17 kwietnia
sobota
Rudolfa, Roberta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czyja to rewolucja?

Ocena: 0
705

Trwające protesty proaborcyjne wpisują się w hasła rewolucji seksualnej. Kiedyś jej sztandary niosły „dzieci kwiaty”, dziś powiewa na nich sześciobarwna tęcza.

fot. PAP/Wojciech Olkuśnik

Od rewolucji francuskiej narzędziem zmieniania świata i człowieka jest rozpusta. Dziś nazywamy ją rewolucją seksualną. Sprowadza się to do odwrócenia się od chrześcijańskiej wizji człowieka, traktującej go jako compositum ciała i ducha.

W Liście do Rodzin z 1994 r. Jan Paweł II pisał: „Rodzina ludzka żyje poniekąd w epoce nowego manicheizmu, w którym ciało i duch są sobie radykalnie przeciwstawiane. (…) Człowiek w tym horyzoncie myślenia przestaje być osobą i podmiotem. Staje się wbrew zamierzeniom i deklaracjom wyłącznie przedmiotem. I tak na przykład, cywilizacja neomanichejska prowadzi do pojmowania ludzkiego seksualizmu raczej jako terenu manipulacji i eksploatacji”.

Fryderyk Engels wprost mówił o rodzinie jako miejscu wyzysku i opresji. Traktowanie jej jako elementu zniewolenia społecznego i kulturowego w kolejnych mutacjach przechodziło do czasów współczesnych. Wraz ze Szkołą Frankfurcką w latach 20. XX w. dokonano syntezy marksizmu i freudyzmu. Uznano, że zdrową tkanką społeczną owocuje nie trwały związek kobiety i mężczyzny nastawiony na prokreację, ale wolna ekspresja seksualna. Taranem na przygotowanie świata na rewolucję miała być „wolna miłość” – w tym homoseksualizm.

Jako pierwsi na „opresję rodziny” odpowiedzieli bolszewicy, wprowadzając w ZSRR aborcję. Gdy dzieci zabijano więcej, niż się ich rodziło, Stalin zdelegalizował ją, bo nie rośli nowi rekruci do wojska. Po wojnie trudno było odbudować tkankę moralności chrześcijańskiej, na co jeszcze nałożyła się amerykanizacja obyczajów.

W roku 1968 nastąpiła emanacja dotychczasowych procesów w społeczeństwie zachodnioniemieckim. Spadało poparcie dla tradycyjnego modelu rodziny wśród studentów, większość nie dochowywała czystości przedmałżeńskiej. Siedem lat wcześniej wprowadzono tam pigułkę antykoncepcyjną i to była pierwsza kostka domina. Między 1964 a 1972 rokiem liczba stosujących ją kobiet wzrosła z 215 tys. do 4 mln.

Na to nałożyła się postawa Kościoła, który wypowiedziawszy posłuszeństwo Pawłowi VI i encyklice Humane vitae, stosowanie antykoncepcji pozostawił sumieniu małżonków. Zawsze jeśli Kościół jest w kryzysie, znajduje się w nim także wyrosła przy nim cywilizacja. Ten kryzys Kościoła przyspieszył w zachodnich Niemczech rewolucję seksualną, bo nie powiedział on: „non possumus”.

Kryzys wiary nieuchronnie prowadzi do kryzysu rozumu, a ostatecznie do oderwania pojęć od prawdy. Po odrzuceniu człowieka jako istoty cielesno-duchowej i sprowadzeniu go do funkcji biologicznych tak też ocenia się jakość jego życia. Zwolennicy aborcji przekonują, że chore dzieci nie powinny się rodzić, bo jakość ich życia będzie zła. Jakość może mieć kanapa, ale nie człowiek, i nie drugiemu człowiekowi ją oceniać.

Polski Kościół prowadził wówczas prymas Wyszyński, dający odpór rewolucji seksualnej i państwu marksistowskiemu. Dlatego dotarła ona do nas z opóźnieniem. Teraz jesteśmy w fazie jej przyspieszania i testowania, na ile sobie może ona u nas pozwolić. Stąd kluczowa rola Kościoła i jego nauczania moralnego; podkreślania za kard. Wyszyńskim zależności człowieka wyłącznie od Boga.

Dlaczego mówimy o utopii tęczowej rewolucji? Rewolucja, w przeciwieństwie do ewolucji, będącej stopniowym, w miarę samoistnym postępem, jest wydarzeniem gwałtownym. Na jej drodze demontuje się porządek społeczny, często przy współudziale agresji.

W latach 90. XX w. w USA środowiska LGBT opublikowały wskazówki, jak przekonać do siebie społeczeństwo. Według nich należy przedstawiać gejów i lesbijki jako ofiary, nigdy jako agresorów, natomiast oponentów ukazywać w złym świetle. Publikacja potwierdza, że homoseksualizm nie jest wrodzony, ale należy zachowywać się tak, jakby był. Nie przypomina to debaty merytorycznej, ale emocjonalną, dotyczącą wyłącznie przywilejów.

W tej rewolucji nie tylko geje i lesbijki są jej siłą sprawczą. Hasło związane z mniejszościami seksualnymi uczyniono tylko narzędziem. Ta rewolucja nigdy się nie zatrzymuje. W publikacji „Utopia tęczowej rewolucji” wymieniam 150 „orientacji seksualnych”, ale natknęłam się na spis 235. Na bazie ich subiektywności tworzy się nieskończone kontinuum.

W paradach dumy (już nie równości) maszerują m.in. sadomasochiści, w czołowych czasopismach naukowych postuluje się wykreślenie homoseksualizmu, wojeryzmu (podglądactwa) czy pedofilii z listy zaburzeń.

Tęczowa utopia jest wdrażana w życie, kontrolowane mają być kolejne grupy obywateli: rodzice, dzieci, nauczyciele. Plan jest o ile utopijny, że neguje istnienie płci biologicznej, obala tożsamości, rodzinę, pojęcie narodu jako rodziny rodzin.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 kwietnia

Sobota, II Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
Oczy Pana zwrócone na bogobojnych.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6, 16-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter