30 maja
czwartek
Ferdynanda, Karola, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Na 11 listopada

Ocena: 0
1244

Jeszcze nie wiem, jak będę świętować, choć zapewne najpierw pójdę na Mszę podziękować Panu Bogu za Polskę i za tych, co się o Nią zawsze na przestrzeni dziejów troszczyli.

Jakby nie oni, to co byśmy dzisiaj mieli zamiast Polski? Gdzie byśmy żyli? I kim byli?

Bo kogo ta Polska obchodziła oprócz Polaków? I kogo zresztą miałaby obchodzić? Przecież nie Szwedów, Rosjan czy Niemców? Ich obchodziła ziemia, owszem, jako terytorium, jako Lebensraum, jako bliska zagranica. Ale jako Polska obchodziła tylko Polaków i tych wszystkich, całkiem licznych, którzy tutaj przez wieki znajdowali miejsce na swój dom. Więc to, że przetrwała, że jest i że jesteśmy Polakami, to naprawdę wielka sprawa. Bo kim innym mielibyśmy być?

I kiedy już będę w kościele, to jak zawsze dotknę pokrywy od chrzcielnicy, żeby poczuć pod palcami przeszłość: tę pokrywę ufundował Tadeusz Bernhard jako wotum „na podziękowanie za szczęśliwy powrót z Rosji w 1919 roku”. Nieodmiennie robi to mnie wrażenie. Podobnie jak napis w bocznym ołtarzu św. Michała: „fundowanym w roku wojny europejskiej 1915 przez Bronisława i Michalinę małżonków Pawłowiczów”. Kiedy jeszcze nikt nie mógł zdawać sobie sprawy, że kiedyś będzie to niestety I wojna światowa.

Ach, ten rok 1915: w Warszawie głód i bieda – i tyle nadziei. Niemiecki już wtedy okupant – zręcznie rozgrywając swoje interesy – zezwolił na używanie języka polskiego w szkołach i na uczelniach. Co to było za święto, chociaż jeszcze nie to największe, o którym już zaczynali marzyć: że wróci nie sam język, ale wróci Polska.

Pojadę więc na Powązki, żeby zapalić znicze na grobach tamtych marzycieli. Nasze państwo zatroszczyło się nareszcie i wymieniło zniszczone, betonowe krzyżyki na porządne, granitowe – długie rzędy jasnoszarych krzyży – na grobach żołnierzy, „co za naszą Polskę poszli w bój”. Należało im się po tych blisko stu latach.

Wstąpię na Cmentarz Żydowski, gdzie na skraju kwatery 31 jest grób Bronisława Mansperla, pseudonim Haber – działacza niepodległościowego, legionisty I Kompanii Kadrowej, dowódcy 1 kompanii III baonu 1 Pułku Piechoty Legionów, poległego w nocy z 25 na 26 października 1915 r. w bitwie z kawalerią rosyjską pod Kuklami. Pośmiertnie odznaczono go Orderem Virtuti Militari i Krzyżem Niepodległości. Ciało Bronisława Mansperla ekshumowano z polowego grobu i złożono na cmentarzu w Warszawie. O renowację jego nagrobka zatroszczyła się niedawno Fundacja Dziedzictwa Kulturowego. Myślę, że Marszałek Piłsudski jest dumny ze studentów, którzy w ramach tej fundacji ratują pamiątki przeszłości.

No właśnie, Pan Marszałek: stoi przecież w głębi tego felietonu, bo jest najważniejszy w to listopadowe święto. Jest rok 1918 i właśnie przyjechał do Warszawy. Zaraz zabierze głos. Może posłuchamy, co mówi nam wszystkim. A mówi o Polsce.

Kiedyś będzie tu plac jego imienia. Plac Józefa Piłsudskiego – zwycięstwa Jana Pawła II. Który też mówił tutaj o Polsce.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz i publicystka, współautorka m.in. "Poradnika dla dziennikarzy i wydawców gazet lokalnych" oraz " Podstaw warsztatu dziennikarskiego", prowadzi zajęcia na Wydziale Dziennikarstwa UW, współtwórca i była, wieloletnia sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy".

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 maja

Czwartek, VIII Tydzień wielkanocny
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba.
Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 14, 12-16. 22-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter