x

Dom chleba na Stegnach

Tu drzwi są otwarte dla wszystkich: bezdomnych, niewierzących, byłych komunistów. A kiedy to nie wystarczy, trzeba wyjść im na spotkanie.
Jak co dzień przed godz. 13 do Domu Chleba ustawia się długa kolejka potrzebujących. – Dlaczego jesteście dziś tacy smutni? – pyta na przywitanie o. Kazimierz M. Lorek, proboszcz parafii św. Antoniego Marii Zaccarii na Stegnach. Jego entuzjazm i serdeczność na wielu twarzach wywołują uśmiech, zaczyna się pogawędka. Wreszcie drzwi otwierają się i każdy może dostać upragniony talerz zupy. Przed posiłkiem oczywiście modlitwa. Proboszcz przypomina, żeby wziąć udział w niedzielnej Mszy Świętej i przystąpić do spowiedzi. Stara się też każdemu okazać zainteresowanie.

– Co słychać? Ma pan czapkę? – pyta jednego z bezdomnych. Słysząc zaprzeczenie, natychmiast próbuje temu zaradzić. Do Domu Chleba przychodzi też lekarz, bo niektórzy muszą systematycznie przyjmować leki. – Chcemy, żeby mogli się tu poczuć jak u siebie, chcemy leczyć ich ciała i dusze – mówi o. Lorek. – Trzeba zrozumieć, z jakich przyczyn takie życie stało się ich udziałem: może na przykład wyszli z domu dziecka, z więzienia czy szpitala psychiatrycznego, może stracili mieszkanie i rodzinę, byli ofiarami przemocy. Ten, kto się do nich zbliża, musi być bardzo serdeczny i delikatny.

Jadłodajnia dla bezdomnych i najuboższych powstała w 2002 r. w budynku po byłej kaplicy. Codziennie wydawanych jest tu 120-150 posiłków, w zimie nawet ponad 200. Posługują siostry ze Zgromadzenia Córek Bożej Opatrzności z Włoch, wolontariusze i sami parafianie, którzy przynoszą też żywność i odzież. Wśród najbardziej zaangażowanych są członkowie liczącego ponad sto osób Ruchu Światło-Życie, Żywego Różańca czy wspólnoty Młodzi Sercem. Kilka miesięcy temu Rada Miasta Stołecznego Warszawy przyznała proboszczowi nagrodę w uznaniu zasług dla stolicy

– Otrzymałem ją przede wszystkim dla tych, którzy nas tu wspomagają – podkreśla o. Lorek. – Bez ludzi świeckich nie mógłbym uruchomić Domu Chleba czy podjąć innych inicjatyw dla drugiego człowieka.

Ojciec Kazimierz Lorek był pierwszym Polakiem w Zgromadzeniu Księży św. Pawła, czyli barnabitów, do którego wstąpił we Włoszech. Za jego sprawą w 1989 r. barnabici rozpoczęli pracę w Polsce. W 1995 r. została erygowana parafia pod wezwaniem św. Antoniego Marii Zaccarii – założyciela zgromadzenia. Teren został wydzielony z trzech sąsiednich parafii, więc na początku niełatwo było stworzyć wspólnotę. Dodatkowa trudność to mała liczba osób praktykujących: tylko 20 proc. Mieszka tu wielu dawnych funkcjonariuszy SB, Ludowego Wojska Polskiego, byłych członków Rady Ministrów.


– Skoro Kościół jest dla grzeszników, to tych ludzi należy na nowo zaprosić, nie obrażać się na nich – uważa o. Lorek. Na początku organizował na ulicach Drogę Krzyżową czy procesje fatimskie. – Było widać pewne przebudzenie, mieszkańcy przystrajali osiedla, włączali się do procesji, później przychodzili do spowiedzi – opowiada proboszcz. Na wiosnę ma zamiar reaktywować ten rodzaj ewangelizacji. – Planuję, żeby w którąś niedzielę zamknąć kościół i wyjść do ludzi w osiedle z Panem Jezusem, odprawić Mszę Świętą przed ich domami. Przypomnieć o Bogu, który ich kocha i potrzebuje. To dla nas ogromna odpowiedzialność, żeby tych ludzi przygotować na wieczność – zaznacza.

Okazją do nawiązania kontaktu z wiernymi jest też wizyta duszpasterska, podczas której ojcowie z zasady nie przyjmują żadnych ofiar pieniężnych. – Dziś są inne drogi do składania ofiar na potrzeby kultu religijnego – wyjaśnia o. Lorek. – Może właśnie dlatego kolędę przyjmuje aż 65 proc. parafian, także ci wątpiący. Dzielą się swoimi troskami i radościami. To dla nich przypomnienie, że oprócz codziennej pracy jest jeszcze Bóg i Kościół, w którym zawsze mogą znaleźć swoje miejsce.

W domu zakonnym barnabitów mieści się też założone przez nich Katolickie Przedszkole Językowe Dzieciątka Jezus. A parę kilometrów dalej, przy ul. Smoluchowskiego – Przedszkole Anioła Stróża oraz Centrum Kulturalne Ojców Barnabitów, gdzie odbywają się konferencje, kongresy, szkolenia. Bo taki jest charyzmat zgromadzenia: ewangelizacja przez kulturę i naukę oraz wychowanie.

– Przedszkole katolickie jest otwarte dla wszystkich, nie tylko dla ochrzczonych – podkreśla o. Lorek. – Bywa, że rodzice decydują się na chrzest po roku czy dwóch. To dla nas duży sukces, chociaż nie przynaglamy ich, ale zachęcamy, ewangelizujemy przez naszą pracę i świadectwo.


Hanna Dębska
Idziemy nr 2 (331), 8 stycznia 2012
fot. Hanna Dębska
Wstecz...
wtorek, 22 maja 2012

KOMENTARZE

Podzwonne dla Europy?

Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...

Wobec chrystianofobii

Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...

Czeka nas nowe rozdanie?

Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...

Świat pana Stefana

Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...

Patronka Bawarii

Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...

PORADY

Nasze zmartwychwstanie

Na ziemi człowiek ma inne ciało jako dziecko, inne jako dorosły, inne jeszcze na starość – a jednak ciągle pozostaje tą samą osobą. Bóg kocha nas z duszą i ciałem i po śmierci nie zmienia nas w kogoś innego - o zmartwychwstaniu ciała pisze ks. Marek Kruszewski.
Więcej...

Wizyta Gabriela

Po Niepokalanym Poczęciu drugim doniosłym wydarzeniem w życiu Maryi jest zwiastowanie. To trochę archaiczne słowo oznacza ogłoszenie, poinformowanie.
Więcej...

Niepokojące powiększenie

Węzły chłonne stanowią część układu limfatycznego. Ich rola polega na wytwarzaniu przeciwciał oraz na zatrzymywaniu komórek układu zapalnego biorącego udział w walce z zakażeniem.
Więcej...

Facebook