16 maja
poniedziałek
Andrzeja, Jedrzeja, Szymona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jak to jest z mobbingiem?

Ocena: 0
647

Wymaganie bardziej efektywnej pracy nie jest mobbingiem. Pomiędzy toksycznym a wymagającym szefem jest ogromna różnica. - mówi mec. Waldemar Gujski, specjalizujący się w prawie pracy, w rozmowie z Barbarą Stefańską

fot. xhz

Trafiają do Pana sprawy związane z mobbingiem. Jakie są największe trudności z nimi związane?

Pod to pojęcie podkładane są bardzo różne treści. Ludzie często uważają, że mobbingiem jest to, co nim nie jest.

 

Jak więc odróżnić, co jest prawdziwym mobbingiem?

Z mobbingiem mamy do czynienia wtedy, gdy toksyczny szef, sadysta, znęca się nad podległym mu pracownikiem dla samego znęcania się, świadomie utrudnia mu życie, nęka, poniża, zastrasza, ośmiesza, izoluje, eliminuje z zespołu. Natomiast nie jest mobbingiem, kiedy wymagający szef żąda bardziej efektywnej pracy, lepszego wykorzystania czasu pracy. Pomiędzy toksycznym a wymagającym szefem jest ogromna różnica. I to jest mobbing pionowy. Istnieje też poziomy – np. toksyczny współpracownik znęca się nad swoim kolegą z pracy i także utrudnia mu życie, nęka, poniża, ośmiesza, izoluje.

Ten proceder musi mieć charakter trwały i uporczywy. To nie może być działanie jednorazowe ani kilkakrotne na przestrzeni kilku lat. Dlatego nie jest mobbingiem sytuacja, gdy zwalnia się pracownika, nawet w nieprzyjaznej atmosferze, a w czasie rozmowy jednorazowo padną nieeleganckie określenia. Osobiście nie akceptuję tego, gdy piętnaście lat stażu pracy kwituje się pięciominutowym spotkaniem, ale to nie powód do oskarżenia o mobbing.

 

W jaki sposób pracownik może udowodnić, że był poddany mobbingowi?

Sytuacja pracownika w polskim systemie prawa pracy, jeśli chodzi o tę sprawę, mówiąc eufemistycznie, nie jest zbyt mocna, dlatego że musi on wszystko od A do Z udowodnić: fakt mobbingu, doznane szkody, rozstrój zdrowia i ich związek z bezprawnym działaniem szefa lub współpracownika. Nie jest łatwo. Świadkiem takich zdarzeń są inni pracownicy. A oni czasami nagle „przestają pamiętać”, bo po prostu chcą nadal pracować.

W polskich realiach zdarza się, że pracodawca nieformalnie chroni mobbera. Dlaczego? Bo on „dowozi” wynik, a więc korporacja ma z niego korzyść. Jeśli przynosi nam zyski, to trudno, niech mobbuje. Spuszczamy na to zasłonę milczenia. A taki toksyczny szef szuka ofiary – jedna odejdzie z pracy, przychodzi kolejna i cykl się częstokroć powtarza.

Pracodawcy wdrażają nieraz procedury antymobbingowe, które – jeśli są traktowane poważnie – mogą skutecznie przeciwdziałać temu zjawisku. Ale zdarza się, że stanowią pewnego rodzaju parawan. Służą temu, by pracodawca powiedział: „Zrobiłem, co potrzeba” i temu, by „nikt nikomu nie zrobił krzywdy”, niestety również stosującemu mobbing.

 

Statystyki pokazują, że rocznie jest zaledwie kilkaset spraw o mobbing w sądach, a niewielki procent jest uwzględniany.

To jest tzw. ciemna liczba. Ludzie zbyt często nie idą z takimi sprawami do sądu, nawet jeśli już nie pracują w danym miejscu. Kiedy prawnik wyjaśnia im, jaki stopień trudności wiąże się z udowodnieniem mobbingu, to dają sobie spokój. Potrzebni są przecież świadkowie i inne dowody – np. e-maile, SMS-y.

A czasami mobber jest na tyle „mądry”, że nie zostawia śladów. Spotyka się w cztery oczy. I co z tego, że kobieta wybiega z gabinetu prezesa zapłakana, jak ona nie powie wszystkim dookoła, co się stało. I potem nie ma dowodu. A inni pracownicy – jak powiedziałem – często „nie chcą pamiętać”.

Aby udowodnić w sądzie np. rozstrój zdrowia, powoływani są biegli: lekarze, lekarze psychiatrzy, psycholodzy. Mobbingowany musi wykazać ból moralny, krzywdę i wysokość szkody. Wielu sobie to daruje, mimo że konsekwencje prawdziwego mobbingu są przerażające.

 

Jakie to konsekwencje?

Dotykają całego otoczenia takiej osoby, najpierw rodziny. Jeśli dziecko pyta, dlaczego tata po przyjściu z pracy zamyka się w swoim gabinecie, spuszcza zasłony, siedzi po ciemku i płacze, to widać, jak skutki mobbingu wpływają na bliskich. Czasem na tym tle dochodzi do rozwodów, a często osoba poddana mobbingowi trafia do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.

 

Jak pracownik może się chronić, gdy zaczyna doświadczać mobbingu?

Na pewno trzeba dokumentować takie sprawy, np. skwitować spotkanie e-mailem. Wtedy będzie dowód na to, jak się szef lub współpracownik zachował. Na przykład piszemy do szefa: „w dniu tym i tym, jak wiesz, doszło do takiej sytuacji…, to mówiłeś…, tak krzyczałeś…”. Jeśli ma to miejsce wielokrotnie, taki mail do szefa, oceniający jego samego lub oceniający współpracownika, może być skuteczny. Bo mobber zrozumie, że będą istniały dowody przeciwko niemu i mogą być wykorzystane w sądzie.

Można powiedzieć, że to słowo przeciwko słowu. Ale jeśli dodatkowo będą świadczyć w sądzie np. osoby, które odeszły już z pracy, to takie zeznania w połączeniu z e-mailami, SMS-ami są dowodem. Absolutnie nie można przeżywać sytuacji mobbingu w samotności, tak że nikt nie wie, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 maja

Poniedziałek, V Tydzień Wielkanocny
Święto św. Andrzeja Boboli, prezbitera i męczennika
...aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 17,20-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter