21 września
poniedziałek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dwie miłości

Ocena: 3.9
501

Powstanie rozpoczęłam „dowcipem”, bo na ulicy Dowcip, w Śródmieściu. Rodziców zostawiliśmy z bratem w Klarysewie, skąd – jak przez tyle lat okupacji – przyjechałam do miasta kolejką podmiejską. Powiedziałam mamie, żeby podlewała moje pomidory. A ja – do Warszawy!

fot. pixabay.com/CC0

Warszawa to moja miłość, a nawet dwie miłości. Tu jest serce Polski: Zamek Królewski, katedra św. Jana, kościoły Kapucynów, Wizytek, Sakramentek. Tutaj pracował Sejm Czteroletni i powstała Konstytucja 3 Maja. I tu pulsuje tętno współczesnego życia. Z nielicznych starych, pięknych domów można odczytać nasze dzieje. W Alejach Ujazdowskich spotkałam Marszałka, na Hożej mieszkałam w dzieciństwie, Sandomierską biegałam na tajne komplety, myśląc, że chłopak po drugiej stronie ulicy mnie szpieguje (na kompletach okazało się, że on myślał o mnie to samo). Pod pomnikiem Kopernika było miejsce zbiórki.

Pamiątki toczonych tu walk wyciskają łzy z oczu i powodują skurcz serca: w Prudentialu czekałam na meldunki, w kinie Palladium był nocleg, w sklepiku na Widok 9 znalazłam pamiętnik i zebrałam wpisy koleżanek i kolegów oraz dowódcy płk. Radwana, na rogu Szpitalnej i Chmielnej, w przedwojennej szkole tańca braci Sobiszewskich, był powstańczy szpitalik.

Kochaliśmy Warszawę kiedyś i kochamy teraz. Znów odradza się jej piękno. Wciąż nas Warszawa zadziwia. Ma osobowość. Rosną nowe domy, powstają nowe dzielnice. Była i jest naszą chlubą i miłością, naszym małym Paryżem. Zachwycał jej szyk, jej elegancja – ale również lekkomyślność i niefrasobliwość, znany z opowieści rodziców gwar kabaretowych nocy. Wyjeżdżając na urlopy i wakacje, tęskniliśmy za tobą, stolico, i z przyjemnością wracaliśmy w twoje ramiona. Sławił cię niejeden poeta, śpiewał o tobie artysta.

Kiedy nie byłaś jeszcze stolicą, pisali, żeś płocha, często się śmiejesz, a rzadko szlochasz, a jeśli kochasz – sercem kochasz, taki masz bowiem czar. Po powstaniu Chrystus z krzyżem z kościoła Świętego Krzyża leżał potrzaskany, z jedną ręką wzniesioną ku niebu, płacząc nad zgliszczami miasta – dając jednak nadzieję tą podniesioną ręką, że miasto się odrodzi jak feniks z popiołów, co przecież już nieraz się zdarzało. I ta nadzieja nie okazała się płonna.

Kochamy cię nie tylko my warszawiacy, ale i Polacy w całym kraju. Również ci na obczyźnie wspominają cię z łezką w oku. Spacerując po Łazienkach – piękny to prezent ostatniego króla – pamiętajmy, że przed nami kochali to miasto inni, nadając mu kształt doskonały. I nie tylko Polacy, czego przykłady mamy na każdym kroku. Byli wśród nas Tylman z Gameren, Canaletto, Fukier, Blikle i najzupełniej nietypowy wielbiciel Warszawy – Sokrates Starynkiewicz. Przybył sprawować władzę w buntowniczym kraju, a założył nam wodociągi i fontanny, usprawnił komunikację, wygładził bruki, zadbał o oświetlenie ulic, poprawił stan szpitali.

I ja też pokochałam cię, Warszawo. Niech ten artykuł będzie tego dowodem. Gdyby zaszła taka potrzeba, bez wahania – tak jak kiedyś byłam gotowa w czasie powstania – oddałabym życie za tę lekkomyślną przedwojenną Warszawkę i tę drugą, waleczną, niezwyciężoną. Te dwie miłości moje.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 września

Poniedziałek, XXV Tydzień zwykły
+ Święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty
«Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary»
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 4,1-7.11-13; Ps 19,2-5; Mt 9,9-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter