25 czerwca
wtorek
Lucji, Wilhelma, Doroty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Duch i skalpel

Ocena: 4.8
1225

Prof. Krawczyk wciąż dba o relacje i przyjaźnie. Klasa spotyka się z okazji Wielkanocy i Bożego Narodzenia. – Na pięćdziesięciolecie matury z jego inicjatywy zorganizowaliśmy obchody w naszym LO, przynieśliśmy zdjęcia i Marek zrobił świetny album. Co roku jeździmy do niego na inaugurację roku akademickiego. Wystarczy sygnał od kogoś z nas, że ma jakiś kłopot. Na głowie staje, żeby pomóc – wspomina Maria Sybilska-Jurgas. – A kiedy otrzymał „Pro Ecclesia et Pontifice”, napisał do nas, że to także nasza zasługa, bo myśmy go też kształtowali przez te wspólne lata. Ale na pewno kształtował go dom. Mieszkał z rodzicami i rodzeństwem w niezwykle skromnych warunkach, w maleńkim mieszkaniu.

 

Medycyna, pierwsza miłość

Na pytanie o największy sukces w życiu prof. Krawczyk odpowiada: – To, że zostałem lekarzem, że mogę pomagać. – Rodzice musieli włożyć wiele pracy, żebyśmy mogli się wykształcić, brat z siostrą skonczyli Politechnikę Warszawską – zaznacza. Na jego marzenia o medycynie wpłynął pobyt w szpitalu, gdzie przebywał w wakacje po złamaniu ręki. Studia rozpoczął po maturze jako siedemnastolatek. – Nie wyznaczałem sobie celu: „Będę zdobywał poszczególne stopnie aż po profesurę”, chciałem się rozwijać, czytałem pisma medyczne – opowiada. Odbywał staże w klinikach chirurgicznych w Heidelbergu i Mannheim, w szkockim Dundee i angielskim Cambridge, w klinice Uniwersytetu Paryskiego w Villejuif oraz w Strasbourgu.

Wprowadzał do polskiej medycyny metody stosowane w zachodniej Europie. W 1992 r. po raz pierwszy wykonał usunięcie pęcherzyka żółciowego metodą laparoskopową w szpitalu na Banacha w Warszawie. Jeździł do innych szpitali w Polsce, żeby operować tą metodą i uczyć kolegów – m.in. w Płocku, Łęczycy, Gdańsku, Katowicach. Wkrótce zaczął z sukcesem przeszczepy wątroby, po raz pierwszy w 1999 r., także od dawców żywych, co otworzyło nowe perspektywy dla ciężko chorych dzieci. Nie musiały czekać już tak długo, na liście dzieci oczekujących na przeszczep wątroby nie ma w tej chwili śmiertelności. – Pacjentka, której tata w 2001 r. oddał część swojego narządu do przeszczepu, ma dziś 37 lat, bardzo dobrze funkcjonuje – mówi.

Dzisiaj lekarze z zagranicy przyjeżdżają na szkolenia do kliniki w Warszawie i innych miast Polski. Profesor Krawczyk zrobił też specjalizację z onkologii. – Powierzając mu opiekę nad mężem, miałam ogromny komfort. Wiedziałam, że będzie to najlepszy wybór, i nie zawiodłam się. Pan profesor zawsze potrafi znaleźć czas, żeby zajrzeć do swojego pacjenta, żeby go uspokoić. Choroba nowotworowa jest trudną sprawą, pan profesor podarował mężowi pięć lat życia – mówi Hanna Kociniak, żona zmarłego w 2007 r. aktora Jana Kociniaka.

 

Rozmach i swoboda

Szczególnym pacjentem był kard. Stefan Wyszyński. – Jako młody lekarz w Szpitalu Przemienienia Pańskiego spędziłem wiele dni i godzin na ul. Miodowej [w Pałacu Arcybiskupów Warszawskich – przyp. red.]. Pamiętam rozmowy pokazujące wielkość Prymasa, który w chorobie potrafił myśleć o innych. Przed każdym wyjściem otrzymywałem książkę z dedykacją – wspomina profesor.

Współpracownicy podkreślają, jak świetnym jest organizatorem. – Wielki rozdział w jego życiu zapisał udział w rozwoju uczelni i trwające lata przekształcanie Akademii Medycznej, dawnego Wydziału Lekarskiego UW, na wielowydziałowy Warszawski Uniwersytet Medyczny. Był modelowym rektorem tej uczelni, łączącym umiejętność zrządzania i organizacji z dalekosiężnym spojrzeniem na strategię rozwoju – mówi abp Hoser. – Czas jego rektoratu to także rozbudowa i unowocześnienie infrastruktury klinicznej i badawczej, zwłaszcza kampusu przy Banacha.

– Przez siedem lat współpracowałam z prof. Krawczykiem – mówi prof. Renata Górska, była prorektor uczelni. – To wielka osobowość, człowiek dużo wymagający od siebie, i niezwykle konsekwentny. Słowa przekuwa w czyny, Szpital Pediatryczny czy Centrum Rehabilitacji są tego przykładem. Znakomity lekarz, cechuje go profesjonalizm i entuzjazm w pracy z młodzieżą. Studenci mogą liczyć zawsze na jego wsparcie, spotykał się z nimi nie tylko przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą czy w kołach zainteresowań – wylicza.

Jako dziekan wprowadził dwudniowe spotkania integracyjne dla przyjętych na studia. We wrześniu w ośrodkach pod Warszawą był czas na rozmowy i ognisko. Profesor Krawczyk zawsze tam przyjeżdżał. Także w wakacje jeździł do studentów na obozy. Kiedy przestał być dziekanem, nadal towarzyszył studentom, nakładając zimą narty.

Papieski medal dedykował żonie i dzieciom. Żonę lekarkę poznał w klinice, są małżeństwem od 1981 r. W zawodowe ślady poszedł syn, który obecnie jest na IV roku medycyny.

W laudacji ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor PWTW, podkreślił, że prof. Krawczyk to człowiek wiedzy, zasad, prawości, świadom, że interwencja chirurgiczna wszystkiego nie leczy. – Pacjenci dziękowali mu, że jest nie tylko wspaniałym lekarzem, ale jednocześnie człowiekiem z sercem na dłoni, cierpliwym, oddanym pacjentowi; że podnosi człowieka na duchu – zauważył. Ukazał też pokorę i wiarę, które cechują prof. Krawczyka.

– Bo chirurg – mówi laureat – to nie konkretne umiejętności, ale także zdolność oceny własnych ograniczeń. Wiara pozwala zrozumieć, że nie wszystko zależy ode mnie, że ponad tym wszystkim jest Bóg.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 czerwca

"Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie."

Dziś w Kościele: wtorek, XII tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie dowolne bł. Doroty z Mątowów
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Rdz 13,2.5-18  Ps 15,1-5   Mt 7,6.12-14
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)