14 listopada
środa
Rogera, Serafina, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Cóż to jest prawda?

Ocena: 4.75
2004

– Prawda ma zawsze wymiar moralny, metafizyczny i egzystencjalny – mówi dr Michał Łuczewski

fot. Radek Molenda/Idziemy

Z dr. Michałem Łuczewskim, socjologiem, rozmawia Radek Molenda

 

Kiedy w 1995 r. okazało się, że Aleksander Kwaśniewski kłamał w sprawie swojego wykształcenia, zaufanie do niego nie zmalało – został prezydentem. Nie przeszkadza nam, że elity oszukują?

„Mamy wielkich literatów, którzy nigdy nic nie pisali, wielkich obywateli, którzy nigdy nic dobrego dla kraju nie zrobili, wielkich dyplomatyków, którzy ledwo czytać umieją. Sławy, reputacji, popularności dostać u nas można jak lichego na jarmarkach towaru” – pisał Maurycy Mochnacki niemal przed dwustu laty. Niewiele się zmieniło od tamtych czasów. Przyzwyczailiśmy się.

Ktoś z tytułem profesora twierdzi, że w związkach homoseksualnych rodzi się tyle samo co w związkach heteroseksualnych lub nawet więcej, dziennikarz-celebryta – że płód ludzki tak się ma do człowieka, jak słoń do szafy. I nie reagujemy. Dlaczego?

Musimy się cofnąć nie o dwieście lat, ale o dwa tysiące. „Cóż to jest prawda?” To stare pytanie, które idzie do nas przez stulecia. Zadał je Piłat, kiedy usłyszał od Chrystusa: „Tak, jestem Królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo (martyr?s?) prawdzie” (J 18,37). Piłat nie zrozumiał tych słów. Może nie wierzył już w prawdę? A może podzielał zdanie filozofów, że prawda jest zgodnością słów z rzeczami, opisu rzeczywistości z samą rzeczywistością, a przed sobą miał człowieka, który najwyraźniej nic sobie z takich uczonych definicji nie robił? Chrystus został odrzucony przez swój lud, zdany na łaskę i niełaskę władzy rzymskiej, a jednocześnie uparcie twierdził, że jest królem. Czy to nie szaleństwo? Ale w istocie Chrystus ukazał, czym jest prawda. Prawda ma zawsze wymiar moralny, metafizyczny i egzystencjalny. Chrystusowi nie chodziło o opis rzeczywistości, o samą prawdę, ale o dawanie jej świadectwa, dawanie świadectwa zaś to zgodnie z greckim źródłosłowem zgoda na bycie męczennikiem (martyr). Przywoływane przez pana przykłady to nie są opisy rzeczywistości, ale wypowiedzi moralne i metafizyczne, które służą wartościom i interesom poszczególnych grup. Są to oczywiście inne wartości, niż te, do których wzywał Chrystus. Ludzie, którzy wypowiadają te opinie, owszem, są gotowi na męczeństwo, ale nie własne, lecz cudze. Uważają, że można poświęcać dobro, a nawet życie dziecka dla własnej definicji rodziny czy własnej definicji praw kobiety.

Czyli – postmodernistycznie – mamy do czynienia nie tyle z prawdą i nieprawdą, co z czcicielami różnej prawdy moralnej, którzy projektują na rzeczywistość to, co jest w nich samych?

Walka o prawdę nie dotyczy faktów, lecz głębokich opowieści moralnych. Fakty są pochodną takich opowieści. Poszczególne statystyki będą przywoływane bądź odrzucane nie dlatego, że są prawdziwe, ale dlatego, że współgrają z naszym głębszym światopoglądem. Np. lewica będzie mieć tendencję do poszukiwania, a w razie potrzeby także do prokurowania danych dotyczących setek tysięcy aborcji w Polsce. W tej perspektywie im więcej aborcji, tym lepiej. Fakty nie mają tutaj znaczenia.

Kierowanie się różnymi opowieściami – to wprost koresponduje z gorącym obecnie problemem narracji Izraela o współodpowiedzialności Polaków za Holokaust.

Ks. Henryk Zieliński powiedział w tym kontekście, że dla Żydów prawda to zgodność nie z faktami, lecz z dobrem i interesem własnego narodu. Został za to skrytykowany i oskarżony o antysemityzm. Ale czy nie jest tak, że dla każdego narodu i dla każdej grupy ideowej prawda jest w istocie zgodnością z jej dobrem i interesem? Głęboka żydowska opowieść moralna, która, rzecz jasna, nie obejmuje wszystkich Żydów, mówi o tym, że podczas II wojny światowej Polacy byli gorsi niż Niemcy. Ta opowieść bardzo Polaków rani, bo wydaje się nie mieć nic wspólnego z rzeczywistością. Tymczasem my także mamy swoje opowieści, które w perspektywie innych grup jawią się jako nieracjonalne i raniące. Moja babcia nieraz nam powtarzała, że Rosjanie byli gorsi niż Niemcy, co dla współczesnych Rosjan byłoby czymś skandalicznym. Jak to? Wyzwoliciele Polski gorsi od tych, którzy chcieli Polaków skazać na zagładę? Inny przykład: kiedy robiłem badania w Beskidzie Wyspowym, część moich rozmówców twierdziła, że po wojnie partyzantka antykomunistyczna była gorsza niż komuniści. Czy to nie absurd?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -