16 lipca
wtorek
Mariki, Benity, Eustachego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Na drugą półkulę

Ocena: 5
208

Będą pomagać dzieciom i młodzieży na końcu świata. Młodzi diecezjanie z Włocławka pełni zapału wyjeżdżają do Boliwii i Peru.

fot. Amelia Siuda-Koszela/Idziemy

Od prawej: Stanisław Pietrzak, Marlena Szymczak, i Agata Lipińska, początkująca wolontariuszka

Pewnego dnia Marlena Szymczak z parafii św. Bartłomieja w Koninie stanęła wobec wewnętrznego pragnienia. Nie mogła odpędzić myśli: „Czegoś mi potrzeba, czegoś mi brakuje”. A konkretnie? Wtedy nie potrafiła jeszcze nazwać, do czego chce dążyć. Odpowiedź pojawiła się w bardzo krótkim czasie. Uczestniczyła we Mszy Świętej, podczas której o wolontariacie opowiadał koordynator poznańskiego oddziału Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego. To był, jak się okazało, pierwszy krok do odkrycia misyjnego powołania.

– Zaangażowałam się z ogromnego pragnienia. Choć i dla mnie jest to zaskoczeniem. Jeszcze cztery lata temu trudno byłoby mi uwierzyć, że będę się przygotowywała do wyjazdu na koniec świata, by służyć w domu dziecka w Boliwii prowadzonym przez siostry służebniczki dębickie; by nieść miłość, ale też z tej miłości czerpać – mówi Marlena, już wolontariuszka Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego „Młodzi Światu”. Zapewnia, że okazane dobro powraca ze zdwojoną siłą. – To piękne uczucie, nie do opisania. Jestem przekonana, że Pan Bóg budzi w nas pragnienia i pozwala im dojrzewać w odpowiednim czasie – twierdzi.

Oddziały Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego znajdują się w Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu. Tam młodzi ludzie podczas cotygodniowych spotkań przygotowują się do wyjazdu w świat. To ważne, by wolontariusze poznawali się, integrowali i wspierali, by nie działać w pojedynkę, ale we wspólnocie.


 

Pana Boga za palec

Stanisław Pietrzak z parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Kole sam szukał drogi po Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie. – Odwiedziłem Salezjański Wolontariat Misyjny w Poznaniu i już zostałem. Lubię pracę z dziećmi, cieszę się, że będę pomagał za granicą. Zostałem posłany do Peru na rok. Będę pracował w placówce salezjańskiej w Limie, w internacie dla chłopców ulicy, od podstawówki do szkoły średniej, ze skrajnie ubogich lub patologicznych rodzin – opowiada. –  Salezjanie chcą wspierać tamtych chłopaków do momentu znalezienia pracy, by mieli lepszy start w życie. Będę pomagał organizować czas i wychowywać podopiecznych w duchu chrześcijańskim.

Wyjeżdżają na rok, przemierzą tysiące kilometrów, poznają nową kulturę. Wymaga to z pewnością wielkiej odwagi, ale – zapewniają Marlena i Stanisław – to nie jest ich odwaga. – Kiedy Bóg do czegoś powołuje, nigdy nie zostawia człowieka samego. Czasem wręcz namacalnie czuć Jego obecność, jak uzdalnia do niektórych rzeczy. Napełnia odwagą i roztropnością – co do tego oboje są zgodni.

W Ameryce Południowej na wagę złota są młodzi małżonkowie, którzy w ramach wolontariatu misyjnego dają wzór katolickich małżeństw sakramentalnych. – W tamtym rejonie to duży problem. Młodzi albo nie zawierają małżeństw, albo szybko się rozwodzą, a dzieci mają liczne rodzeństwo, ale niepełną rodzinę – mówi Marlena.


 

Na pomoc misjonarzom

Wolontariusze muszą uczestniczyć w formacji, odpowiednio przygotować się do wyjazdu. – Towarzyszymy misjonarzom wracającym z odległych krajów. Prowadzą nas podczas cotygodniowych spotkań w Poznaniu i comiesięcznych w Krakowie. Bardzo rozwija samo angażowanie się w wolontariat: prowadzimy zajęcia w przedszkolach i półkolonie, a dzięki temu poznajemy specyfikę pracy z dziećmi – opowiadają.

Ważną częścią przygotowań jest także przybliżanie innym pracy misjonarzy. Marlena i Stanisław mówili o wyjeździe na misje w parafii św. Bartłomieja w Koninie. – Mówiąc świadectwa, staramy się szerzyć ideę wolontariatu misyjnego, ale dzielenie się nie jest łatwe. Trzeba się przemóc i stanąć przed tłumem wiernych, opowiedzieć o potrzebach. Wtedy każdy ma szansę wziąć udział w misjach – podkreśla Marlena. – A pomagać można na wiele różnych sposobów: czynnie angażując się w pracę wolontariatu, wspierając projekty finansowo i otaczając modlitwą misjonarzy, wolontariuszy i ich rodziny, a także tych, do których są oni posłani.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -