5 marca
piątek
Adriana, Fryderyka, Teofila
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

I kto tu jest nietolerancyjny?

Ocena: 0
3096

– Szacunek należy się tylko i wyłącznie osobom, a nie poglądom, obyczajom i postawom – mówi w rozmowie z "Idziemy" filozof prof. Zbigniew Stawrowski

Z prof. Zbigniewem Stawrowskim, filozofem polityki, rozmawia Monika Odrobińska

 

Gdybyśmy mieli zdefiniować słowo „tolerancja”, jak by taka definicja brzmiała?

Potocznie tolerancja wydaje się postawą pozytywną, nietolerancja – negatywną. Słowem zbliżonym do pojęcia „tolerancja” jest „poszanowanie” – poglądów, zwyczajów, religii. Jeszcze mocniejszym słowem jest akceptacja. Czujemy, że tolerancja to nie to samo, co akceptacja czy afirmacja, często jednak nabiera tego znaczenia. A przecież akceptujemy rzeczy dobre, a tolerujemy to, co jest złe, co nam nie pasuje, jest niewygodne, przeszkadza.

Etymologicznie słowo „tolerancja” – od łacińskiego czasownika tolerare – oznacza cierpliwość, „tolerować” to „znosić coś, ścierpieć coś”. Ksiądz Piotr Skarga dodawał: znosić coś do czasu. I ten czas jest tu ważny. Bo tolerancja nie jest bezwzględną akceptacją – godzimy się na coś nieprzyjemnego lub złego przez pewien czas i ze względu na coś. I to „ze względu na coś” jest elementem dobra w pojęciu „tolerancji”.

Postawa tolerancji spokrewniona jest z cnotą roztropności – a ta jest mądrością praktyczną, na podstawie której potrafimy odróżnić rzeczy ważne od mniej ważnych. Tak więc definicja dobrze rozumianej tolerancji brzmiałaby następująco: znoszenie zła, które jest znośne, do czasu i w imię większego dobra.

 

Co jest przeciwieństwem tolerancji?

Przeciwieństwem tolerancji jest nietolerancja. Jeśli tolerancja to cierpliwość, to brak tolerancji oznacza niecierpliwość. Nietolerancja – tak jak tolerancja – ma odniesienie do zła, ale nie jest wobec niego cierpliwa, zakłada natychmiastową reakcję. Jeśli ktoś czyni nieznośne zło w moim otoczeniu, muszę zareagować od razu i adekwatnie. W tym sensie należy być czasem nietolerancyjnym. Nietolerancja może być dobra, o ile opiera się na roztropności, na właściwym rozeznaniu konkretnej sytuacji.

Nie da się więc jednoznacznie powiedzieć, że tolerancja jest dobra, a nietolerancja zła. Obie odnoszą się zawsze do większego lub mniejszego zła – należy to rozpoznać w kontekście większego dobra. O roztropną tolerancję najlepiej pomodlić się słowami przypisywanymi Markowi Aureliuszowi: „Panie, daj mi cierpliwość, abym umiał znieść to, czego zmienić nie mogę; daj mi odwagę, abym umiał konsekwentnie i wytrwale dążyć do zmiany tego, co zmienić mogę; i daj mi mądrość, abym umiał odróżnić jedno od drugiego”.

Szacunek należy się tylko i wyłącznie osobom, 
a nie poglądom, obyczajom i postawom

A skoro jesteśmy przy słowie „rozróżniać”. Często jako antonim słowa „tolerancja” podaje się słowo „dyskryminacja”, które potocznie kojarzy się z nierównym traktowaniem. A przecież oznacza ono „rozdzielanie”, czyli umiejętność rozróżniania – jakże cenną. Najważniejszy problem związany ze współczesnym rozumieniem tolerancji polega na braku – podkreślam: braku – dyskryminacji. Nie wprowadza się żadnych rozróżnień – wszystko jest na równi dobre i złe. To absurd, który mogą głosić tylko ludzie widzący świat jednowymiarowo: jednowymiarowo etycznie, estetycznie, ideowo.

 

Tolerancję tłumaczy się często jako poszanowanie cudzych postaw czy poglądów. Co więc z tym szacunkiem?

Szacunek należy się tylko i wyłącznie osobom, a nie poglądom, obyczajom i postawom. Mimo to w wielu debatach słyszymy: „Proszę szanować moje poglądy”. A niby dlaczego? Jeśli ktoś głosi, że 2+2=5, to mam prawo mu powiedzieć: Myli się pan, 2+2=4. Właśnie szacunek do niego wymaga, bym go poprawił, bym powiedział mu, jak jest naprawdę.

 

Za jednego z najwcześniejszych głosicieli tolerancji uznaje się Pawła Włodkowica, który na soborze w Konstancji (XV w.) upominał się o prawa narodów, a Polska postrzegana była jako „schronienie dla heretyków”. A jakim krajem – w kontekście tolerancji – Polska jest dziś?

Wówczas termin „tolerancja” odnosił się przede wszystkim do kwestii religijnych. I ten kontekst pozostaje kluczowy do dziś. Religia określa całą naszą osobowość: wyobrażenia, wartości, przekonania i poglądy. Zasady tolerancji wypracowano w XVI w. jako polityczną instytucję pokoju społecznego. Opierają się one na prawach natury, znanych jeszcze sprzed chrześcijaństwa, ale i chrześcijaństwu bliskich. Otóż każdy człowiek z natury ma prawo do życia i do własności. Władza polityczna ma inne zadania niż kościelna. Państwo dysponuje środkami przymusu, ale może je stosować wyłącznie do ochrony elementarnych praw człowieka. Ma pilnować bezpieczeństwa ludzi. Państwo wyznacza granice, dzięki którym możemy współistnieć mimo różnic.

 

Polscy patrioci są nazywani faszystami. Czy mają to tolerować?

Jest to wulgarna agresja ideologiczna. To żargon oskarżycielski, wprowadzony jeszcze przez Stalina, który określał tym terminem wszystkich przeciwników komunizmu. Używanie tego pojęcia pokazuje tradycję ideową tych, którzy je stosują. Chcą pokazać patriotyzm jako wściekły nacjonalizm, szowinizm, czyli nienawiść do obcych, oczyszczając go z jego głównej cechy – miłości do ojczyzny. Jeśli kocham swoją ojczyznę, to rozumiem, że mieszkańcy innych krajów też kochają swoje ojczyzny, i mi to nie przeszkadza. Jeśli ktoś zarzuca patriotom, że nienawidzą, sam zdaje się tą nienawiścią przepełniony, a szukanie wrogów jest zapewne jego sposobem na życie.

 

W Polsce i wielu krajach można swobodnie obrażać katolików (a nawet ich zabijać), ale dla żądających szczególnych praw homoseksualistów trzeba mieć tolerancję. Czy tolerancja dla wybranych wciąż jest tolerancją?

W państwie prawa wszyscy powinni być traktowani równo. Homoseksualista nie może domagać się specjalnych przywilejów ze względu na swoje skłonności. Instytucje państwowe muszą tu dbać o zachowanie tej wspólnej sprawiedliwej przestrzeni, o której już wspominałem.

 

A co, gdy pracodawca chce zwolnić złego pracownika, ale nagle okazuje się, że to homoseksualista, osoba otyła, kobieta, Żyd czy Murzyn – i pracodawca zostaje oskarżony o dyskryminację?

Są możliwości weryfikacji kompetencji pracowników. Jeśli widać, że ewidentnie nie wywiązują się oni z obowiązków, nie mają znaczenia ich upodobania seksualne, wygląd, płeć, wyznanie czy kolor skóry. O ile jednak we wszystkich tych przypadkach ich cechy wyróżniające rzucają się w oczy, o tyle w przypadku homoseksualisty musi on wyjawić swoje skłonności, by były one znane. Istnieje sfera intymna i sfera publiczna. Seksualność należy do sfery intymnej, podobnie jak czynności fizjologiczne. Nikt nie wypróżnia się publicznie i tak samo swojej orientacji nie należy wynosić poza sferę intymną – do sfery publicznej. Problemem jest nie tyle homoseksualizm, ile ekshibicjonizm takich osób. I tu – w kontekście tolerancji – znów kłania się roztropność.

 

A jak się ma tolerancja do gorącej wciąż kwestii uchodźców?

Tutaj najważniejsze jest rozumienie, na czym polega gościnność. My jesteśmy gospodarzami, oni – gośćmi. Oczywiście, należy przyjąć tych, którzy nie mają dachu nad głową i szukają u nas gościny. Ale zakłada to, że są oni naprawdę gośćmi: przyszli specjalnie do nas, uznając fakt, że to my jesteśmy gospodarzami, a więc godzą się respektować zasady naszego domu i nie będą zakłócać spokoju innym domownikom. My, gospodarze, możemy tolerować odmienność naszych gości w imię gościnności, ale jednocześnie wyznaczamy im granice naszej tolerancji. Jeśli zaczynają je przekraczać i stają się agresywni, mamy prawo ich wyrzucić. Dzisiaj nasi prawdziwi goście pukają ze Wschodu, to tamtejsi Polacy, a nas zmusza się do przyjęcia tych, który wcale do nas nie spieszą, bo wolą zasiłki w Niemczech.

 

W szkole agresja przybiera zatrważające rozmiary. Coraz częściej tuszuje się ją orzeczeniami o zaburzeniach, a reszcie każe w milczeniu tolerować zachowania dzieci „chorych”. Komu taka tolerancja służy?

Nikomu. Zwłaszcza dzieciom należy stawiać jasne granice i je egzekwować. Ciągle się mówi o absolutnej niedopuszczalności klapsów. To nonsens. Jeśli w piaskownicy mój syn tłucze dziewczynkę łopatką po głowie, powinien dostać klapsa jako wyraźny sygnał, że pewnych rzeczy absolutnie robić nie wolno. To instrument socjalizacji. Dziecko uczy się przy okazji, że gdy jako dorosły zacznie używać przemocy i krzywdzić innych, odczuje na sobie przemoc ze strony organów państwa. Takich narzędzi są dziś pozbawiani i rodzice, i nauczyciele. Państwo natomiast środki przymusu już ma. I kiedyś je wobec tego małego dziś obywatela zastosuje.

 

Czy tolerancja grozi moralnym relatywizmem?

Źle pojęta tolerancja opiera się na przekonaniu, że wszystko należy tolerować. Właściwie pojęta potrafi rozróżniać, co można tolerować, a czego nie.

 

Bezgraniczna tolerancja doprowadzi do tego, że ci prawdziwie nietolerancyjni zmiotą tolerancyjnych z powierzchni ziemi. Jak się bronić?

Wyznaczać granice. Nie zawsze muszę być tolerancyjny – wobec jawnej agresji nawet nigdy. Tolerancja to roztropna cierpliwość. Sama cierpliwość – bez tej roztropności – może być tylko głupią cierpliwością. Jeśli ktoś mnie bije, mogę nadstawić drugi policzek. Ale jeśli ktoś ruszy moje dziecko, wyciągam karabin maszynowy i strzelam. Tu zasada drugiego policzka nie obowiązuje, bo to nie mój policzek.

 

Czy jako wniosek z tej rozmowy można zaryzykować tezę: nie bójmy się nazwania nas nietolerancyjnymi, jeśli posługujemy się rozumem?

Żyjemy w czasach pomieszania pojęć, niczym w ciemnej jaskini, gdzie niczego wyraźnie nie widać. Rozum, roztropność wnoszą w ten świat nieco światła i pozwalają nazywać rzeczy po imieniu. Odróżniać to, co należy tolerować, a czego nie, co zasługuje na szacunek, a co na naszą akceptację.


Zbigniew Stawrowski – filozof polityki, profesor w Instytucie Politologii UKSW. Współzałożyciel i dyrektor Instytutu Myśli Józefa Tischnera w Krakowie.

rozmawiała Monika Odrobińska
fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Idziemy nr 46 (529), 15 listopada 2015 r.

 

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 5 marca

Piątek, II Tydzień Wielkiego Postu
+ Dzień Powszedni
Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mt 21,33-46
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Wielkopostne kościoły stacyjne (diec. warszawskie): par. św. Maksymiliana Marii Kolbego (ul. Rzymowskiego 35, AW)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko Nas (bieżące informacje)
+ Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego
+ Transmisje Mszy świętych w TV, internecie i radiu
+ Wyślij intencję modlitewną do sióstr karmelitanek bosych na czas epidemii
+ Informacje o odpustach



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter