2 czerwca
wtorek
Marianny, Marcelina, Piotra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Orionista z KL Dachau

Ocena: 0
951

W 75. rocznicę wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Dachau przypominamy postać zamordowanego tam bł. Franciszka Drzewieckiego, numer obozowy 22666.

fot. arch. FDP

Ks. Franciszek Drzewiecki FDP (1908-1942) pochodził ze Zdun k. Łowicza, a do Kolegium Zgromadzenia Księży Orionistów w Zduńskiej Woli wstąpił 1 września 1924 r. Po ukończeniu Kolegium i studiach filozoficznych wyjechał w 1931 r. do Włoch, do Tortony, aby tam odbyć nowicjat i studiować teologię. Tam też w 1936 r. przyjął święcenia kapłańskie. W 1937 r. wrócił do Polski i został wychowawcą w Niższym Seminarium Duchownym w Zduńskiej Woli, w lipcu 1939 r. zaś został przeniesiony do parafii księży orionistów we Włocławku. Tutaj zastała go wojna.

Tutaj też 8 listopada 1939 r. został aresztowany przez gestapo i osadzony we włocławskim więzieniu z całym duchowieństwem włocławskim, łącznie z klerykami i bp. Michałem Kozalem. Tutaj spędził Boże Narodzenie 1939 r. Stamtąd poprzez klasztor w Lądzie, Szczyglin, niemiecki obóz koncentracyjny KL Sachsenhausen, został wywieziony 14 grudnia 1940 r. do Dachau. Obóz ten od grudnia 1940 r. stał się, z rozkazu Adolfa Hitlera, centralnym ośrodkiem eksterminacji duchowieństwa katolickiego z krajów Europy podbitych przez Niemcy, przede wszystkim duchowieństwa polskiego, traktowanego ze szczególnym okrucieństwem. Był najstarszym niemieckim obozem koncentracyjnym założonym na terenie Niemiec, w pobliżu Monachium – w marcu 1933 r., po dojściu Hitlera do władzy. I był Musterlager – wzorcowym obozem dla powstających niemieckich obozów koncentracyjnych. Z uwięzionych 1778 polskich kapłanów w KL Dachau zginęło 868.

 


PLANTACJE ŚMIERCI

Z numerem obozowym 22666 ks. Drzewiecki został skierowany do jednego z baraków polskich księży – barak numer 28, izba 3. W rozporządzeniu władz obozowych czytamy: „Gdyby któryś z księży odważył się publicznie uczynić znak krzyża świętego, wówczas każdy blokowy czy izbowy miał prawo zbić go i skopać aż do utraty przytomności lub życia, a ponadto miał obowiązek postawić do raportu karnego, na skutek czego czekała kara słupka lub kozła-bicia”.

Ks. Drzewiecki po sześciotygodniowej kwarantannie, podczas której, szykanowany i bity, uczył się obozowej musztry, a oprócz tego na tzw. „kursie praktycznym” zapoznawał się z porządkami obowiązującymi w bloku, został skierowany do niewolniczej pracy na plantacjach Friedland I i Friedland II, na których rosły różnego rodzaju zioła. Były to wielohektarowe pola, które polscy księża musieli „uprawić” gołymi rękoma, a ponieważ w obozie nie było zwierząt pociągowych, do wozów, bron, walca ugniatającego aleje zaprzęgano polskich duchownych. Plantacje nazywano „głodnym komandem” lub „komandem śmierci”. Tylko na przełomie roku 1941/1942 na samych plantacjach zmarło sześciuset polskich księży. Rok 1942 nazywany był rokiem głodu.

Pomimo katorżniczej pracy ks. Drzewiecki zachował pogodę ducha. Nazywany był w Dachau „misjonarzem”, ponieważ był zawsze radosny i oddany całkowicie innym. Zaprzyjaźnił się z klerykiem Józefem Kubickim, także orionistą. Kleryk Kubicki pracował w obozowej stolarni, doczekał wyzwolenia, i to m.in. dzięki niemu mogliśmy dowiedzieć się, jak wyglądało obozowe życie ks. Drzewieckiego. W miejscu nienawiści i śmierci obdarzał współwięźniów miłością, wspierał, zwłaszcza wtedy, kiedy brakowało nadziei. Zapamiętany został jako: „najbardziej serdeczny, najbardziej usłużny, miał ducha miłosierdzia, i właśnie dlatego wyróżniał się ze wszystkich, zawsze gotowy nieść pomoc innym więźniom”.

 


UKRYTE ŻYCIE

Ks. Drzewiecki doczekał uczestnictwa w Eucharystii, gdy od wiosny 1941 r. władze obozowe, po wstawiennictwie Watykanu, zgodziły się na odprawianie Mszy Świętej w kaplicy bloku księży niemieckich. Już jednak 18 września 1941 r., gdy ośmiuset polskich księży nie podpisało niemieckiej listy narodowościowej w zamian za proponowane przez komendanta obozu „przywileje” – odebrano im tę możliwość. Następnego dnia wszyscy wrócili na plantacje. Mimo zakazów polscy kapłani zorganizowali na terenie obozu ukryte życie religijne. Wkrótce za pośrednictwem komand wyjazdowych, pracujących w Monachium, księża postarali się o hostie i komunikanty i w swoich izbach, ukryci za piecem kaflowym, potajemnie odprawiali Msze Święte. Dwa taborety zestawione między łóżkami i przykryte chusteczkami stanowiły ołtarz. Zwykła szklaneczka i okrągła blacha cynkowa służyły za kielich z pateną. Dopiero w grudniu 1944 r. zezwolono znów polskim kapłanom na wstęp do kaplicy kapłanów niemieckich.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 czerwca

Wtorek, IX Tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Marcelina i Piotra
«Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara,
a Bogu to, co należy do Boga».

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 2P 3,12-15a.17-18; Ps 90,2.4.10.14.16; Mk 12,13-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter