26 kwietnia
czwartek
Marzeny, Klaudiusza, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dramat Bliskiego Wschodu

Ocena: 5
1526

– Wojna w Syrii była i jest prowadzona według klucza ideologicznego – mówi ks. Zygmunt Kwiatkowski SJ

fot. Irena Świerdzewska/Idziemy

Z ks. Zygmuntem Kwiatkowskim SJ, misjonarzem przez 30 lat pracującym w Syrii, rozmawia Irena Świerdzewska

 

Czas w Syrii dzieli Ksiądz na dwie epoki: przed wojną i po jej wybuchu w 2011 r. Jaki to był kraj?

Był niesłychanie bezpieczny, a relacje między wyznaniami – pełne kurtuazji, życzliwości, szacunku – budziły mój podziw. Wzajemne odwiedziny z okazji świąt każdej ze stron, kiedy to chrześcijanie muzułmanom, a muzułmanie chrześcijanom składali życzenia, były znakiem wysokiej kultury. Osobą podejrzaną moralnie był ateista, natomiast osoba wierząca budziła u muzułmanów szacunek, zwłaszcza chrześcijanin i wyznawca judaizmu. Relacje były życzliwe zarówno na szczeblu biskupów i przywódców religijnych islamu, jak i na szczeblu władzy państwowej. Patriarchowie i prezydent składali sobie życzenia, w okresie ramadanu chrześcijanie starali się w obecności muzułmanów nie pić nawet kawy czy herbaty ani nie palić papierosów. Nie było to zabronione formalnie, decydowała zwykła ludzka wrażliwość. Pokój społeczny był czymś bardzo cenionym. Zaskakiwała ogromna uczciwość. Pracowałem w Damaszku i Homs, ale też prowadziłem pracę rekolekcyjną i formacyjną, jeżdżąc po całej Syrii wzdłuż i wszerz.

 

Jak chrześcijanie byli postrzegani przez muzułmanów?

Kiedy przyjechałem tam przed prawie czterdziestu laty, świat chrześcijański miał bardzo dobrą opinię, jako świat postępu i wysokiej kultury. Chrześcijanie na terenie Libanu, Syrii i innych państw regionu byli awangardą nauki, kultury i różnych służb społecznych. Zakładali często szpitale, a ich szkoły były przykładem wysokiego poziomu i wysokiego morale. Nasz zakon, a konkretnie polski jezuita o. Maksymilian Ryłło, założył w Bejrucie, w Libanie Uniwersytet św. Józefa. Chrześcijanie w Syrii na ogół mają małe rodziny, z dwojgiem dzieci. Dużą uwagę przywiązują do ich wykształcenia, stąd proporcjonalnie więcej było w społeczności chrześcijańskiej ludzi z wyższym wykształceniem. W sytuacji wojny małym rodzinom jest bardzo trudno funkcjonować bez pracy, bez pieniędzy i w ciągłym zagrożeniu życia. Nawet ci, którzy przez lata wojny nie chcieli wyjeżdżać, teraz decydują się opuścić Syrię.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 15 (653), 15 kwietnia 2018 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 25 kwietnia 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.


- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły