4 sierpnia
wtorek
Dominika, Protazego, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Papieski piekarz

Ocena: 0
494

 

Angelo Arrigoni ma w sobie coś z uprzejmej dyskrecji charakterystycznej dla ludzi pracujących w Watykanie lub z nim związanych. Nie zdradza, jak doszło do tego, że to właśnie piekarnia jego dziadka wyrabiała pieczywo na stół papieski. Nie do końca wyjaśnia, jak pieczywo jest dostarczane. Sam osobiście tylko raz, jako chłopiec, miał okazję osobiście dostarczyć chleb papieżowi – był nim Jan XXIII. Kiedy zabrakło pracownika, ojciec wysłał syna. Przy tej okazji Angelo miał możliwość przywitać się z Dobrym Papieżem, który zadał mu kilka pytań. Kiedy jednak wrócił do piekarni, z wrażenia nie umiał powtórzyć ani jednego słowa.

 


W ULICZCE SKLEPIKARZY

Jeszcze kilka lat temu w interesie Angela wspierała jego siostra Paola, która teraz jest emeryturze. Witała klientów miłym uśmiechem i ciepłym, spokojnym głosem. Wszyscy ją znali, bo Borgo Pio jest małą, urokliwą uliczką – wychodzi z Bramy św. Anny, jednej z bram wejściowych do Watykanu. Jest wyłączona prawie w całości z ruchu samochodowego, więc w godzinach południowych jest tu wielu turystów i pielgrzymów przechadzających się, by kupić pamiątki czy zatrzymać się na posiłek w licznych barach. Ale rano i po południu panuje tu jeszcze dawna atmosfera; nieliczni już mieszkańcy z ostatnich mieszkań nieprzekształconych jeszcze na BnB (bed and breakfast, nocleg do wynajęcia na dobę) robią zakupy w kilku wciąż działających sklepach. Nie ma tłumów charakterystycznych dla późniejszych godzin. Miejscowi witają się, rozmawiają, mijając się na ulicy czy podczas porannej kawy w barze. Jest tu wiele życzliwości. Warto wspomnieć, że kiedy ks. Konrad Krajewski zostawał papieskim jałmużnikiem i arcybiskupem, sklepikarze z Borgo Pio – w dowód wdzięczności za to, co już robił dla biednych – opłacili koszt jego nowego stroju.

Angelo z rozrzewnieniem wspomina dawną atmosferę, kiedy wszędzie biegały tu dzieci, a uliczka oferowała liczne usługi rzemieślników. Ostatni jeszcze zostali, ale nie mają następców. W miejsca zamykanych sklepików, otwiera się nowe lokale, zupełnie niepasujące atmosferą do tego miejsca. Piekarz zaczyna się obawiać, że i jemu przyjdzie sprzedać historyczna piekarnię. We Włoszech państwo nie pomaga drobnym przedsiębiorcom w prowadzeniu małego biznesu. Jemu jeszcze udaje się, choć z wielkim trudem, utrzymać sklepik i piekarnię, dlatego że jest właścicielem lokalu. Już wiele sklepików na Borgo Pio upadło, właśnie przez podnoszone drastycznie czynsze. Angelo z trudem utrzymuje dwóch pracowników, choć pieczywo ma świeże i przepyszne.

 


GDY MINIE ZARAZA

To miejsce służy nie tylko papieżom, ale przede wszystkim zwyczajnym klientom. W trudnych czasach II wojny światowej, gdy mieszkającym tu rodzinom brakowało ciepłej wody, dostarczali ją Arrigoni, mając podgrzewacz wody połączony z piecem. Dzięki temu mogły się umyć osoby starsze i dzieci.

Ale nawet w przyjemniejszych okolicznościach rodzina niezłomnie dostarcza chleb. Kiedy w lutym 2012 i 2018 r. spadł przepiękny śnieg, który sparaliżował życie nieprzyzwyczajonych do tego rzymian, Angelo dotarł na szóstą rano, by jak co dzień wypiec pieczywo. I jego sklepik był jedynym, który miał świeże bułki, gdyż pobliskie markety nie dostały na czas mrożonych półproduktów.

Teraz, kiedy Rzym dopadła epidemia koronawirusa, pomimo zagrożenia Angelo wciąż dostarcza świeży chleb. Choć sam musiał zrezygnować ze stania za ladą, ze względu na ryzyko zachorowania z powodu wieku, Teresa i Antonio z entuzjazmem go zastępują. Nie ma w tych dniach ani turystów, ani pielgrzymów, są jedynie miejscowi. Kolejek więc nie ma. Sklepik otwarty jest tylko od 8.30 do 13.30. Wchodzi się pojedynczo, kupuje niezbędne towary i wychodzi. Nie ma porannych pogawędek przy świeżym pieczywie ani popołudniowych przy kanapce.

Kiedy skończy się epidemia i wrócimy do Rzymu, aby ponownie móc rozkoszować się jego pięknem, warto zajrzeć do tych małych lokali prowadzonych jeszcze przez miejscowych. Teraz jeszcze bardziej będą potrzebować naszej pomocy, by nie zginęli tak szybko z krajobrazu Wiecznego Miasta. W ten sposób też zakosztujemy prawdziwej kuchni włoskiej i wejdziemy w rzymskie klimaty i smaki.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 sierpnia

Wtorek, XVIII Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera
«Jeśli zaś ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Jr 30,1-2.12-15.18-22; Ps 102,16-21.29 i 22-23; Mt 15,1-2.10-14
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter