14 grudnia
sobota
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Niebieski ministrant

Ocena: 0
580

Umie pisać, choć nikt go nie nauczył. Nie mówi, ale czyta książki telefoniczne i doskonale posługuje się mszałem. To tylko autyzm.

fot. archiwum prywatne

Bartek Kowalski urodził się 21 lat temu „prawie” jako zdrowe dziecko. „Prawie” – bo przyszedł na świat kilka dni po terminie. Za siny kolor skóry odjęto mu jeden punkt w skali Apgar. Ale wtedy nikt nie myślał jeszcze o autyzmie. To zaburzenie, które objawia się w zachowaniu, dlatego najwięcej przypadków diagnozuje się w wieku dwóch, trzech lat.

– Oficjalną diagnozę usłyszałam, kiedy Bartek miał pięć lat. Wcześniej zastanawiałam się, dlaczego nie gaworzy, potem dlaczego nie mówi. Kiedy skończył rok, zaczęliśmy jeździć po lekarzach i logopedach, ale powtarzali: chłopcy uczą się mówić później. Miał trzy lata i nadal mówili to samo, choć zaczęli podejrzewać, że coś jest nie tak. Nikt tylko nie chciał powiedzieć tego na głos i podpisać się pod diagnozą, bo wtedy musieliby wziąć za to odpowiedzialność i zrobić coś dalej – opowiada Ewa Kowalska, mama Bartka.

 


DWA SAMOCHODZIKI

Definicji autyzmu jest tyle, ile autystów. Istnieje zespół cech, który można uznać za charakterystyczny. Cechy te występują jednak w różnym natężeniu, co znacząco różnicuje przypadki. U autystów zaburzone są umiejętności społeczne, komunikacyjne i behawioralne. Dla Bartka oznacza to niemówienie, kwiki, trudności w nawiązywaniu relacji, niechęć do zmian, niezrozumienie otoczenia, agresję.

Najbardziej problematyczne jest zamiłowanie do schematu. Nawet najmniejsza zmiana może spowodować gwałtowną reakcję.

– W przedszkolu, zamiast bawić się z innymi dziećmi, układał sobie w rządku zabawki – prosto i w określonej kolejności. Przez trzy lata studiował książki telefoniczne, bo w nich wszystko jest w idealnym porządku. Na stole w kuchni układał samochody, zawsze tak samo. Kiedyś zamieniliśmy miejscem dwa z całego zbioru i Bartek od razu to zauważył – wspomina Ewa.

Skoro autyści są indywidualistami, a do tego zwykle mają kłopoty z komunikacją, jak posadzić ich w klasie, nauczyć czytać, pisać, liczyć? Bartek uprzedził te wątpliwości i nauczył się tego wszystkiego, zanim poszedł do szkoły.

– Nie wiem, jak i kiedy nauczył się pisać, bo nie uczyłam go literek. Myślę, że z książek, od zawsze je uwielbiał – opowiada mama.

Dodawać i odejmować w słupkach też potrafił. A kiedy w czwartej klasie wszyscy uczyli się przypisywać daty do wieków, Bartek też już to umiał. Ponieważ nie mówił, na początku nauczyciele sprawdzali, czy rozumie tekst, który czyta. Musiał rozwiązywać wiele testów, które składały się z czytanek i pytań. Wszystko robił bezbłędnie.

– Bartkowi niełatwo było wysiedzieć 45 minut w jednym miejscu. I sądzę, że w podstawówce był znacznie dalej z wiedzą, niż myśleliśmy, więc czasem się nudził – stwierdza Ewa.

 


KOSZULKA NA CZWARTEK

Okres dojrzewania był burzliwy. Bartek poczuł, że ma siłę. Kiedy coś go zdenerwowało, szyba w drzwiach okazywała się świetnym materiałem rozładowującym emocje. Pomocą w młodzieńczym kryzysie okazała się szkoła specjalna z internatem. Najpierw w Stemplewie, teraz w Dobroszycach.

Nauka w szkole i funkcjonowanie w internecie to integralna całość. Szkoła zapewnia indywidualne podejście do każdego ucznia, wiele zajęć sportowych i innych aktywności. Internat to warsztat samodzielności. Opiekunowie pomagają, jeśli trzeba, ale raczej starają się obserwować, niż przejmować inicjatywę. Niczego tam nie dostaje się podanego na tacy.

– Dzięki temu, że w internacie mieszka wiele dzieci z różnymi rodzajami i stopniami niepełnosprawności, Bartek uczy się funkcjonować w zróżnicowanym środowisku. Tam zasady są ściśle określone, każdy jest traktowany na równi i musi się dostosować do grupy – mówi mama.

Ale trzeba powiedzieć jasno: Bartek nie jest entuzjastycznie nastawiony do wyjazdów z domu.

– Kiedyś wiozłam go do szkoły, a on tak bardzo nie chciał jechać, że chwycił za kierownicę i zrobił na S8 w tył zwrot. Musiałam iść na ustępstwa. Mamy umowę, że zamiast w piątek, wraca w czwartki wieczorem, żeby przez pełne trzy dni nacieszyć się domem – relacjonuje mama. – On jest bardzo spostrzegawczy i widzi, że jeśli pakuję mu trzy koszulki, to jedna jest na wtorek, druga na środę, trzecia na czwartek. Jeśli dopakuję czwartą – oj, to nic z tego, nie pojedzie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 14 grudnia

Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli.
Dziś w Kościele:
+ sobota, II tydzień Adwentu, wspomnienie św. Jana od Krzyża, prezbitera i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Syr 48,1-4.9-11; Ps 80,2ac.3b.15-16.18-19; Mt 17,10-13
+ Komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -