21 października
środa
Urszuli, Hilarego, Jakuba
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dlaczego cud?

Ocena: 4.1
641

 


SZCZĘŚLIWE „PRZYPADKI”

Główne uderzenie bolszewickie miało doprowadzić do oskrzydlenia Warszawy od północy. Ale w dowódcach Armii Czerwonej zagrały ambicje zdobywców. Na przedmościu Warszawy 13 sierpnia rozgorzała wielka bitwa. Pierwsza linia obrony została przełamana w rejonie Radzymina i na południe od Wołomina. Polskie dowództwo skierowało tam siły odwodowe. Bolszewicy idący przez Radzymin zostali powstrzymani na drugiej linii obrony. Gorsza sytuacja była na południe od Wołomina. Pojedyncze regularne i ochotnicze bataliony nie mogły osłonić Ossowa, a stąd było już tylko 15 km do Wisły. Właśnie pod Ossowem 14 sierpnia o świcie przeciwko pewnym zwycięstwa bolszewikom stanęła pierwsza kompania 236 Pułku Piechoty Legii Akademickiej. Byli to kilkunastoletni harcerze oraz młodzież uczniowska i akademicka. Cofali się pod ogniem w ogniu bolszewickich karabinów maszynowych. Ponosili duże straty. Kapelan ks. Ignacy Skorupka, w stule, z krzyżem w dłoni i z pieśnią na ustach, poderwał wówczas kompanię do walki. Zginął bodaj w pierwszym ataku, a wiadomość o jego śmierci rozeszła się błyskawicznie i wywołała efekt odwrotny do spodziewanego. Nastąpił przypływ patriotycznego uniesienia. Bolszewicy zostali wyparci spod Ossowa. Śmierć ks. Skorupki stała się punktem zwrotnym w bitwie na przedmościu stolicy i symbolem wojny z bolszewicką Rosją.

W innym miejscu, na najbardziej na północ wysuniętej linii obrony, znajdowała się 5 Armia gen. Władysława Sikorskiego. Nacierały na nią trzy armie bolszewickie (15., 4. i 3.). Generał podjął walkę i przeszedł do przeciwuderzenia na silniejszego wroga. Tam nastąpił kolejny cud, gdy ledwie co zmobilizowany, po dwutygodniowym przeszkoleniu, 203 ochotniczy pułk ułanów mjr. Zygmunta Podhorskiego samowolnie zagalopował się przed inne oddziały i bez rozkazu zaatakował Ciechanów, gdzie mieściło się dowództwo i radiostacja 4 Armii bolszewickiej. Wywołało to parodniową bezradność sztabu komandarma Szuwajewa. Zniszczenie radiostacji (jednej z dwóch) i zerwanie łączności 4 Armii z dowództwem frontu bolszewickiego w Mińsku Białoruskim zapoczątkowało katastrofę tej armii i wprowadziło zamęt w bolszewickie szeregi. Pozwoliło to gen. Sikorskiemu odnieść wiele zwycięstw nad trzema armiami oraz 3 korpusem konnym Gaj-Chana Bżyszkiana.

Dodajmy do tego jeszcze jeden cud. Oddział 2. i por. Jan Kowalewski z zespołem deszyfrującym „czytał” depesze bolszewickie. Wywiad przechwycił depeszę nakazującą uderzenie na Warszawę. Polskim deszyfrantom udało się złamać bolszewickie kody. Dziś wiemy, że radiowywiad był cudowną bronią sztabu Naczelnego Wodza, a dekryptaż szyfru „Rewolucja”, „Warszawianka” wniósł istotny wkład w polskie zwycięstwo w 1920 r.

Nie było też przypadkiem, że polscy radiotelegrafiści z Cytadeli Warszawskiej przez 36 godzin zagłuszali bolszewickie radiostacje czytaniem Pisma Świętego. Święta Księga stała się tym samym „znakiem sprzeciwu” cywilizacji chrześcijańskiej wobec barbarii komunistycznej turanii (kultury turańskiej).

O ostatecznym zwycięstwie przesądziło jednak starannie zaplanowane polskie kontruderzenie znad Wieprza. Generał Maxime Weygand, szef francuskiej Misji Wojskowej, w swoich wspomnieniach celnie określił zasługi marszałka Józefa Piłsudskiego: „W ciągu trzech dni, które Marszałek Piłsudski spędził wśród wojsk 4 armii, zelektryzował je; przelał z własnej duszy w duszę walczących ufność i wolę pokonania wszelkich przeszkód. Nikt poza nim nie mógł tego dokonać”.

Siły polskie zebrane w potężną grupę uderzeniową między Dęblinem a Lubartowem 16 sierpnia rozbiły nieosłonięte skrzydło wojsk Michaiła Tuchaczewskiego, bezowocnie próbującego zdobyć Warszawę. Niemal wszystkie siły odwodowe bolszewików zaangażowane były w walki o stolicę, co ułatwiło zadanie grupie znad Wieprza. Plan kontrataku znad Wieprza, poznany wcześniej przez bolszewików, został uznany jako nieprawdopodobny, potraktowany jako podstęp. Błyskotliwa realizacja tego planu ma znamiona… niezwyczajne.

Szczęśliwym dla nas zbiegiem okoliczności Józef Stalin, komisarz Frontu Południowego, odmówił podpisu na rozkazie Siergieja Kamieniewa dotyczącym skierowania bolszewickiej 12 armii i armii konnej Budionnego na Warszawę pod rozkazy Tuchaczewskiego. Niewykonanie tego rozkazu było niezwykle pomocne dla Polaków przygotowanych do kontrataku.

Przypadki niezwykłe i nieoczekiwane zdarzały się po obu stronach. Bolszewicy nie potrafili jednak dostrzec i wykorzystać naszych potknięć, strona polska zaś umiejętnie korzystała z ich błędów.

 


W RĘKU BOGA

Po zakończonej bitwie marszałek Piłsudski stwierdził: „Losy wojny są w ręku Boga, ale ludzie są po to, żeby wojnie dopomóc”. Mówił też, że „Palec Boży ziemi naszej dotknął”.

Rok później, 20 października 1921 r., marszałek Piłsudski przybył na Jasną Górę. W kaplicy Cudownego Obrazu Mszę w intencji Rzeczypospolitej i Naczelnego Wodza celebrował jego osobisty kapelan ks. prałat Marian Tokarzewski. Marszałek odczytał Akt oddania Polski opiece Najświętszej Panny Maryi. Na pożegnanie bp Krynicki pobłogosławił Piłsudskiego: „Niech Bóg udzieli ci błogosławieństwa, a kraj pod rządami twoimi niech zazna szczęśliwości i pokoju”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 października

Środa, XXIX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
«Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 3,2-12; Ps (Iz 12,2.3 i 4bcd-6); Łk 12,39-48
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter