21 lipca
niedziela
Daniela, Diany, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czas nadziei dla Libanu

Ocena: 0
1341

 

Festiwal organizowany jest przez platformę społeczno-kulturalną Beirutetna. Po raz pierwszy odbył się w 2020 r.; wzięło w nim udział zaledwie czterdzieści firm, ale odwiedziło go aż 350 tys. ludzi. W tym roku było to sto firm, a liczbę gości szacowano na 800 tys. Trzeba przy tym pamiętać, że w sierpniu dwa lata temu doszło do tragicznego wybuchu w bejruckim porcie; zginęło wówczas dwieście osób, a część miasta, w tym setki sklepów i restauracji w pobliżu portu, uległa zniszczeniu. Miasto szybko się po tym wstrząsie podniosło, a miał w tym pomóc także właśnie ów festiwal.

Bejruckie jarmarki bożonarodzeniowe w zdumiewający sposób przypominają te polskie. Oprócz orientalnych słodyczy (już przecież obecnych i u nas) są tu stoiska z figurkami aniołów, z watą cukrową, a nawet popcornem. Jest gwarno i wesoło. Najważniejsza różnica to pogoda. W libańskiej stolicy w święta jest znacznie cieplej.

Duża choinka tradycyjnie stanęła w pobliżu maronickiej archikatedry św. Jerzego i – paradoksalnie – nieodległego sunnickiego meczetu Mohammad al-Amin. Co może dziwić, obie świątynie stoją właściwie obok siebie. I obrazują wielkie zróżnicowanie religijne Libanu. Bo świątynia maronicka przypomina kościół katolicki. Wybudowana została pod koniec XIX w. w stylu neoklasycystycznym, a architekt wzorował się na rzymskiej bazylice Santa Maria Maggiore. Meczet zaś powstał dopiero w 2008 r. Tu z kolei architekt czerpał wzory ze świątyni Sułtana Ahmeda w Stambule; tak jak tamten ma charakterystyczne błękitne kopuły. Katedra i meczet są symbolami tego, jak blisko siebie funkcjonują dwie religie.

 


CZEKOLADOWY PIENIEK

W Libanie – jak pewnie w wielu innych krajach świata – Boże Narodzenie jest przede wszystkim świętem rodzinnym. W Wigilię wieczorem rodziny gromadzą się wokół stołu, delektując się tradycyjnymi potrawami libańskimi i indykiem z ryżem. Po kolacji rozlega się dzwonek do drzwi, bo przychodzi św. Mikołaj, by rozdać prezenty. Przed północą serwuje się świąteczny deser „Bûche de Noël”, likier bożonarodzeniowy i meghleh (pudding ryżowy), podawany tradycyjnie z okazji narodzin dzieci, a także właśnie podczas Bożego Narodzenia. „Bûche de Noël” w wolnym przekładzie z francuskiego oznacza „bożonarodzeniowe polano”, bo jest to rolada biszkoptowa z kremem czekoladowym, oblana czekoladową polewą ze specjalnie wykonanymi rowkami, tak że wygląda jak ucięty pieniek drzewa czy polano przeznaczone do kominka. To ciasto znane jest też we Francji.

A potem wszyscy idą na pasterkę. Msza maronicka w istocie jest taka sama jak łacińska, ale zarazem wygląda zupełnie inaczej. Składa się z trzech części: przygotowania, kiedy to szykowane są chleb i wino, anafory – modlitwy eucharystycznej, podczas której chleb i wino zamieniają się w Ciało i Krew Chrystusa, a wreszcie z Eucharystii, kiedy to wierni przyjmują Komunię świętą, zazwyczaj za pomocą łyżki. Językiem liturgii jest aramejski, czyli ten sam, którym na co dzień posługiwał się Jezus; w Kościele maronickim wprowadzano w jego miejsce łacinę, od czego jednak teraz powoli się odchodzi. W każdym razie Msza święta w bejruckiej archikatedrze wygląda niezwykle: z jednej strony budynek kościoła przypomina świątynię katolicką, ubiór księży (choćby arcybiskupa Bejrutu Boulosa Matara, z reguły koncelebrującego pasterkę) – strój duchownych katolickich, a z drugiej strony dla katolika Msza wygląda jakoś starożytnie, podobnie brzmi język, w którym jest odprawiana…

 


ZIEMIA BIBLIJNA

A 25 grudnia Libańczycy w swych rodzinnych kręgach jedzą obiad i dalej świętują Boże Narodzenie. To dla wszystkich chrześcijan w tym kraju bardzo radosny okres. Nawet jeśli wciąż dla Libanu czas jest bardzo trudny, to jego mieszkańcy mają nadzieję, że to się zmieni. Zwłaszcza że to przecież część Ziemi Świętej. – Wszyscy chrześcijanie wiedzą, że Tyr i Sydon to ziemie, do których przybył Jezus, a niektórzy wierzą też, że libańska wioska Qana jest tym miejscem, w którym Jezus dokonał swojego pierwszego odnotowanego cudu, kiedy to przemienił wodę w wino – mówią Leila i Fares Saadowie.

Istotnie, Qana czy Kana to miasteczko położone 10 km na południowy wschód od Tyru i 12 km na północ od granicy z Izraelem. Ale w samym Izraelu jest też miasto Kafr Kana i ważne stanowisko archeologiczne Khirbet Kana, również mogące być dawną Kaną Galilejską. Tak czy inaczej, w Qanie i Kafr Kanie dominują dziś muzułmanie, a pogranicze libańsko-izraelskie bywało i wciąż jest świadkiem starć oraz bombardowań.

współpraca Joy Laoun

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, analityk spraw międzynarodowych, doktor nauk społecznych, adiunkt na uczelni Vistula w  Warszawie


redakcja@idziemy.com.pl

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 21 lipca

XVI Niedziela zwykła
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego) 
+ Komentarz „Idziemy” - Stwórz się na nowo
Nowenna do św. Anny 17-25 lipca
+ Nowenna do św. Szarbela 19-27 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter