15 grudnia
sobota
Niny, Celiny, Waleriana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Królowie mają się dobrze

Ocena: 4.6
1917

Kiedy z okazji święta Trzech Króli dzieci w orszaku noszą z dumą papierowe korony, warto się zastanowić, skąd w świecie taka trwałość monarchii.

fot. CC BY-SA 2.0, Link

Egipski król Faruk powiedział w 1948 r.: „przez cały świat przechodzą rewolucje. Wkrótce pozostanie tylko pięciu królów: król Anglii, król pik, król kier, król karo i król trefl”. Faruk został obalony w 1952 r. i w Egipcie nastała republika, ale ostała się nie tylko brytyjska korona. Monarchie istnieją w wielu krajach – i mają się doskonale. Wciąż na tronie zasiadają, oprócz królowej Elżbiety, królowie Szwecji, Danii, Norwegii, Belgii, Holandii i Hiszpanii, a także Bahrajnu, Bhutanu, wielki książę Luksemburga oraz książęta Liechtensteinu i Monako (Andora, która jest księstwem, ma dwóch współksięciów z zagranicy), a poza Europą cesarz Japonii oraz królowie czy inni władcy państw azjatyckich i afrykańskich. Królowa brytyjska zaś jest też monarchinią Kanady, Australii, Nowej Zelandii i wielu innych krajów, w tym tak niewielkich jak Barbados czy Tuvalu.

 

Boże, chroń królową

„The Telegraph” opublikował jakiś czas temu „25 powodów, dla których kochamy królową”. Przyjrzyjmy się niektórym z nich. Numer jeden: jest dostatecznie wysportowana, by móc uczestniczyć w krótkim filmie z Jamesem Bondem, pokazywanym podczas londyńskiej olimpiady. I numer dwa: w czasach, gdy opowiadamy o wszystkim, ona mówi niewiele i tak naprawdę nie wiadomo, co naprawdę myśli, w dowolnej sprawie. I jeszcze inne powody: ma ponad 90 lat, a jeździ konno. Poza tym w ogóle jest bardzo aktywna, jak na swój wiek!

To oczywiście żarty, ale nie do końca. Ponad trzy czwarte Brytyjczyków wręcz uwielbia swoją monarchinię i chce, by monarchia trwała. BBC cytowała dziewiętnastowiecznego brytyjskiego politologa i dziennikarza Waltera Bagehota, który dowodził, że idei monarchistycznej nie da się wyjaśnić logicznie, jak republiki, bo ma podłoże mistyczne czy nawet religijne. I to twierdzenie Bagehota jest podobno aktualne do dziś. Gdy w 1952 r. Elżbieta II miała być koronowana, pomimo powojennej biedy zadecydowano, że ceremonia ma się odbyć z wielkim przepychem: z piórami i futrami, ze złotem i drogimi kamieniami, przy dźwiękach hymnów i trąbek. Dwaj socjologowie Michael Young i Ed Shills, którzy przyglądali się uroczystościom i powszechnej radości tłumu, pisali później o „kontakcie społeczeństwa z czymś świętym” i „wielkim akcie zjednoczenia narodowego”.

Sarah Gristwood, brytyjska pisarka i publicystka specjalizująca się w sprawach dworu królewskiego, pisała w „History Extra”, że rodzina królewska „reprezentuje, na dobre i na złe, miłość narodu do przeszłości”. Ale nie tylko. Jej zdaniem, siła monarchii brytyjskiej polega też na zdolności do zmian. Królowa zadecydowała np., że będzie płacić podatki i ograniczyła niektóre swoje wydatki.
Demokratyczna monarchia

Dużo bardziej demokratyczna niż brytyjska jest monarchia duńska; podczas gdy londyński pałac Buckingham otoczony jest potężnym, metalowym parkanem, pod kopenhaski Amalienborg każdy może podejść. Królową można zobaczyć z bliska, jak wychodzi z pałacu i wsiada do swego staroświeckiego samochodu.

W 2015 r. Małgorzata II świętowała 75. urodziny. Przeprowadzone wówczas badanie wykazało, że zaledwie 18 proc. Duńczyków chciałoby jej abdykacji i ustanowienia republiki. I aż 73 proc. uważa, że jej syn, książę Fryderyk, dobrze nadaje się do roli przyszłego króla.

– W Danii monarchia jest bardzo popularna jako symbol historii i tradycji naszego kraju – mówił „Idziemy” duński dziennikarz Uffe Gardel. – Jesteśmy dumni, że dzieje współczesnej rodziny królewskiej mogą być wywiedzione – nawet jeśli po kądzieli – od pierwszego znanego króla Danii, Haralda Sinozębego (duń. Harald Blaatand), który żył ponad tysiąc lat temu.

Owszem, duńskiej rodzinie królewskiej zdarzają się drobne i większe problemy wizerunkowe. Oto np. następca tronu, książę Fryderyk, jakiś czas temu przejechał samochodem zamknięty z powodu sztormu most przez Wielki Bełt; „zwykli” Duńczycy musieli w tym czasie czekać. To wywołało spore oburzenie, ale na bardzo krótko. Z kolei niedawno mąż królowej, książę Henryk, obrażony za to, iż jego tytuł jest niski, zapowiedział, że chce być pochowany oddzielnie od Małgorzaty II. „Dania, tak przywiązana do idei równości płci, uważa najwyraźniej mężów za mniej wartych od żon” – mówił dla francuskiego „Le Figaro”. I faktycznie; żona króla to królowa, podczas gdy mąż królowej – to tylko książę. Ale niemiłe słowa Henryka zostały rychło przyćmione przez 18. urodziny królewskiego wnuka Mikołaja – zresztą książę małżonek nie cieszy się taką sympatią, jak jego żona. Wystarczy sięgnąć do duńskich gazet: wiadomości o królowej są tu bardzo ważnym tematem. Jak bowiem ktoś powiedział: gdyby nawet w Danii została ogłoszona republika, prezydentem wybrano by Margrethe Alexandrine Þorhildur Ingrid z dynastii Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg, a więc… królową Małgorzatę II.

 

Dlaczego Kanada?

Wielka Brytania czy Dania mają monarchie z wielowiekową tradycją. Ale dlaczego takie państwa jak Australia czy Kanada wciąż pozostają królestwami, a na tronie zasiada Elżbieta II, mieszkająca tysiące kilometrów od Canberry czy Ottawy? Owszem, przywiązanie do tradycji i wspólna historia mogą wiele uzasadniać, ale czy także posiadanie władcy bardziej symbolicznego niż realnego?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -