpieczeństwem dla wiary, nie wykazał na tej drodze należytej jedności z Kościołem nauczającym i szafującym sakramenty. Ci wierni, którzy korzystają z jego posługi duszpasterskiej, promują rozłam w Kościele i utwierdzają tego biednego kapłana w błędzie. Przez to grzeszą. Bo akceptacja zła czy udział w złu pociąga za sobą odpowiedzialność w sumieniu. W jakim stopniu? To już wyznacza władza kościelna, a konkretni ludzie powinni to rozstrzygać ze swoim spowiednikiem.


Jeśli zatem ktoś korzysta z posługi ks. Natanka, to powinien się z tego spowiadać?


Oczywiście, natychmiast należy to wyjaśnić i zachęcić do wierności Kościołowi.


Wstecz...
czwartek, 23 lutego 2012

KOMENTARZE

Niebezpieczna gra

Zabawa z mediami przypomina czasem zabawę odbezpieczonym granatem. Z tą różnicą, że w zabawie z mediami ryzyko śmierci – głównie cywilnej – jest chyba większe - pisze o sprawie Madzi z Sosnowca ks. Henryk Zieliński.
Więcej...

W dzieciach nadzieja

Zmuszanie Polaków do pracy do późnej starości będzie miało ten namacalny skutek, że pozbawi młodych rodziców bezcennej pomocy dziadków – skuteczne sposoby wyjścia ze społecznej zapaści pokazuje Jacek Karnowski.
Więcej...

Teraz emerytury

Zdecydowana większość 40-latków przytakuje pewnie wicepremierowi Pawlakowi, który odważnie i szczerze przyznał, że „nie za bardzo wierzy w państwowe emerytury” – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...

Czas postu

Post nie jest negacją życia, negacją ciała. Post nakierowany jest na życie cielesne i nadprzyrodzone – o właściwym podejściu do postu pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...

Suma wszystkich skandali

Wielki Post to czas krytycznej autorefleksji, z pewnością również dla byłego już prezydenta Niemiec Christiana Wulffa. Naturalnie, także jego poprzednicy niemal zawsze zamieszani byli w mniejsze lub większe skandale, jednak sprawa dotycząca Wulffa ma zupełnie nowy wymiar.
Więcej...

PORADY

Nie tak łatwo

Pozostańmy jeszcze przy chyba najtrudniejszym wezwaniu Modlitwy Pańskiej. Prosimy, aby zostały nam przebaczone wszystkie grzechy, na miarę tego, jak sami odpuszczamy innym (Mt 18,35).
Więcej...

Rozliczenie z podatku

Do końca kwietnia osoby zatrudnione muszą rozliczyć się z urzędem skarbowym z dochodów, jakie uzyskały w 2011 roku. W deklaracji podatkowej należy uwzględnić wszystkie dochody za poprzedni rok.
Więcej...

Będąc młodą lekarką

Językoznawcy badający współczesną polszczyznę zgodnie przyznają, że obecnie najważniejsza tendencja rozwojowa języka polskiego to tendencja do ekonomiczności środków językowych i związana z nią tendencja do skrótu.
Więcej...

Na marginesie

rys. Tomasz Pastuszka

Facebook