21 września
sobota
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czyja tęcza?

Ocena: 4.8
1842

Co wspólnego ma flaga środowisk gejowsko-lesbijskich z biblijną tęczą? W sensie kolorystycznym sporo. Ale w symbolicznej wymowie jest jej diabolicznym zaprzeczeniem.

Fragment tryptyku Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny"; fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Na pozostawanie obydwu symboli w „kulturowym konflikcie” zwrócił uwagę w minionym tygodniu Paweł Jędrzejewski z Forum Żydów Polskich. Jego wypowiedź na Twitterze jest cennym wsparciem dla katolików w Polsce, których uczucia religijne są ostatnio szargane przez wielu aktywistów LGBT, polityków, dziennikarzy i zawodowych prowokatorów.


Mechanizm prowokacji

Jako podejrzaną o rozklejanie wizerunków Matki Bożej Częstochowskiej, na których złota aureola została zastąpiona krążkiem w barwach LGBT, policja przesłuchała Elżbietę Podleśną. Tę samą, która współorganizowała napaść przed siedzibą TVP na Magdalenę Ogórek, urządzała prowokacje w katedrze warszawsko-praskiej i w wielu innych miejscach. Stała się zatem osobą publiczną, dlatego za wieloma politykami i mediami podaję jej nazwisko. Elżbieta Podleśna zatrudniona jest w jednym z warszawskich szpitali jako psychoterapeutka. Doskonale zatem wie, jak można drugiego człowieka poniżyć i upokorzyć. Z tej wiedzy, jak widzieliśmy z nagrania napaści na Magdalenę Ogórek, korzysta bezwzględnie. Także w przypadku profanacji wizerunku Matki Bożej, żeby bardziej katolików zabolało, obrazki Maryi i Dzieciątka z sześciobarwnymi krążkami wokół głów zostały naklejone między innymi na… przenośnych toaletach.

W obronę prowokatorki zaangażowały się nie tylko „Gazeta Wyborcza” oraz instytucje i osoby powiązane z George’em Sorosem, ale także media reprezentujące tzw. Kościół otwarty. Antykatolickiej prowokacji broni programowo skrajna lewica. To oczywiste. Ale nie widzi w niej nic złego także przebywający w tym czasie w Polsce przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, wywodzący się z partii mieniącej się chadecką. Dla usprawiedliwienia profanacji powołuje się na znany gdański obraz Hansa Memlinga, na którym Chrystus dopełniający sądu nad ludźmi w dniu ostatecznym przedstawiony jest jako zasiadający na tęczy. Takich przedstawień z tęczą jest zresztą w ikonografii chrześcijańskiej więcej. Przywołajmy choćby koronowany przed dwoma laty przez abp. Marka Jędraszewskiego obraz Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie-Prokocimiu.


Znak siedmiobarwny

Tęcza jest bowiem starotestamentalnym symbolem przymierza Boga z człowiekiem. Jej wymowa bazuje na opisie z Księgi Rodzaju (6,1 – 9,17), kiedy to Bóg po wymierzeniu ludziom i światu kary potopu odnawia przymierze z Noem. Znakiem, że nie będzie już więcej potopu niszczącego ziemię, jest właśnie tęcza: „Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią” (Rdz 9,13).

Żydzi w tym odłożonym na obłoki łuku Boga widzą także znak Bożego pokoju. Jest on siedmiobarwny nie tylko dlatego, że na tyle barw w sposób naturalny rozszczepia się światło przechodzące przez pryzmat, czyli także drobinki wody. Ale również dlatego, że siódemka jest w kulturze semickiej liczbą symboliczną. Oznacza doskonałość. Dlatego też opis stworzenia świata jest w Biblii rozpisany na siedem dni. Tyle też trwa tydzień. Rok jubileuszowy, jako czas łaski, darowania win i długów, wypada po każdym siedem razy siedem lat. A Chrystus Piotrowi pytającemu, czy aż siedem razy ma przebaczać winowajcom, odpowiada: „Nie mówię ci, że aż siedem, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18,22). To wszystko ma znaczenie. Biblijny i religijny symbol tęczy, jako znak Bożej łaski, musi być siedmiobarwny.

W siedmiobarwnej tęczy, jak czytamy na Forum Żydów Polskich zawierało się także nawiązanie do siedmiu warunków dochowania przymierza, których należało przestrzegać. Oprócz zakazu bałwochwalstwa, popełniania morderstwa, kradzieży, złorzeczenia, okrucieństwa wobec zwierząt i zjadania części żyjących zwierząt, mieścił się w tych warunkach również zakaz niemoralnych stosunków seksualnych. Za takie zaś uważano od początku każdy stosunek homoseksualny lub kazirodczy. Później najpierw judaizm, a za nim chrześcijaństwo za jedynie moralny uznało seks między mężczyzną i kobietą, pozostającymi w związku małżeńskim.

„Paradoksem jest w obrębie symboli, że tęcza – symbol ładu i twórczego ograniczenia, jakie judaizm, a za nim chrześcijaństwo, wprowadziły do ludzkiej seksualności, stała się symbolem ruchu LGBT, głoszącego całkiem odwrotne hasła” – czytamy na Forum Żydów Polskich. Trzeba dodać, że w tym paradoksie jest coś diabolicznego. Początkowo sztandar środowisk LGTB miał być ośmiobarwny. Takim zaprojektował go w 1978 r. Gilbert Baker. W 1994 r. zmienił jednak projekt, ograniczając go do sześciu barw. I w takiej formie przyjęły go międzynarodowe środowiska gejowskie, a w ślad za nimi także inne mniejszości seksualne.


Dlaczego sześć?

Szóstka to w kulturze biblijnej również liczba symboliczna. Oznacza niedoskonałość, pewne zafałszowanie i zepsucie Bożego planu. Nie przypadkiem liczba imienia straszliwej Bestii opisanej w Apokalipsie św. Jana to 666 (por Ap 13,18) – czyli aż trzy szóstki! Oznacza to kompletną niedoskonałość, czyli samo zło. Do tej diabolicznej symboliki dość ochoczo nawiązują uczestnicy parad LGBT. Często występują otoczeniu satanistycznych gadżetów. Szóstka jest w judeochrześcijańskim świecie symbolem szatana. Chodzi o istotę, która nic stworzyć sama nie może, ale zniekształca i wykoślawia plan i działo Boga. Kusi mirażem szczęścia, ale prawdziwego szczęścia dać nie może i go nie chce.

W tym kontekście również sześciobarwna flaga LGBT jest jak najbardziej trafnym symbolem grzechu, wyuzdania, rozpusty i poniżenia człowieka w jego godności. „Argument, że sześciokolorowa tęcza symbolizująca ruch LGBT jest w jakiś sposób zgodna z symbolem biblijnego Przymierza – siedmiokolorową tęczą – jest kłamliwy lub co najmniej błędny. Te dwie tęcze, te dwa symbole pozostają w kulturowym konflikcie” – czytamy na Forum Żydów Polskich.

Próby utożsamienia barw LGTB z religijnym symbolem tęczy, jak to zrobił chociażby Donald Tusk, Forum Żydów Polskich podsumowuje jednoznacznie: „To nie jest uczciwe podejście. Nie ma harmonii pomiędzy symbolem LGBT i symbolem biblijnego Przymierza”. Czy obrońcy profanacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej o tym nie wiedzą? Czy świadomie manipulują? Najbardziej diaboliczne w całej sprawie jest to, że aureolę Matki Bożej, który jest oznaką Jej świętości i przebywania w światłości Boga, bluźniercy usiłują zastąpić sześciobarwnym krążkiem symbolizującym sodomię. Taka bowiem jest biblijna nazwa tego rodzaju rozwiązłości. W miejsce świętości otaczanej kultem podstawiają nam grzech.


Brama przymierza

Siedmiobarwna tęcza jest jakby bramą wprowadzającą nas w Bożą rzeczywistość. Prorok Ezechiel, przeżywając objawienie się Boga, zapisał: „Jak pojawienie tęczy na obłokach w dzień deszczowy, tak przedstawiał się ów blask dookoła. Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej” (Ez 1,28). Dlatego Talmud ostrzega przed zbyt zuchwałym wpatrywaniem się w tęczę i radzi, aby, gdy ona pojawi się na niebie, odmówić błogosławieństwo: „Niech będzie błogosławiony Król Świata, wspominający Przymierze, wierny Przymierzu i zawsze dotrzymujący słowa”. Chrystus na obrazie Memlinga jako sędzia w dniu ostatecznym zasiada na tęczy, bo dokonuje sądu na podstawie przymierza Boga z człowiekiem. Tego przymierza, które trwa od czasów Noego aż do końca świata.

Do tak rozumianej tęczy jako znaku przymierza i bramy między tym co ludzkie i tym co boskie nawiązuje także ważny element architektoniczny w gotyckich świątyniach. Chodzi o łuk tęczowy i belkę tęczową, która go spina. Jest to coś więcej niż zwykły element konstrukcyjny. Znajduje się on bowiem z reguły między nawą, którą zapełniał lud i prezbiterium, w którym na ołtarzu dokonywała się Najświętsza Ofiara, będąca przedsmakiem niebiańskiej uczty zbawionych. Na belce tęczowej zawsze umieszczano ukrzyżowanego Chrystusa, a u Jego stóp Maryję i św. Jana. Albowiem to w krzyżu Chrystusa jest ostateczne spełnienie przymierza Boga z człowiekiem. To Chrystus zaprowadził pokój miedzy niebem i ziemią, między człowiekiem i Bogiem. Po zmartwychwstaniu mówi do swoich uczniów „Pokój wam” (J 20,19). Daje pokój, którego świat dać nie może. Krzyż Chrystusa jest dla nas bramą do Bożego Królestwa. Tęcza zaś jest jakby jego podstawą i obramowaniem zarówno w sensie architektonicznym, jak i teologicznym.


Uczmy się od żydów

Nie ma potrzeby, żebyśmy rezygnowali w kościołach z tęczy tylko dlatego, że ktoś chce nam podkraść i wypaczyć ten znak Bożego przymierza. Jest on bardzo głęboko wpisany w naszą wiarę i kulturę, a po oddaniu bez walki jednego symbolu, przyjdzie kolej na następne. Od fałszowania symboli środowiska LGTB przechodzą płynnie do fałszowania ludzkiej miłości, rodziny, człowieczeństwa i nawet Boga. Ciągłe ustępstwa, fałszywa tolerancja, chowanie głowy w piasek i udawanie, że nie ma problemu, to nie ewangeliczna cichość i pokora, ale lenistwo i tchórzostwo. Prymas Tysiąclecia powtórzyłby pewnie w takiej sytuacji swoje non possumus. A św. Jan Paweł II przypomniałby, że każdy musi mieć swoje Westerplatte – jakiś zakres spraw i system wartości, w obronie którego nie wolno zdezerterować.

Trochę wstyd, że po profanacji obrazu Matki Bożej, tego najbardziej czczonego w Polsce wizerunku, do prokuratury nie wpłynęły miliony wniosków od ludzi, którzy poczuli się zranieni w swoich religijnych uczuciach. Więcej było tych, którzy wystąpili w obronie prawa do profanacji w imię „wolności słowa”. A jak na naszym miejscu zachowaliby się Żydzi, gdyby chodziło o ich świętości i symbole? Tym razem to właśnie Żydzi przychodzą nam w sukurs. Dzięki im za to. Powinniśmy się od nich uczyć konsekwencji i skuteczności w upominaniu się o swoje prawa.

Przestępstwo obrazy uczuć religijnych jest u nas ścigane z urzędu. Organy państwa, zanim zaczną działać, zwykle jednak czekają, aż ktoś z obywateli zgłosi się jako pokrzywdzony. Nie czekajmy więc, aż państwo to za nas załatwi. Państwo nie jest od tego, żeby bronić Pana Boga i religii, tylko by bronić swoich obywateli. A jeśli obywatele się nie skarżą? Zacznijmy więc reagować, dokąd mamy takie prawo. Jeszcze nie wszystko stracone.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 września

"Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobywaj życie wieczne: do niego zostałeś powołany"

Dziś w Kościele: piątek, XXIV tydzień zwykły
+ wspomnienia świętych męczenników Andrzeja Kim Taegon, prezbitera, Pawła Chong Hasang i Towarzyszy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1 Tm 6,2c-12, Ps 49. Łk 8,1-3
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Jeszcze przez kilka dni zapraszamy do oglądania filmów prezentowanych w ramach Lata z SalveNet - wspólnego projektu SalveNet i portalu idziemy.pl.

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -