17 września
piątek
Franciszka, Roberta, Justyna
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nasz punkt widzenia

Ocena: 0
570

Wiedza o historii wśród cudzoziemców jest ściśle związana z promocją turystyki. - mówi dyrektor Muzeum Historii Polski Robert Kostro w rozmowie z Patrukiem Lubryczyńskim

fot. archiwum Muzeum Historii Polski

Robert Kostro jest historykiem, publicystą i dziennikarzem. W latach 80. był związany z opozycyjnym Ruchem Młodej Polski. W latach 90. współpracował z kilkoma periodykami. Był redaktorem „Kwartalnika Konserwatywnego”. W 1997 r. został powołany na stanowisko dyrektora Departamentu Spraw Zagranicznych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Był szefem gabinetu politycznego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pełnił funkcję wicedyrektora Instytutu Adama Mickiewicza i Komisarza Generalnego Festiwalu Europalia 2001 Polska. Od roku 2006 pełni funkcję dyrektora Muzeum Historii Polski.


 

Na jakim etapie powstawania jest Muzeum Historii Polski?

Obecnie największym wyzwaniem jest budowa stałej siedziby na warszawskiej Cytadeli. Jesienią przyszłego roku planujemy dokończenie budowy obiektu, a w 2023 r. powinniśmy otworzyć wystawę główną. Od założenia Muzeum, kiedy nie było jeszcze perspektyw stałej siedziby, staraliśmy się, aby funkcjonowało nie tylko jako byt prawny. Prowadziliśmy projekty edukacyjne, wystawiennicze, naukowe, jak również poświęcone promowaniu Polski za granicą.

 

Jak Muzeum promuje Polskę poza granicami?

Przygotowywaliśmy wystawy, pokazy filmowe, wydawnictwa obcojęzyczne. Jednym z najnowszych projektów, który rozwijamy, jest portal internetowy w języku angielskim dla zagranicznych odbiorców www.polishhistory.pl. Publikujemy artykuły dotyczące historii Polski, wywiady z historykami i ludźmi kultury. Nagłaśniamy artykuły za pomocą mediów społecznościowych. Dzięki temu możemy docierać do szerokiego kręgu internautów na całym świecie i szybko reagować na kłamstwa i przekłamania związane z historią Polski, na przykład w ostatnim czasie ze strony prezydenta Władimira Putina czy felietonistki „New Yorker” Mashy Gessen. W naszym serwisie pojawiały się teksty wprost polemizujące lub omawiające z polskiego punktu widzenia tematy, które stały się przedmiotem ataku lub budziły kontrowersje. Istotna jest też współpraca z międzynarodowym środowiskiem historycznym. Bardzo charakterystyczne jest, że w przypadku wypowiedzi Putina po stronie polskiej stanęło wielu wpływowych historyków zachodnich. Trudniejsza jest dyskusja dotycząca relacji polsko-żydowskich, bo w tej sprawie polski punkt widzenia jest znacznie słabiej obecny w zachodnich środowiskach akademickich i mediach.

 

W jaki sposób rozmawiać o kwestiach budzących emocje, jak np. odszkodowania za mienie żydowskie?

Polska nie może płacić rachunków za zbrodnie niemieckie. Trzeba starać się w sposób najbardziej rzeczowy argumentować swoje racje. Gdy toczymy spór, złą odpowiedzią jest ciągłe ustępowanie partnerowi, ponieważ to często tylko zachęca do wysuwania kolejnych roszczeń. Ale też niewłaściwą reakcją jest używanie uogólnień, wielkich kwantyfikatorów, odwoływanie się do uprzedzeń i określeń typu „Żydzi zawsze…”. W takim przypadku tracimy sojuszników i wchodzimy w stereotyp Polaka antysemity.

 

Z czego wynikają przekłamania dotyczące polskiej historii, chociażby używanie za granicą sformułowań o „polskich obozach koncentracyjnych”?

Jeśli chodzi o „polskie obozy koncentracyjne”, to zbiegają się tu dwie sprawy. Z jednej strony kwestia niskiej, ciągle malejącej świadomości tego, jaka była geografia polityczna okresu wojny, jakie warunki panowały na okupowanym terytorium Polski. Drugim czynnikiem jest stopniowe, trwające od lat 60. zastępowanie pojęcia „Niemcy” pojęciem „naziści”. To zarówno kwestia celowych niemieckich zabiegów, jak i swoistej poprawności, by nie uogólniać, nie upowszechniać narodowych stereotypów. Ofiarą tego pada Polska, bo chociaż większość ludzi ma świadomość, że obozy wybudowali i prowadzili Niemcy, to jednak zbitka „polskie obozy koncentracyjne” ma wpływ na postrzeganie Polski i Polaków. Dodatkowo skleja się to ze stereotypem Polaka antysemity.

Istnieje ogromna różnica w pamiętaniu II wojny światowej przez Polaków i Żydów. W świadomości żydowskiej okres wojenny był przeżyciem szczególnie traumatycznym, ponieważ prawie 90 proc. polskich Żydów zginęło. Ci, którzy przeżyli, którzy się ukrywali, bali się nie tylko Niemców, ale też Polaków, bo przecież często nie wiedzieli, kim jest sąsiad – przyzwoitym człowiekiem czy szmalcownikiem. Często spotykali się z obojętnością, strachem, czasem nawet wrogością lub aktami przemocy. Zarówno ci, którzy współpracowali z Niemcami przy wydawaniu Żydów, jak i ci, którzy ich ratowali, stanowili nikły odsetek, ale człowiek zagrożony nie analizuje, czy wrogo nastawione jest do niego 1, 5 czy 15 procent ludności. Ma poczucie zagrożenia. To rzutowało i nadal rzutuje na postrzeganie naszego kraju. W latach 80. sprawa zagłady Żydów stała się jednym z najważniejszych tematów historii najnowszej, w związku z tym to żydowska pamięć historyczna ma decydujący wpływ na postrzeganie II wojny światowej, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 września

Piątek, XXIV Tydzień zwykły
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Roberta Bellarmina, biskupa i doktora Kościoła albo wspomnienie św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, biskupa
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 8,1-3
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter