18 stycznia
wtorek
Piotra, Małgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Instytut dla rodziny

Ocena: 0
507

Potrzebna jest instytucja prowadząca badania nad demografią i rodziną, proponująca konkretne rozwiązania, promująca rodzinę i rodzicielstwo. - mówi poseł Bartłomiej Wróblewski,  wiceprzewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Życia i Rodziny, w rozmowie z Agnieszką M. Domańską

fot. bartlomiejwroblewski.pl

Czeka nas katastrofa demograficzna?

Rodzina i demografia to bodajże najważniejsze sprawy dla Polski. Sytuacja rzeczywiście staje się trudna, chociaż od 2015 r. udało się osłabić negatywny trend demograficzny. Według prognoz Głównego Urzędu Statystycznego do 2050 r. liczba mieszkańców Polski spadnie o 4,5 miliona. Dzisiaj na 100 osób w wieku produkcyjnym przypada 66 w wieku nieprodukcyjnym, a w 2050 r. ta liczba wzrośnie do 104 osób. Z roku na rok będzie to powodować coraz większe problemy społeczne i gospodarcze. Dlatego jako społeczeństwo i państwo powinniśmy zrobić wszystko, żeby ten negatywny trend odwrócić, a jeśli to niemożliwe – przynajmniej osłabić w maksymalnie wysokim stopniu.

 

Czy możemy czerpać z doświadczeń innych państw europejskich, np. Węgier czy Francji?

Możemy i powinniśmy podejmować takie działania. Doświadczenia tych i innych państw pokazują, że jesteśmy w stanie przeciwdziałać trudnej sytuacji demograficznej, chociaż jest to wymagające i czasochłonne. Natomiast w Polsce przez wiele lat dominowało przekonanie, że w tej sprawie nic nie da się zrobić, a w związku z tym nie należy nawet próbować. Nie zachęca też perspektywa czasowa, w której będziemy mogli dostrzec efekty – to nie miesiące, ale lata i dziesięciolecia. Dlatego niezwykle istotne jest powołanie instytucji, która prowadziłaby organiczne, pogłębione i wieloaspektowe badania dotyczące demografii i rodziny, proponowała konkretne prorodzinne rozwiązania, promowała rodzinę, posiadanie dzieci i dobre rodzicielstwo.

 

Taką funkcję ma pełnić Polski Instytut Demografii i Rodziny?

Na razie jesteśmy dopiero po pierwszym czytaniu w sejmie. Instytut ma połączyć dwie koncepcje, które pojawiały się w opinii publicznej od wielu lat. Z jednej strony byłaby to instytucja badawcza, pracująca nad strategiami i kierunkami polityki w sferze rodziny i demografii, a także prowadząca pronatalistyczne działania edukacyjne i promocyjne – zachęcające do dzietności, wpływające na kulturę i zachowania społeczne.

Z drugiej strony, prezes Instytutu pełniłby funkcję rzecznika praw rodziny. W tym aspekcie chodziłoby przede wszystkim o obronę konstytucyjnych i ustawowych praw rodziny, praw rodziców i powiązanych z nimi praw dzieci. Ten element jest o tyle istotny, że w praktyce widzieliśmy, jak często rzecznicy praw obywatelskich nie podejmowali spraw dotyczących rodziny, nie było to priorytetem.

 

Jakie uprawnienia przysługiwać będą prezesowi Instytutu?

Projekt ustawy zakłada między innymi, że prezes Instytutu będzie mógł występować w urzędach i sądach oraz z wnioskami o podjęcie prac legislacyjnych. To daje szansę bezpośredniego proponowania zmian w przepisach – zarówno tych o randze ustawowej, jak i w rozporządzeniach czy aktach prawa miejscowego. Analogiczne kompetencje mają też inni rzecznicy. Dzięki temu można realnie pomagać, realnie wpływać na sytuację rodzin i egzekwowanie wolności i praw rodziców oraz dzieci.

 

Jakimi cechami i kwalifikacjami powinna cechować się osoba kierująca Instytutem?

Jeśli chodzi o kryteria formalne, musi posiadać przynajmniej tytuł doktora. Musi mieć też odpowiednie doświadczenie w zakresie spraw rodziny i demografii. Jednocześnie nie może należeć do żadnej partii politycznej. Funkcji prezesa nie można też łączyć z mandatem posła czy senatora. Podobnie będzie w przypadku dziewięcioosobowej rady instytutu, której członków będą powoływać sejm, senat i prezydent. Chodzi o to, by instytutem zarządzały osoby dobrze przygotowane, a jednocześnie niezależne od rządu i bieżącej polityki. Dodam, że rada ma mieć charakter spluralizowany. Mają w niej zasiadać osoby rekomendowane przez różne środowiska polityczne.

 

Niektórzy podnoszą zarzut, że instytut będzie „narzędziem kontrolowania rodziny”. Co Pan o tym sądzi?

Moim zdaniem nie ma podstaw, by takie zarzuty formułować. Ustawa wypełnia obowiązki konstytucyjne wynikające z art. 18, które mówią o ochronie i opiece państwa nad rodziną, małżeństwem, rodzicielstwem i macierzyństwem. Powołanie Polskiego Instytutu Rodziny i Demografii byłoby wypełnieniem i faktyczną realizacją tego obowiązku. W gruncie rzeczy zideologizowanej mocno lewicowej czy liberalnej części posłów nie podoba się polska konstytucja, a instytut jest tylko pretekstem, żeby o tym powiedzieć.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 stycznia

Wtorek, II Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem.
+ Czytania liturgiczne (rok C, :II):  Mk 2,23-28
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter