25 października
niedziela
Darii, Wilhelminy, Bonifacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Łzy i nadzieja Libanu

Ocena: 0
614

Ten wybuch przelał czarę goryczy, jeśli chodzi o trudną sytuację w Libanie.- mówi Helene Lahoud Kot z Libanu w rozmowie z Ireną Świerdzewską

fot. arch. H. i T. Kot

Helene Lahoud Kot – urodziła się w Libanie. Jest maronitką. Z zawodu jest pedagogiem i animatorem społecznym. Podczas Światowych Dni Młodzieży w Rzymie w 2000 r. poznała swojego męża Tomasza Kota; są rodzicami trojga dzieci. Mieszkają w Warszawie.

 


 

Czy Pani bliscy ucierpieli w wyniku wybuchu w porcie w Bejrucie?

Cała rodzina jest zdrowa, nikt nie został ranny, ale wszyscy byli w wielkim strachu. Mama i siostry mieszkają w linii prostej ok. 3,5 km od miejsca eksplozji. Siostry były wtedy w mieszkaniu, budynek zachwiał się, myślały że to trzęsienie ziemi. U sąsiadów wypadło okno, uszkodzone zostały drzwi. Moja mama przebywała w górach, ok. 50 km od Bejrutu, tam dobrze słychać było wybuch, jakby miał miejsce gdzieś bardzo blisko.

Spośród znajomych kilkoro zostało rannych, odnieśli rany głowy. Trzy szpitale w Bejrucie uległy zniszczeniu, w mieście nie było możliwości uzyskania pomocy medycznej, szukali więc w innych miastach, 50 km od Bejrutu. Po opatrzeniu niektórzy z nich wrócili do domu. Część znajomych straciła dach nad głową. Wybuch był tak silny, że bardzo dobrze słyszeli eksplozję ludzie mieszkający w Tyrze, znajdującym się ok. 60-80 km od Bejrutu. U koleżanki mieszkającej 10-15 km od Bejrutu szyby wyleciały z okien.

 

Trudno uwierzyć, by pożar w składzie fajerwerków mógł spowodować eksplozję o tak ogromnej sile.

Od 11 lat mieszkamy z mężem i dziećmi w Polsce. Kiedy mąż, będąc poza domem, otrzymał krótką informację, uznał, że to kolejna ze zdarzających się w Bejrucie eksplozji. Natomiast ja pięć minut po wybuchu, nieświadoma tego co się stało, kontaktując się z rodziną w zupełnie innej sprawie, dowiedziałam się, że przed chwilą nastąpiła eksplozja porównywalna do działań wojennych. Z libańskich źródeł rządowych próbujących wyjaśnić katastrofę płynie informacja, że najpierw zapalił się skład fajerwerków, który przeniósł się na magazyn saletry amonowej, stąd siła rażenia. Sytuacja, w której w centrum miasta w magazynie następuje wybuch o sile bomby, jest niespotykana. Zniszczony został najważniejszy port w kraju, okno Libanu na świat. W porcie znajdowały się też ogromne zapasy zboża w silosach. Aby móc dyskutować o przyczynach, trzeba poczekać.

Ten wybuch przelał czarę goryczy, jeśli chodzi o trudną sytuację w Libanie, wycieńczonym wieloletnią wojną domową i kolejnymi konfliktami wewnętrznymi i zewnętrznymi, a od jesieni ubiegłego roku zmagającym się z głębokim kryzysem ekonomicznym.

 

Jak radzą sobie w tej sytuacji Libańczycy?

Jeszcze przed pandemią koronawirusa bezrobocie wynosiło około 30 proc. Prawie jedna trzecia ludności żyła poniżej granicy ubóstwa. Pieniądze straciły wartość – funt libański stracił aż ok. 80 proc. wartości. Libańczycy zostali pozbawieni też dostępu do części swoich oszczędności w bankach. Dla zwykłych ludzi skala problemów jest bardzo duża, mocno zmienia życie. Dodatkowo wiele osób zbiedniało wskutek pandemii. W ogóle w Libanie bardzo wysokie były i są opłaty za dostawy wody i prądu oraz usługi telefoniczne. Wszyscy korzystają z dwóch źródeł prądu i wody: z instytucji państwowych i prywatnych. Obecnie przerwy w dostawie są dużo dłuższe niż w ostatnich latach. Teraz zdarza się, że prąd jest przez 2-4 godziny dziennie.

 

Czy Liban otrzymuje pomoc od organizacji charytatywnych?

Pomoc niosą Czerwony Krzyż, Caritas i inne organizacje charytatywne. Caritas Polska następnego dnia po eksplozji w porcie w Bejrucie ruszyła ze wsparciem. Pojawiło się wiele zbiórek internetowych, ale trzeba uważać z wpłacaniem środków, kierując je tylko do sprawdzonych organizacji.

 

Dlaczego Liban, określany Szwajcarią Bliskiego Wschodu, staje się państwem zagrożonym bankructwem?

Na pewno znaczenie ma geopolityka. Znajdujemy się między Palestyną i Syrią, następuje ścieranie się politycznych wpływów różnych graczy na Bliskim Wschodzie. Liban jest poligonem tych rozgrywek. Im bardziej człowiek próbuje zrozumieć tę sytuację, tym trudniej ją wyjaśnić.

Trzeba dodać, że w czteromilionowym Libanie dodatkowo aż 1,5 mln stanowią uchodźcy z Syrii. Razem z Palestyńczykami, którzy przybyli do Libanu w latach 40. ubiegłego wieku, uchodźcy stanowią do 30 proc. mieszkańców naszego kraju. Syryjczycy nie przemieszczali się do Europy, tylko do Libanu, by móc jak najszybciej wrócić do siebie, kiedy skończy się wojna. Okazuje się jednak, że pomoc ze strony ONZ kierowana jest do nich tylko wtedy, kiedy przebywają w Libanie, a kiedy wracają do Syrii, nie otrzymują wsparcia. Liczba obozów dla uchodźców generuje ogromne koszty. Pomoc dokonuje się więc kosztem Libańczyków. Oprócz tego obozy bywają też ogniskami rozruchów. Służby Libanu muszą sobie z tym radzić, a przecież kraj nie ma możliwości zwiększania liczebności armii.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 25 października

Niedziela, XXX Tydzień zwykły
«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem»
+ czytania liturgiczne (rok A, II): Wj 22,20-26; Ps 18, 2-4.47 i 51ab; 1 Tes 1,5c-10; Mt 22,34-40
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
Prawo miłości - komentarz tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter