21 kwietnia
niedziela
Anzelma, Bartosza, Feliksa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Porno to nie zabawa

Ocena: 0
1270

Gdy Stefanowi popsuł się samochód, poszedł do domu odprężyć się przy filmach pornograficznych. Tak nauczył się odreagowywać stres. Ma 33 lata, treści pornograficzne ogląda od 12. roku życia.

Stefan jest prawnikiem. Podjął terapię, bo zdiagnozowano u niego uzależnienie od pornografii. Ogląda porno w Internecie masturbując się, uprawia seks przez telefon z użyciem kamery internetowej, wysyła swoje intymne zdjęcia, umawia się z przypadkowymi partnerkami, podgląda sąsiadkę, uprawia seks w miejscach publicznych. Podnieca go brutalność i wulgarność. Pociągają go pięćdziesięciolatki, ale ma kontakty seksualne także z piętnastolatkami. Zaniedbuje obowiązki służbowe. – Jest wycofany, małomówny, nie znosi poznawać nowych ludzi – mówi seksuolog Bogdan Stelmach, jego terapeuta. – Terapię jednak przerwał.

 

Randka ze świerszczykiem

Robert miał więcej szczęścia, czy bardziej świadomych rodziców. Ma dziś 19 lat. Przyszedł do Bogdana Stelmacha jako szesnastolatek z zawrotami głowy, zaburzeniami pamięci i widzenia, niemającymi potwierdzenia w badaniach somatycznych. Przyprowadzili go rodzice, którzy przyłapali go na masturbacji przy filmie pornograficznym. – Pierwszy kontakt z tego typu treściami miał jako dziesieciolatek, dwa lata później oglądał je regularnie, a od 16. roku życia – codziennie. Zmęczony i nieprzygotowany szedł do szkoły, miał zaburzoną percepcję i pamięć, przestał się uczyć, popadł w konflikt z nauczycielami, wagarował. Stał się samotnikiem, nie wychodził z domu – mówi Bogdan Stelmach, który wyciągał go z tego 3,5 roku. – Terapia zakończyła się pozytywnie, rodzice umieli stawiać mu granice. Teraz ma już narzeczoną.

Mówimy tu o nadużywaniu przez dzieci pornografii. A problemem jest już samo jej używanie i dostępność. „Jak dziecko zobaczy sobie akt seksualny w telewizji, nic mu się nie stanie. Nie odmawiajmy mu przyjemności rozwoju seksualnego” – słychać czasem. – Złoszczę się na taką postawę – mówi Bogdan Stelmach – bo wiem, do jakich cierpień może prowadzić taki jeden „niewinny” raz.

Pytanie brzmi jednak: jak do niego nie dopuścić w czasach, gdy dzieci mają smartfony z nieograniczonym dostępem do internetu. A oglądanie pornografii przeniosło się na smartfony: w 2008 r. na jeden z portali pornograficznych przez telefon wszedł 1 proc. odbiorców, w 2017 – już 75 proc. – Kiedy mojej córce przedłużałam umowę z operatorem sieci, chciałam wykupić najmniejszy dostęp do internetu – mówi Urszula Sowińska ze Stowarzyszenia Twoja Sprawa (STS). – Okazało się, że to opcja najtrudniejsza do przeprowadzenia i najdroższa.

Kiedy dziecko wpisze w przeglądarkę internetową zasłyszane gdzieś słowo „porno”, czeka na nie 961 mln stron. Na obrazy na nich zamieszczone gotowi nie są nawet dorośli. – Zanim chłopiec czy dziewczynka pozna tabliczkę mnożenia, może obejrzeć sceny brutalnego seksu – mówi Urszula Sowińska. – W internecie treści pornograficzne dzieci spotkają, nawet jeśli nie będą ich szukać.

 

Zdążyć przed awarią

Mamy już do czynienia z poważnym problemem społecznym. Ostatnie badania pokazują, że 62 proc. chłopców i 12 proc. dziewcząt w wieku 14-16 lat ogląda treści pornograficzne – połowa z nich na smartfonie. Kilka razy w tygodniu ogląda 22 proc. chłopców, 11 proc. – codziennie, co spełnia już kryteria uzależnienia.

– Pornografia to ekstremalna forma seksualizacji – mówi Izabela Karska z STS – a dzieci często nie mają świadomości, że oglądają treści niebezpieczne. Rozbudzają one ciekawość, dziecko ogląda ich więc coraz więcej, przy czym szybko się nudzi. Aby wywołać podniecenie towarzyszące pierwszemu razowi, sięga po coraz drastyczniejsze treści.

Pornografia dostępna jest 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, bez ograniczeń i za darmo. To, co wielu dzisiejszych rodziców być może podejrzało w młodym wieku na kasetach VHS i w „świerszczykach”, w niczym nie da się porównać z ogromnym ładunkiem brutalności w filmach internetowych, na jaki narażone są ich dzieci. Na porządku dziennym jest agresja werbalna w stosunku do kobiet, brutalny seks analny i oralny, nastolatki współżyjące ze starszymi mężczyznami. – Klikając na baner reklamowy na stronie jednej z najbardziej rozpoznawanych firm telekomunikacyjnych, trafimy na takie właśnie sceny – mówi Izabela Karska.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -