17 lipca
wtorek
Anety, Bogdana, Jadwigi
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mundial: z czym do gości?

Ocena: 0
803

Dla miłośników futbolu mundial to wielkie święto. Ale Rosjanie odczuwają mistrzostwa jak trzęsienie ziemi. Przyjeżdżających zaś do ich kraju kibiców mogą spotkać niemiłe niespodzianki.

fot. PAP/EPA/FELIPE TRUEBA

Czekają na nich przede wszystkim bardzo drogie hotele – według oficjalnych danych ceny za noclegi wzrosły o połowę, ale zagraniczne media wykryły, że jest inaczej; w jednym z pensjonatów w Kaliningradzie cena za dobę za trzyosobowy pokój wzrosła z równowartości około 80 zł do rekordowych 16 tys. zł! W Moskwie, w centrum, ceny w hotelach sięgają równowartości kilku tysięcy złotych za dobę.

Ale dla Rosji mistrzostwa, podobnie jak wcześniej olimpiada, oznaczały wielki wysiłek. Specjalnie zbudowano dwanaście stadionów w jedenastu rosyjskich miastach. Jako pierwszy powstał Kazań Arena, zbudowany w 2013 r. Najdroższy i najdłużej budowany stadion Sankt Petersburg kosztował 45 miliardów rubli (ok. 2,6 mld zł); stanął wiosną 2017 r. Przygotowania rozpoczęły się już w 2000 r. Wówczas oceniano wydatki na 300 mld rubli (17 mld zł), ale w latach 2016-17 kwotę tę urealniono do 678 mld rbl (39 mld zł). Ostatecznie szacunki zagraniczne są nieco wyższe – wydano zapewne rekordową równowartość około 47 mld zł, z czego 70 proc. sfinansowało państwo, a 30 proc. inwestorzy prywatni; 30 proc. tej kwoty przeznaczono na obiekty sportowe, a 50 proc. na infrastrukturę.

Dla porównania: cały koszt Euro 2012 dla Polski wyniósł co prawda 95 mld złotych, ale na obiekty sportowe wydano zaledwie kilka procent tej kwoty, większość zaś na infrastrukturę właśnie, głównie na autostrady i drogi; tak naprawdę wiele inwestycji po prostu przyśpieszono pod hasłem przygotowań do mistrzostw Europy.

 

Wielkie plany

Rosyjskie zamierzenia były ogromne. Z realizacją bywało różnie; za granicą publikowano zdjęcie dziwacznego stadionu w Jekaterynburgu, gdzie jedna z trybun wysunięta została poza konstrukcję budowli po to, by była większa. I inne zdjęcie, żeńskiej toalety ze stadionu w Wołgogradzie, gdzie sedesy są obok siebie, bez żadnych przegródek. Podobno przegródki jednak powstały, tylko musi być w nich bardzo ciasno…

Kluczowa była rozbudowa infrastruktury miejskiej i w ogóle odnowienie – przynajmniej zewnętrzne – tych dzielnic miast, w których mogliby się znaleźć zagraniczni kibice. Planowano postawić nowe hotele i wyremontować stare, miało też przybyć barów i restauracji, których poza Moskwą i Petersburgiem nie ma aż tak wiele. Plany udało się zrealizować tylko częściowo.

W Petersburgu zapowiadano otwarcie siedmiu nowych stacji metra; udało się ukończyć dwie, a ostatecznie otworzyć tylko jedną. W Samarze nie zdołano wyremontować 358 starych domów, postanowiono je więc zasłonić dwumetrowymi płotami. W Rostowie nad Donem zastosowano inny chwyt: najbardziej zniszczone budynki zasłonięto wielkimi banerami z rysunkami roześmianych piłkarzy.

Niektórzy mieszkańcy miast, w których rozegrane będą mecze, mogą się cieszyć: wynajem pokoi i całych mieszkań podrożał błyskawicznie i wielokrotnie. Ale za to mieszkać będzie trudno, bo środki ostrożności są bardzo surowe. W Jekaterynburgu osiedla położone niedaleko stadionu zostały pozbawione gazu – z powodów bezpieczeństwa. Gazeta „Nowyj Kaliningrad” uprzedzała, że niemożliwe będzie przeprowadzanie remontów mieszkań – od 15 maja na dwa miesiące zakazano jakichkolwiek prac budowlanych na siedemdziesięciu ulicach, wyznaczonych do przejazdów futbolistów. Obowiązuje też zakaz zgromadzeń i chodzenia z bronią (nawet jeśli posiadająca broń osoba cywilna ma odpowiednie zezwolenie). Mer Kaliningradu Aleksadr Jaroszuk wezwał mieszkańców, by na czas mundialu wyjechali z miasta, bo przyjedzie 100 tys. kibiców i „zrobi się ciasno”.

„Nastojasczeje Wriemia” pisały o Rostowe nad Donem, gdzie policję wspomaga trzystu kozaków, którzy m.in. pilnują, czy gdzieś nie całują się… mężczyźni. – Dla nas wartością jest wiara prawosławna i rodzina – wyjaśniał naczelnik zarządu ds. organizacji i koordynacji działań drużyn kozackich Oleg Barannikow. Ale zapewnił, że kozacy nie zamierzają wobec gejów używać siły, bo ma do tego prawo wyłącznie policja.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI