30 czerwca
czwartek
Emilii, Lucyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mama w akcji

Ocena: 5
579

Macierzyństwo jest jak wino – dojrzewa i szlachetnieje z czasem, a czasu tego nie da się przyspieszyć. W tym przypadku działa on na korzyść mam.

fot. Magda Hanik

Niejedna mama w wieczornym rachunku sumienia wyrzuca sobie, że znów za dużo pokrzykiwała, za mało się uśmiechała, wydawała polecenia, zamiast rozmawiać. – W dużej mierze obowiązkiem mamy jest właśnie dopilnowanie, korygowanie, poprawianie. Bez tych wymagań z naszej strony nie może być mowy o wychowaniu. Tylko nie można zapomnieć o wsparciu, które wyraża się w obecności, oddaniu i czułości, jaką powinnyśmy w równym stopniu okazywać dzieciom każdego dnia – mówi Agnieszka Stefaniuk, szczęśliwa żona i mama siedmiorga dzieci: Ani, Franka, Benia, Mundka, Eli, Juliana i Basi oraz autorka poradnika „Jak to ogarnąć”, programu mentoringowego „Silna jak mama” i warsztatów dla mam. – Mamy wielokrotnie wpędzają się w poczucie winy bez uzasadnienia, którym jest jedynie działanie z premedytacją na niekorzyść dziecka. Także w takim przypadku należy jednak przeprosić, zadośćuczynić i iść do przodu. Jako liderka w domu mam patrzeć na moje dziecko z perspektywy człowieka, na którego dzięki mnie wyrośnie. Jeśli umiem powiedzieć „nie” kaprysom dwulatka, wychowam go na wytrwałego i mężnego dwudziestolatka. Warto też spojrzeć na siebie oczami dziecka: dla niego jestem najlepszą mamą na świecie, i tak też warto o sobie myśleć.

 


ODCINANIE KUPONÓW

Najtrudniej było przy pierwszym dziecku – baby blues, niezrozumienie ze strony imprezujących koleżanek, a także wykładowców, choć małżeństwo i macierzyństwo w życiu studiującej wówczas Agnieszki były chciane i planowane. – Przełomem okazało się pytanie mojej mamy, gdy rozczochrana, w dresie płakałam nad noworodkiem – wspomina kobieta. – „Kto jest dla ciebie najważniejszy?” – brzmiało, a ja odpowiedziałam, że dziecko. Mama pokręciła głową, więc nieśmiało zapytałam: „ja?”. Otóż najważniejszy miał być dla mnie mąż. Zaraz po różnicy charakterów problemy wychowawcze są najczęstszym powodem rozwodów. Jeśli mama bierze na siebie wszystko, wręcz utożsamia się z dzieckiem, śpi z nim, zamiast z mężem, ten ucieka w pracę czy hobby i staje się w domu wielkim nieobecnym. A tym, co dziecku jest najbardziej potrzebne do harmonijnego rozwoju, jest obserwowanie kochających się rodziców oraz ich bezwarunkowa miłość do dziecka. Mama i tata powinni stać zawsze po jednej stronie, a ich sypialnia nie może być jednocześnie sypialnią i bawialnią dzieci. To teren prywatny rodziców.

Początki rzadko bywają jak z reklamy. Mamy są zmęczone, niewyspane, zagubione i przytłoczone nowymi obowiązkami. – Ale pierwsze dwa–trzy lata to tylko ułamek całego macierzyństwa, potem już tylko odcina się kupony – śmieje się pani Agnieszka. – Największym wyzwaniem jest pierwszy rok po narodzinach dziecka. Niestety, niektóre mamy blokuje to przed kolejnym dzieckiem – bo jak mam znaleźć czas na kolejne dziecko, jeśli jestem w stu procentach zaangażowana w pierwsze? A przecież są przy nas mężowie, o pomoc możemy poprosić rodzinę, przyjaciółkę, sąsiadkę – proszenie o pomoc to objaw dojrzałości, a nie oznaka braku zaradności. Mama musi umieć delegować zadania. Poza tym powiększanie się rodziny to nie rewolucja, ale proces, w którym stopniowo nabieramy doświadczenia i wprawy. Macierzyństwo jest jak wino – dojrzewa i szlachetnieje z czasem, a czasu tego nie da się przyspieszyć. W tym przypadku działa on na korzyść mam.

Agnieszka Stefaniuk przyznaje, że o ile z pielęgnacją przy kolejnych dzieciach schematy są powtarzalne, o tyle każdy nowy członek rodziny jest inny. – Mam w domu siedem różnych osób, o przeróżnych potrzebach i oczekiwaniach, i tego trzeba się uczyć za każdym razem na nowo – przyznaje. – Jednemu smutaskowi wystarczy przytulenie, inny nie obejdzie się bez rozmowy. Jeszcze inne będą oczekiwania wobec nas jako mam dorosłych dzieci, w roli teściowych czy babć. Macierzyństwo to nieustanny rozwój.

 


KOBIETA NA STANOWISKU

W rozwoju tym nie wystarczy spontaniczność, podejście „jakoś to będzie”. Potrzeba dobrego planu na rodzinę. Planowanie to w zasadzie synonim macierzyństwa – począwszy od pojedynczych części dnia każdego małego domownika, po wizję, jakie wartości chce się mu przekazać i jak go uformować. – Spontaniczność i tak jest wpisana w życie rodzinne. Podstawą mojego funkcjonowania jest kalendarz – mówi Agnieszka Stefaniuk. – Znajdują się w nim rytuały porządkujące nasze dni i pielęgnujące nasze więzi, jak stałe pory posiłków, rozmowy po podwieczorku czy wieczorna modlitwa, ale i te pojawiające się z dnia na dzień. Stałe miejsce ma w nim także mój czas sam na sam z mężem – gdy dzieci były malutkie, była to wieczorna herbatka; dzieci szły spać bez czytania książeczki, bo wiedziały, że to czas dla rodziców.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 1 lipca

Piątek, XIII Tydzień zwykły - Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Ottona, biskupa
Słowami Boga żyjemy jak chlebem
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 9-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane komentarze



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter