5 lipca
niedziela
Marii, Antoniego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Arka ocalenia

Ocena: 5
1813

Zacznijmy żyć tak, jakby spotkanie na sądzie z Bogiem miało być jutro. - mówi Maciej Bodasiński, współorganizator Wielkiej Pokuty, Różańca do Granic oraz Polski pod Krzyżem, w rozmowie z Radkiem Molendą

fot. archiwum

Wspólnie z Lechem Dokowiczem rozpoczęliście kilka dni temu nowy projekt „Ocalenie”, który ma być – jak deklarujecie – odpowiedzią na znaki czasu. Jakie to znaki?

Jest ich wiele. To powszechne odejście dziś od Pana Boga, odwrócenie się od Jego przykazań, czego doświadczamy na całym świecie. Widzimy to wszędzie: w mediach, w szkołach, na ulicy, wokół nas. Co gorsza – i to też jest znak obecnych czasów – wszyscy przyzwyczailiśmy się, że tak jest. Żyjemy głęboko zanurzeni w świecie, z perspektywy wiary, ciemnym i mrocznym. Został zniekształcony obraz Pana Boga w naszych sercach i każdego dnia robimy rzeczy, które Bogu podobać się nie mogą.

Kolejny znak to zatracenie poczucia grzechu. To, co kiedyś było uznawane za grzech, dziś już za taki się nie uważa. Duża część Kościoła zachodniego przestała się spowiadać.

Widzimy też problem w samym Kościele, kiedy hierarchowie, a za nimi wierni, różnią się między sobą w przekazie nauki Kościoła. A widząc te wszystkie znaki czasu, zamiast mocno wyrażać swój sprzeciw, chowamy się, przestraszeni tym światem.

Znakiem obecnego czasu jest także epidemia koronawirusa. Głęboko to nas dotyka, odcina od sakramentów, Eucharystii, spowiedzi. To bardzo mocny znak.

 

Ale to już nie jest znak kondycji, w jakiej znalazł się świat, tylko – jak mówicie – znak dawany człowiekowi przez Boga.

Tak to widzimy. Wiele osób nie chce interpretować tego doświadczenia w kategoriach duchowych lub boi się to robić. Tymczasem Bóg już od stworzenia świata cały czas utrzymuje z człowiekiem dialog, w którym posługuje się nie tylko kierowanym do nas Słowem, ale także m.in. znakami. Bóg dopuszcza na nas różne doświadczenia, by skłonić nas do nawrócenia i pokuty. Po co? Abyśmy na nowo byli przez niego błogosławieni, szczęśliwi – zbawieni. Dzieje się tak, gdy Bóg widzi, że człowiek idzie na zatracenie. Bóg w ten sposób nas zawraca ze złej drogi. Fakt, że trudno nam uwierzyć w dawane przez Boga znaki, już sam w sobie jest znakiem czasu.

 

I odpowiedzią na znaki czasu jest „Ocalenie”, czyli – jak mówicie – zaproszenie do duchowej arki schronienia. Przed „potopem”? Nawiązujecie też – za „Dzienniczkiem” św. Faustyny – do wizji dwóch bram: miłosierdzia i sprawiedliwości.

Kolejnego potopu nie będzie, ponieważ Bóg to człowiekowi obiecał, a brama miłosierdzia Boga nigdy się przed człowiekiem nie zamknie. Chodzi o to, byśmy my sami nie skazywali się na przejście „bramą sprawiedliwości” poprzez odrzucenie Bożego miłosierdzia. A tym właśnie jest życie takie, jakby Boga nie było, odrzucanie Go, brak nawrócenia, czyli uznania, że odeszliśmy od Niego i potrzebujemy do Niego wrócić, by doświadczyć Jego miłosierdzia.

Nie wieszczymy końca świata, a jedynie przypominamy, że nie wiemy, kiedy nadejdzie koniec mój czy twój. Koronawirus może sprawić, że umrzemy szybko i niespodzianie. Stąd musimy zadać sobie pytanie: czy jesteś gotowy na śmierć i spotkanie z Bogiem? Czy jesteś gotowy na sąd nad twoim życiem? I tu znów kolejny znak: już nie wierzymy, że czeka nas sąd Boży, a to jest przecież częścią nauczania Kościoła! Nie tylko Jezus w Ewangelii, ale i pisma proroków, świętych, objawienia maryjne – wszędzie tam jest mowa o zbliżającym się końcu czasów, w których żyjemy, i o wydarzeniach, które wtedy nastąpią.

Nie wiemy, kiedy to się stanie. Może za 50 lat, a może jutro, ale kiedyś nastąpi. I nie możemy bez końca odsuwać tej perspektywy. Chodzi więc o to, by choćby spróbować zacząć żyć tak, jakby spotkanie na sądzie z Bogiem miało się wydarzyć jutro. I temu służy „Ocalenie”.

 

„Ocalenie” to projekt inny niż trzy poprzednie...

To program pracy indywidualnej – wejście każdego z nas, sam na sam z Panem Bogiem, na drogę oczyszczenia: przez spowiedź, pojednanie się z rodziną, z innymi, zmienianie swojego serca, zamiast odsuwania tego od siebie i wiary, że jakoś to będzie. I Bóg chce zmieniać nasze serca, aby to „stare” w nas już nie wróciło. Bóg, który – jak uczy Kościół – za dobre wynagradza, a za złe karze, chce nas ocalić.

Droga „Ocalenia” prowadzi do Serca Jezusa i Serca Maryi. Te dwa Serca, te dwa filary to nasze ocalenie, to właśnie wspomniana duchowa arka.

 

Można jeszcze dołączyć?

Projekt prowadzi przez pięć etapów. Zakładamy, że można dołączyć jeszcze w trzecim, do Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Wtedy – po etapach spowiedzi, uczestnictwa w przeżywaniu śmierci i zmartwychwstania Chrystusa oraz modlitwy w ramach Nowenny do Miłosierdzia Bożego – rozpoczynamy drogę 33 dni rekolekcji. Dla tych, którzy nie zdążą, planujemy po 23 maja kolejną szansę „Ocalenia”.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A., były redaktor naczelny portalu idziemy.pl
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 5 lipca

Niedziela, XIV Tydzień zwykły
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
+ czytania liturgiczne (rok A, II): Za 9,9-10; Ps 145,1b-2.8-11.13-14; Rz 8,9.11-13; Mt 11,25-30
+ komentarz Bractwa Słowa Bożego
+ komentarz tygodnika Idziemy

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter