19 lutego
poniedziałek
Arnolda, Konrada, Marcelego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Paciorki na cegły

Ocena: 5
178

Spotykają się w podziemiach kościoła Przemienienia Pańskiego w Warszawie i tam, koralik po koraliku, nawlekają różańce. To ich wkład w budowę ośrodka, który, cegła po cegle, wznosi się tuż obok

fot. Radek Molenda / Idziemy

W każdy piątek bezdomni podopieczni Fundacji Kapucyńskiej siadają razem przy stole i biorą od wolontariuszy sznurek i kolorowe koraliki. Z nich przez kilka godzin nawlekają różańce. W połowie spotkania odmawiają kolejną część modlitwy, po czym wolontariusze roznoszą kanapki. Alicja Szuba, koordynatorka projektu budowy Kapucyńskiego Ośrodka Pomocy, podkreśla, że różańce są tylko cegiełkami na budowę, która ruszyła na wiosnę tego roku.

– Chodzi głównie o zaangażowanie naszych podopiecznych w zbieranie kasy na jadłodajnię – mówi. – Panowie czują dzięki temu, że mają wkład w dzieło budowy. Niektórzy się nawet śmiali, że z koralików budują jadłodajnię.

– Idea jest niesamowita – mówi Karolina Lewczuk, szczupła, ciemnowłosa koordynatorka wolontariuszy. Ma 28 lat i ukończyła pedagogikę. – Kiedy o tym usłyszałam, to bardzo mi się spodobało, że oni sami te różańce robią – zaznacza. Do fundacji przyszła po raz pierwszy trzy lata temu. – Najpierw byłam przez długi czas wolontariuszką, a od maja zeszłego roku sama zajmuję się wolontariuszami – mówi.

Karolina angażuje się w pomoc dopiero trzy lata, podczas gdy Bracia Mniejsi Kapucyni od lat prowadzą przy ulicy Miodowej w Warszawie przyklasztorną jadłodajnię, w której codziennie w południe ciepły posiłek zjada koło trzystu biednych i bezdomnych. W 2010 r. powstała Fundacja Kapucyńska im. bł. Aniceta Koplińskiego, której fundatorem został aktor Radosław Pazura. Już wtedy wszyscy postawili sobie za cel budowę Kapucyńskiego Ośrodka Pomocy.

 

Dostrzec wyjątkowość

W środy organizowane są spotkania z kulturą – projekcje filmów i dyskusje. Często przychodzą goście, są wieczorki poetyckie, bezdomni mogą wysłuchać wierszy i porozmawiać o nich. Karolina dołączyła do prowadzonego przez inną wolontariuszkę kółka teatralnego, w którym każdy mógł spróbować swoich sił. – Kilka osób stąd pisało i sztuki teatralne, i opowiadania, i wiersze, naprawdę bardzo dobre literacko – wspomina.

– Próbowaliśmy napisać scenariusz sztuki teatralnej razem, ale nam się to nie udało, bo oni są ogromnymi indywidualistami – uśmiecha się. – W grupie ciężko im się odnaleźć, nie są w stanie pójść na kompromis, a przynajmniej nie za często. To było bardzo trudne zrobić z nimi jedną wspólną rzecz, bo każdy miał swój pomysł i nie chciał z niego zrezygnować. W końcu jedna wspólna sztuka nie powstała, ale powstało wiele utworów literackich napisanych indywidualnie. Jedna ze sztuk trafiła nawet do wydanej przez Fundację Kapucyńską i Grupę Walk książki. Jej autor wielokrotnie czytał na spotkaniach teatralnych swoją poezję. – Dla mnie zawsze była poruszająca. Zaskoczyło mnie, że ma taki talent – dodaje Karolina.

– Przez kolegów został nazwany „poetą”, w rzeczywistości na imię ma Mirek. Na spotkaniach widywałam go w kolorowych strojach, długich, siwych włosach, obwiązanych opaską. Nie chciał obcej opowiadać o swojej sztuce. Mówił lakonicznie: „Może coś tam sobie piszę”. Rok temu wybrał się na rowerową pielgrzymkę do Santiago de Compostela. Już nie wrócił – podróżuje po całym świecie, szukając noclegu u dobrych ludzi. Teraz chyba jest gdzieś w Afryce – uśmiecha się Karolina.

W czwartki bezdomni przychodzą na Liturgię Słowa. Rozważają wspólnie Pismo Święte, przychodzi ojciec Michał, który spędza z nimi najwięcej czasu i z którym dzielą się swoimi przemyśleniami, nie tylko dotyczącymi Słowa Bożego, ale też codziennego życia. – Wtedy można porozmawiać, dowiedzieć się, co u nich się dzieje, co do nich to Słowo, które akurat usłyszeli, mówi – opowiada Karolina. – Otwierają się, opowiadają, co u nich się wydarzyło, dlaczego jest tak, a nie inaczej.

Karolina uważa, że aspekt wiary jest bardzo ważny w kwestii pomocy bezdomnym. Sama pomoc psychologiczna nie wystarcza. – Dużo ważniejsze jest, żeby do Boga przyprowadzić, żeby mówić o Bogu i rozmawiać z nimi – mówi. – Mnie się nie wydaje możliwa pomoc w trudnej sytuacji, kiedy nie możemy się razem modlić.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły