14 listopada
środa
Rogera, Serafina, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Flaga z Polski

Ocena: 0
1768

W organizacjach polonijnych są nasi najlepsi ambasadorowie. Tylko trzeba w nich choć trochę zainwestować. 

fot. Lukas Plewnia on Foter.com / CC BY-SA

Wychowała się w Sztokholmie, studiowała w Londynie i w Berlinie, staże zawodowe odbyła w Lozannie, a mieszka z mężem w Monachium. Ślub brała w Warszawie, a prócz międzynarodowego tłumu przyjaciół była też grupa młodych polonusów z kilku krajów świata. I to oni, razem z panną młodą, zachwycili gości tańcami, do których porwali wszystkich weselników: tańce były polskie i staropolskie, śląskie i wielkopolskie, góralskie i kaszubskie – wesołe, z przytupem, na całego. Bo też i tancerze nie byle jacy: od małego spotykali się co dwa-trzy lata w Rzeszowie na Festiwalu Polonijnych Zespołów Folklorystycznych, od dawna nazywanym „światowym”. Byli dziećmi, potem młodzieżą, której się chciało chcieć – bo żeby tak w dalekim kraju chodzić do polskiej szkoły, a potem jeszcze do zespołu pieśni i tańca, to się naprawdę musi chcieć. To dlatego piszemy w naszym tygodniku, że to są najlepsi ambasadorowie Polski w świecie. Tylko trzeba choć trochę w nich inwestować!

Wpadłam teraz na tę moją młodą znajomą i przekonana, że w roku stulecia odzyskania niepodległości przyjechała – no bo jakże, taka okazja! – na jakaś specjalną edycję rzeszowskiego festiwalu, pytam, kiedy będzie można ich zobaczyć na ekranie. Wcale! Przyjechała do babci! To nie jest rok na kolejną edycję, niedługo będzie pięćdziesiąty festiwal, ale to nie w tym roku.

Nie ukrywam, że zdziwiło mnie podejście organizatorów: okazja taka jak stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości mogłaby przecież spowodować dodatkowy wzrost zainteresowania i chęci, żeby razem uczcić tę niebywałą jednak rocznicę.

Nie zdążyłam pogrążyć się w niewesołych rozmyślaniach, kiedy zaskoczyła mnie następna wiadomość o polonijnym – niedoszłym – wydarzeniu: że w tym roku nie ma polonijnej olimpiady sportowej. Powiedziała mi o tym niezwykle aktywna i pomysłowa młoda Polka ze Wschodu, z nadzieją, że może ja jej to wyjaśnię. Niestety, w żaden sposób nie potrafię. No bo jak to – mówiła młoda Polska – skoro mamy stulecie, to tym bardziej powinniśmy mieć polonijną olimpiadę, żeby się spotkać, przypomnieć się sobie nawzajem, Polsce i Polakom w kraju, uczcić stulecie i nabrać wiatru w żagle. Bo taka rocznica to przecież niebywałe wydarzenie, drugi raz w życiu się nie zdarzy.

Dobrze, że akurat miałam świeżo wybitą na stulecie odzyskania niepodległości pięciozłotówkę – robią niezłe wrażenie! – i mogłam jej wręczyć. Od razu miała pomysł, żeby wymienić w NBP parę złotych tak, aby każde dziecko z jej polonijnej „szkoły niedzielnej” dostało taką monetę. Ale czy pomysł ma szanse realizacji?

I jeszcze jeden jej pomysł: dla każdej organizacji polonijnej polska flaga – porządna, we właściwych proporcjach i we właściwych barwach, właśnie taka na stulecie. – Przecież nie są nas jakieś tysiące – mówiła – każdy polski konsul ma listę. To nie może nam w roku stulecia nasza Polska takiej flagi przysłać?

Tam są nasi najlepsi ambasadorowie. Tylko trzeba w nich choć trochę zainwestować. Jedną biało-czerwoną flagę.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -