21 października
środa
Urszuli, Hilarego, Jakuba
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Klęska Imperium zła

Ocena: 5
708

 

Kryptolodzy z Janem Kowalewskim na czele rozszyfrowali tysiące rosyjskich depesz, znaliśmy plany przeciwnika.

Prof. Grzegorz Nowik w swej monografii pokazał wielkie znaczenie wywiadu radiowego, ale równie ważny był wywiad tradycyjny, który wówczas Polska miała na najwyższym poziomie. W ramach konspiracyjnej Komendy Naczelnej nr 3 Polskiej Organizacji Wojskowej na zapleczu bolszewickim setki osób zbierały informacje, śledziły ruchy wojsk, przekazywały tę wiedzę do centrali w Warszawie, a nasz sztab, na czele z gen. Tadeuszem Rozwadowskim, świetnie je wykorzystał dla przygotowania zwycięskiej strategii. Peowiacy byli bohaterami najwyższej próby, skutecznymi w swoim działaniu na rzecz Polski, wiedzieli, że mogą za to zapłacić najwyższą cenę, i niestety, większość z nich została rozstrzelana przez bolszewików. To oni zapisali najbardziej heroiczną kartę tej wojny. Przed warszawską Zachętą stoi piękny pomnik Peowiaków autorstwa Edmunda Wittiga, warto o nim pamiętać.

 

Wydawało się, że Rosjanie mają w swych rękach wszystkie karty, by tę batalię wygrać, a tak się nie stało.

Latem 1920 r. Lenin doznał tego, co po latach Stalin nazwał w swoim najbardziej cynicznym tekście, napisanym po wymordowaniu 1,5 mln chłopów (tzw. kułaków), „zawrotem głowy od sukcesów”. To Lenin podejmował najważniejsze decyzje i to on przedwcześnie uznał, że Polska już została rozbita i pokonana przez front zachodni dowodzony przez Tuchaczewskiego, i że nadszedł czas na tworzenie niemieckiej Armii Czerwonej, bo lada moment bolszewicy będą w Berlinie. W telegramie z 23 lipca pytał Stalina, który był komisarzem politycznym szturmującego Lwów Frontu Południowo-Zachodniego, czy po zdobyciu Lwowa zrobią rewolucję w Czechosłowacji, na Węgrzech, Austrii i dojdą do Włoch. Stalin w odpowiedzi potwierdził, że jeszcze tego lata będą w Rzymie. „Zawrót głowy od sukcesów” sprawił, że z centrum dowodzenia wychodziły sprzeczne rozkazy, kto komu – Tuchaczewski Stalinowi czy odwrotnie – ma pomóc, a chaos decyzyjny wynikający z postawienia przed Armią Czerwoną nadmiaru zadań rzeczywiście nam pomógł. Kto wie, jak potoczyłaby się bitwa, gdyby wojska sowieckie atakujące Lwów przyszły pod Warszawę.

 

Kiedy Tuchaczewski zbliżał się do Warszawy, Czesi doprowadzili do zmiany południowej granicy Polski.

Rok wcześniej, w styczniu 1919 r., łamiąc postanowienia z listopada 1918 r., Czesi zbrojnie najechali i zajęli polskie Zaolzie; zginęło wówczas kilkudziesięciu Polaków. Wykorzystując dramatyczną sytuację Rzeczypospolitej, latem 1920 r., za zgodą mocarstw, doprowadzili do usankcjonowania tej sytuacji, a równocześnie wprowadzili na granicy z Polską tzw. kordon sanitarny, w ten sposób blokując możliwość jakiejkolwiek pomocy dla Polski od tej strony. Prezydent Masaryk, zagorzały rusofil, uznał wchłonięcie Polski przez Rosję za nieuchronne i naiwnie wierzył, że Armia Czerwona nie pójdzie dalej, że zostawi Pragę w spokoju. Pomogli nam Węgrzy, wysyłając do Polski, okrężną drogą przez Rumunię, miliony sztuk amunicji.

Zaolzie odbiliśmy w 1938 r. Choć przy zajmowaniu wtedy Zaolzia obyło się bez ofiar w ludziach, sama decyzja ministra Becka, by wykorzystać śmiertelne zagrożenie Czechosłowacji przez Niemcy była błędem – podobnym do tego, jaki popełnili Czesi wobec Polski w roku 1919-1920. Później to wydarzenie propaganda antypolska próbowała zestawiać z agresją ZSRS na Polskę we wrześniu 1939 r. To wyjątkowa nieuczciwość intelektualna, choćby ze względu na pamięć o setkach tysiącach śmiertelnych ofiar sowieckiej agresji i fakt, że nie było żadnych po przyłączeniu Zaolzia do Polski...

Kiedy w 2009 r. na Westerplatte doszło do prawdopodobnie najtrudniejszej dyplomatycznej konfrontacji z propagandą Putina, który jako premier Rosji wygłosił haniebny tekst, usprawiedliwiając Pakt Ribbentrop-Mołotow jako konieczną współpracę dwóch państw pokrzywdzonych w I wojnie światowej, prezydent Lech Kaczyński nie tylko powiedział prawdę, czym ten pakt był, ale przypomniał błędną decyzję Becka o wkroczeniu na Zaolzie i przeprosił za nią. Czesi za swoją krwawą agresję z 1919 r. nigdy nas nie przeprosili.

 

Według historyków bitwa warszawska była jedną z najważniejszych bitew w dziejach świata.

Dla wielu był to cud Bożej Opatrzności, dla innych – cud ogromnego, zbiorowego wysiłku, którego dokonaliśmy sami, aby uratować nie tylko siebie, ale i Europę. To doświadczenie sprawiło, że przeżywaliśmy niepodległość Polski jako własną, szczególnie cenną zdobycz. Wspomnienie tego, że potrafimy sami się obronić, dawało nam siłę na dalszy, tragiczny czas. W 1939 r. Polska stawiła czoła dwóm połączonym przeciw niej najsilniejszym w dziejach totalitaryzmom. Choć nie mieliśmy szansy w bezpośrednim starciu, to Polska nie dała się złamać. Pamięć zwycięstwa 1920 r. i niepodległości, którą mu zawdzięczaliśmy, niosła dalej tych, którzy walczyli ze zniewoleniem: na ulicach Poznania w 1956 r., tych, którzy upominali się o „Dziady” w 1968 r., którzy wyszli na ulice Wybrzeża w 1970 r., których na duchu podnosił rówieśnik i dziedzic roku 1920, Jan Paweł II. Z zasiewu jego słów, z wdzięcznością wspominających później zasługę roku 1920, powstał ruch „Solidarności”, który w 1980 r. zadał ostateczny cios imperium zła. W końcu runęło…

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 października

Środa, XXIX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
«Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 3,2-12; Ps (Iz 12,2.3 i 4bcd-6); Łk 12,39-48
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter